niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Agent, nie agent spowiadać się musi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 kwietnia 2007, 19:28

Na Lubelszczyźnie ze swojej przeszłości rozliczyło się dopiero kilka z kilkudziesięciu tysięcy zobowiązanych do tego osób.

Najsprawniej idzie to naukowcom i dziennikarzom. Opornie samorządowcom i dyrektorom szkół.
- Na razie nie zauważyłem, by ktoś ze składających oświadczenia lustracyjne przyznał się do współpracy z SB - mówi Sebastian Woliński, inspektor ds. ochrony sieci teleinformatycznych w Biurze ds. Ochrony Informacji Niejawnych w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Dokumenty przychodzą tu w wersji papierowej. Później są segregowane i wprowadzane do komputera. Przesyłają je nie tylko samorządowcy i pracownicy urzędów: wojewódzkiego oraz marszałkowskiego. - Składają je tam również dyrektorzy szkół. Bo kuratorium nie jest dla nich pracodawcą, sprawuje tylko nadzór merytoryczny nad ich pracą - tłumaczy Jolanta Misiak, wicekurator oświaty. I przyznaje, że sama jeszcze oświadczenia nie złożyła.
Kto już to zrobił? - Z urzędu wojewódzkiego wszyscy, którzy powinni. Z marszałkowskiego 20 osób. Samorządy przysłały nam 290 oświadczeń. Od dyrektorów szkół otrzymaliśmy 230 - wylicza Woliński.

Oświadczenia powinno też złożyć prawie 4 tys. naukowców z lubelskich uczelni. Najsprawniej przebiega to na Akademii Medycznej. Z 720 osób zlustrowało się już ponad 600. - Większość ludzi chce jak najszybciej mieć to za sobą - mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik AM.

Z 600 osób związanych z Akademią Rolniczą polecenie lustracji wykonało prawie 400 naukowców. - Ale wszyscy czekamy na decyzję Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Ustawy lustracyjnej. Może ona wywrócić całą lustrację do góry nogami - podkreśla prof. Krzysztof Czernaś, prorektor ds. kadr AR.
Ze swojej przeszłości rozliczają się także dziennikarze. - Już wypełniłam i złożyłam - zapewnia Magda Grydniewska z Radia Lublin. Podobnie postąpił Tomasz Rakowski, dyrektor lubelskiego oddziału TVP.

Termin składania oświadczeń mija 15 maja. Wszystkie trafią do Instytutu Pamięci Narodowej. - Ich sprawdzanie potrwa kilka lat - twierdzi Stanisław Michałowski, dziekan Wydziału Politologii UMCS. - W międzyczasie pojawią się jakieś listy agentów, niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego z prawdą, które mogą sprawić wielu osobom niezasłużoną krzywdę.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!