wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Agentura za każdym płotem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lutego 2006, 20:34
Autor: Bogdan Nowak

W Turobinie aż roi się od tajnych współpracowników PRL-owskich Służb Bezpieczeństwa. Tak uważają członkowie Rejonowego Komitetu Obywatelskiego Ziemi Biłgorajskiej. Mieszkańcy tej gminy są tymi rewelacjami oburzeni.

– Gdy szperaliśmy w aktach Instytutu Pamięci Narodowej wpadło nam w ręce pismo komendanta wojewódzkiego MO w Zamościu do biłgorajskich milicjantów z sierpnia 1983 r. – wyjawia Marian Jagusiewicz, szef RKOZB. – Były tam nazwiska ubeckich kapusiów z Turobina.
Członkowie RKOZB od kilku lat rozszyfrowują m.in. pseudonimy współpracowników PRL-owskiego aparatu bezpieczeństwa z lat 70. i 80. Marian Jagusiewicz zapowiedział, że zdekonspiruje ich nazwiska. Miał to zrobić tydzień temu. Zwołał konferencję prasową, ale agentów nie ujawnił. Zamiast tego wyczytał imiona i pierwsze litery nazwisk kapusiów. Okazało się, że 9 „wykrytych” przez RKOZB agentów mieszka w Biłgoraju i jego okolicach, 5 w Zamościu, 2 w gminie Hrubieszów,
2 w Tarnogrodzie, po jednym w Dołhobyczowie i Księżpolu i aż... 30 w gminie Turobin
(11 w Turobinie, 5 w Czernięcinie, 3 w Nowej Wsi i po jednym w okolicznych wsiach).
Ta informacja wywołała sensację. Mieszkańcy Turobina toną w domysłach. Bo ilu jeszcze tajniaków ukrywa się w turobińskich wsiach i przysiółkach? Alfred Sobótka, wójt Turobina (PSL), jest tym zaniepokojony. W latach 80. sprawował funkcję naczelnika tej gminy. Wiele razy miał do czynienia z funkcjonariuszami SB. Zapewnia jednak, że sumienie ma czyste.
– W małych środowiskach wiejskich, podanie imion i pierwszych liter nazwisk, równa się wskazaniu tych ludzi palcem – mówi. – Wiele osób i ich rodzin obrzucono błotem. Nawet tych, których jedyną winą jest... zbieżność ich inicjałów z tymi na liście. Teraz muszą udowadniać, że nie są wielbłądami.
Udało nam się dotrzeć do czterech domniemanych konfidentów. Wszyscy zaprzeczają jakoby współpracowali z SB.
– Przyznaję, że pełniłem w czasach PRL funkcję publiczną, należałem do PZPR, ale potem byłem represjonowany – żali się mieszkaniec Turobina. – Uzyskałem status osoby pokrzywdzonej wydany przez IPN. RKOZB mnie po prostu krzywdzi. Naprawdę nigdy nie byłem donosicielem.
– Jagusiewicz nie wie, co czyni – złości się inny domniemany konfident z tej wsi. – To skandal! Jeśli ktoś ujawni moje nazwisko, sprawa trafi do sądu.
Zwolenników akcji Jagusiewicz można policzyć na palcach jednej ręki. Dlaczego?
– Za komuny nie brakowało u nas działaczy PZPR czy członków ORMO – przyznaje 60-letni rolnik z Turobina. – Milicja wiedziała wszystko. Skąd? Można się domyśleć. Lecz był już po tym wszystkim spokój. Teraz znów jedni podejrzewają drugich, plotkują i złorzeczą. Jątrzą się zabliźnione rany. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!