piątek, 22 września 2017 r.

Lubelskie

BARBÓRKA 2001

Dodano: 3 grudnia 2001, 22:14

Pył jest najgorszy. Wdziera się w każdą możliwą szczelinę. Dostaje się do gardła, wyżera oczy. Nie pomagają nawet jednorazowe maski.
Do tego 30 stopni ciepła, ciasnota i świadomość, że jesteśmy kilometr pod ziemią - takie są warunki pracy lubelskich górników, którzy obchodzą dzisiaj Barbórkę. Na zdjęciu: górnik z kopalni "Bogdanka” obsługuje przenośnik taśmowy mifama

Pył jest najgorszy. Wdziera się
w każdą możliwą szczelinę. Dostaje się do gardła, wyżera oczy. Nie pomagają nawet jednorazowe maski. Do tego 30 stopni ciepła, ciasnota i świadomość,
że jesteśmy kilometr pod ziemią.
Kopalnia Lubelski Węgiel "Bogdanka”. Okazuje się, że zjazd na dół nie jest taki prosty.

Tylko dla orłów

- Najpierw zrobimy panom badania lekarskie - mówi nasz przewodnik, nadsztygar Zbigniew Stopa, od 17 lat pod ziemią. - Najważniejsze jest serce i ciśnienie. Miałem tu kiedyś wycieczkę wojskowych. Jeden mówił: - "Jakie badania? Jestem nurkiem, pilotem, skoczkiem spadochronowym”. A potem zasłabł.
- Sprawy spadkowe uregulowane? - żartuje Paweł Iberszer, lekarz.
- Nie wpuszczam nikogo, kto ma ciśnienie powyżej 165.
Obsługa medyczna i bhp pracuje w kopalni 24 godziny na dobę. Najczęściej badani są ratownicy. W "Bogdance” znajduje się najnowocześniejsza komora do badania wydolności.
- Można w niej stworzyć ekstremalne warunki: 45 stopni i wilgotność rzędu 60 proc. I tak przez 2 godziny. - A potem na automatyczną bieżnię i skocznię - wyjaśnia Paweł Iberszer.
Po badaniach idziemy do przebieralni. Stroje robocze nie są uszyte według najnowszych, paryskich trendów. Jeszcze kask, onuce i gumiaki. Potem dostajemy latarkę i pochłaniacz dwutlenku węgla. - To tak na wszelki wypadek - pociesza Jan Paluszek, nadsztygar mechaniczny, pod ziemią od 28 lat. - Zjedziemy do szybu G-3.
To obecnie najgłębsze miejsce w kopalni. 960 metrów pod ziemią. - Lepiej nie myśleć o tej masie nad głową - przestrzega Zbigniew Stopa.
Wsiadamy do windy. Czteropiętrowej, zdolnej pomieścić 80 osób. I bardzo szybkiej. Na dole jesteśmy po niecałych dwóch minutach: winda jeździ z prędkością 12 m/sek. W zamian nieprzyjemny ból w uszach.
- Gdy zjeżdżają wycieczki, to trzeba ludziom tłumaczyć, żeby rajstop nie brali, zostawili telefony komórkowe, bo i tak nie działają, a tylko się zabrudzą. Ale to rzadko dociera - mówi Zbigniew Stopa.

Kilometr pod ziemią

Jesteśmy na dole. Pierwsze, co zaskakuje, to powietrze. Dość silny, chłodny wiatr: - Zobaczycie później - ostrzega Jan Paluszek.
Dochodzimy do pochylni 1fB, najstarszej w kopalni. 280 metrów pod górę. - Najdłuższa ma ponad 400 metrów - dodaje Jan Paluszek. - Za nią jest Czeczenia. Tak nazywamy to miejsce. Można chodzić tylko w kucki. Po prostu ciężko.
Teraz trafiamy do pomieszczenia zwanego: "podział załogi”. Tu sztygar tłumaczy załodze zadania, rozdziela pracę, ustala plan robót.
Kolejne metry długich, przytłaczających korytarzy. W całej "Bogdance” jest ich 130 kilometrów. Nasze narzekania, że daleko, kwituje śmiech: - To jest daleko?! Poza tym tu się wygodnie idzie - mówi Jan Paluszek. - W jednym z korytarzy było tak wąsko, że nasz kolega zahaczył o coś pojemnikiem z pochłaniaczem i zaklinował się.

Nikt tu nie chce zostać

Krajobraz wokół nas staje się coraz bardziej futurystyczny. Dziwne urządzenia, zwoje kabli i przewodów, jakieś szyny i prowadnice. Widać coraz mniej, bo wszędzie jest pył. I koszmarnie gorąco. Górnicy pracują w krótkich spodenkach. Zbliżamy się do ściany węgla. Ma 300 metrów. Wzdłuż niej jeździ kombajn. To najgorsze miejsce naszej wycieczki.
- Nigdy żaden z wycieczkowiczów nie powiedział, że chciałby pracować w kopalni - śmieją się nasi przewodnicy. My też nie.
Wreszcie wracamy na górę. Porządny prysznic. - I tak nie da się wszystkiego zmyć za pierwszym razem - mówi Wiesław Czuba, z-ca kierownika działu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!