wtorek, 24 października 2017 r.

Lubelskie

Aż strach tu chorować

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 sierpnia 2006, 20:23
Autor: Fabian Plapis

W biały dzień w szpitalu chory po udarze, spadł ze schodów i się połamał. Szpital uważa że to wina... rodziny, która nie zabezpieczyła mu łóżka i pacjent wyszedł z pokoju. Krewni są zszokowaniem postawą dyrekcjo placówki i stanem chorego, który zostanie inwalidą

Dwa miesiące temu Jan Kowalski został przyjęty do szpitala w Kraśniku. Przeżył udar mózgu i trafił odział neurologii. Tam miał być dalej leczony. Do wypadku doszło 23 czerwca. Chory zszedł ze swojego łóżka, przeszedł nie niepokojony przez personel cały kilkunastometrowy korytarz i przewrócił się na schodach. Tam dopiero go znaleziono. Diagnoza jest fatalna: przy upadku doznał złamania biodra.
- To jest niewyobrażalne, żeby połamać się w szpitalu. Jak mogło dojść do takiego wypadku w chwili kiedy opiekę nad pacjentem sprawuje placówka medyczna - zastanawia się Leokadia Kowalska, żona chorego.

Rodzina napisała pismo do dyrekcji prosząc o wyjaśnianie co się stało. Dyrekcja w odpowiedzi całą winą obarczyła właśnie żonę Jana Kowalskiego. W skierowanym do krewnych piśmie dyrektor Piotr Krawiec podkreśla, że stało się nieszczęście, bo "żona zaprowadziła pacjenta do łóżka i pozostawiła go tam nie uprzedzając pielęgniarek o zakończeniu wizyty. I nie zabezpieczając męża drabinką. Chory wstał i prawdopodobnie pospieszył za nią” - pisze dyrektor.
Pani Leokadia jednak odpiera zarzuty dyrektora i opowiada zupełnie inną wersje wydarzeń. - Nic przy mężu nie robiłam, bo nie mogę, nie ma siły. A jak sobie przypominam, to tego dnia drabinek przy łóżku w ogóle nie było - opowiada.

- Mamy jeszcze świadków, osoby które odwiedzały ojca tego dnia po mamie. Oni też widzieli, że barierek nigdzie nie było - dodaje córka Anna.
Po wypadku pan Kowalski miał zostać zoperowany. Teraz jednak lekarze zmienili zdanie i nie chcą przeprowadzić zabiegu. - Leczenie jest zakończone i pacjent nadaje się do wypisu - usłyszała rodzina.
- Jak ja mam go do domu zabrać w takim stanie. Rozumiem, że miał udar ale biodro złamał sobie w szpitalu, powinni go teraz wyleczyć a nie wypisywać -pani Leokadia jest zrozpaczona całą sytuacją.
- Z opiniami lekarzy specjalistów nie dyskutuję. Jeżeli rodzinie się to nie podoba zawsze może zadąć opinii innego specjalisty - wyjaśnia Piotr Krawiec dyrektor SP ZOZ w Kraśniku, który nie chce komentować całego zdarzenia.
Wczoraj nie udało się nam skontaktować z ordynatorem oddziału chirurgii urazowej kraśnickiego szpitala. Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!