środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Biżuteria mamy utkwiła w brzuchu

Dodano: 31 stycznia 2008, 16:53
Autor: Ewa Stępień

Lekarze i rodzina malca już od dwóch tygodni czekają na wydalenie bransoletki drogami naturalnymi. Jeśli to się nie uda, chłopca trzeba będzie operować.

Trzyletni Kacperek czuje się bardzo dobrze. Wczoraj ze smakiem jadł pączki przyniesione przez mamę. - To było jakieś dwa tygodnie temu - pani Jolanta spod Janowa Lubelskiego, mama Kacperka, opowiada o pechowym wypadku. - Wyszłam do łazienki. Wróciłam do pokoju, a on się krztusił. Po chwili coś przełknął. Zapytałam, co to było. Powiedział, że to, co mam na ręku.

Srebrna bransoletka była w kształcie łańcuszka. Nie miała żadnych dodatkowych elementów. Rodzice od razu pojechali do lekarza w Janowie Lubelskim. Kacperkowi zrobiono prześwietlenie. Biżuteria tkwiła w żołądku. - Co trzy dni przyjeżdżaliśmy na kontrole - kontynuuje mama. - Ponieważ bransoletka ciągle nie wychodziła, wysłano nas do szpitala w Lublinie.

Pani Jolanta zapewnia, że nie ma mowy, aby przegapić jej wyjście. - Wszystko jest pod stałą kontrolą - zapewnia.

Prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie mówi, że jeśli w najbliższym czasie chłopiec nie "urodzi” łańcuszka, czeka go operacja. - Może się uda bez zabiegu - lekarz nie traci nadziei. - Dopiero co wyszła do domu dziewczynka mająca podobny wypadek. Na zębach miała aparat, który korygowało się kluczykiem. No i połknęła ten kluczyk. Nosiła go w sobie przez tydzień.

Profesor wyciąga z szafki rzeczy połknięte przez dzieci, które trzeba było wyciągać operacyjnie. To na przykład sporej wielkości łyżeczka z plastikową rączką, bateryjka, śruba, metalowy klucz.

Pełne ręce roboty mają też laryngolodzy. - Prawie na każdym dyżurze wyciągamy jakieś znaleziska - mówi prof. Grażyna Mielnik-Niedzielska, kierownik Kliniki Otolaryngologii w DSK. - Dziś operacyjnie orzecha z oskrzeli. Niedawno tak samo usuwaliśmy igłę krawiecką. Ostatnio endoskopowo usuwaliśmy z przełyku złotą obrączkę oraz fragment zapalniczki. Dzieci łykają też części zabawek, długopisów. W nos albo uszy wkładają koraliki, klocki, fasolę.
Czytaj więcej o:
PZ
nemo
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

PZ
PZ (8 lutego 2008 o 04:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TRZYMAM KACPEREK ZA CIEBIE KCIUKI!
WIEM ZE JEST WSZYSTKO OK.POZDRAWIAM
PZ Z TRENTON NJ
Rozwiń
nemo
nemo (1 lutego 2008 o 07:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czyli cała nadzieja w... "kupie".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!