sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Ameryka wyda SS-mana z Trawnik

Dodano: 19 czerwca 2008, 19:42
Autor: Rafał Panas

Josias Kumpf, oprawca z obozu w podlubelskich Trawnikach, podejrzewany o mordowanie więźniów, zostanie wyrzucony z USA.

W Europie może jednak uniknąć kary.

Były SS-man ma dziś 83 lata i mieszka w 80-tysięcznym Racine (Wisconsin) nad jeziorem Michigan. Przez lata ukrywał swoją przeszłość. W tym tygodniu wyszło na jaw, że uczestniczył w największej egzekucji II wojny światowej w Europie - Akcji Dożynki.

- Jego zbrodni nie zmniejszył upływ czasu. Dlatego sąd postanowił usunąć go ze Stanów Zjednoczonych - mówił amerykańskim dziennikarzom Matthew Friedrich, asystent prokuratora generalnego.

Kumpf służył w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, później brał udział w egzekucji w Trawnikach. 3 listopada 1943 roku Niemcy - w ramach Akcji Dożynki - rozstrzelali tam 8-10 tys. Żydów z miejscowego obozu pracy.

Dotarliśmy do kobiety, która pamięta te wydarzenia. - Och, jak Niemcy ich okropnie bili, ja nie mogłam na to patrzeć - 93-letnia Aleksandra Nizio zasłania oczy rękami. Z rodzeństwem mieszkała w Trawnikach w dróżnikówce obok obozu. - My z Żydami dobrze żyliśmy, sprzedawaliśmy im jajka, mleko. Niemcy przez osiem godzin bili i strzelali z karabinów maszynowych. Później przez kilka dni palili ciała. Nie chcę tego pamiętać.

Przyciśnięty przez amerykańskich śledczych Kumpf powiedział, że do SS wcielono go siłą i nie brał udziału w mordach. Przyznał jednak: Po egzekucji wyszukiwałem półżywe osoby, a jeśli ktoś próbował uciec, miałem go zabić.

Kumpf najprawdopodobniej kłamie. - Niemcy ściągnęli na Akcję Dożynki jednostki SS z głębi Rzeszy. Ukraińcy, którzy pilnowali więźniów w Trawnikach, zostali zamknięci w barakach. Po egzekucji to oni zajęli się zwłokami. Nie wiemy dokładnie, jaką rolę odegrał Josias Kumpf. Trudno jednak uwierzyć, że nie uczestniczył w egzekucji - mówi Robert Kuwałek, naukowiec z Muzeum na Majdanku. Jego kolega dr Dariusz Libionka dodaje: SS-mani przyjechali do Trawnik tylko po to, żeby mordować.

Były SS-man może jednak uniknąć kary. Zostanie deportowany do Niemiec, Austrii
(z tego kraju przyleciał do USA) lub Serbii.

- W niemieckich sądach jest zasada: musi być dowód na to, że zabijał - wyjaśnia Kuwałek. I dodaje - Dwóch SS-manów przyznało się do zabicia więźniów w Bełżcu, którzy nie chcieli wejść do komory gazowej. Sąd stwierdził, że działali pod presją komendanta obozu, który trenował ich odporność psychiczną.

Krwawy listopadowy dzień w Trawnikach przeżyło zaledwie pięć osób.
Czytaj więcej o:
polak
Jajo
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polak
polak (20 czerwca 2008 o 20:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ameryka co oni maja wspolnego wolnoscia i demokracja
Rozwiń
Jajo
Jajo (20 czerwca 2008 o 09:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak spokojnie taka osoba mogła przeżyć prawie całe życie w kraju, który ceni wolność i demokrację,a gdzie sumienie?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!