piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Błagają o zebrę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lutego 2007, 19:04

Od dwóch lat mieszkańcy niewielkiej miejscowości walczą o bezpieczne przejście dla pieszych.

Drogowców nie wzrusza długa lista nazwisk osób, które zginęły pod kołami w tym fatalnym miejscu.

Sarny leżą w gminie Ułęż, w powiecie ryckim. Od głównej drogi - krajowej siedemnastki Warszawa-Lublin - miejscowość dzieli około kilometra. Po drugiej stronie krajówki leżą Sędowice, których mieszkańcy mają ten sam problem, co mieszkańcy Sarn. Żeby dostać się: do szkoły w Rykach, do pracy do Puław, czy do Lublina trzeba dojść najpierw do głównej drogi, a potem przedostać się na jej drugą stronę i wsiąść w autobus czy bus.
Problem jest w tym, że piesi przechodzą i przebiegają w miejscu, gdzie nie ma dla nich przejścia. Ludzie młodzi, starzy i dzieci - pokonują ruchliwą drogę w niedozwolonym miejscu.
- Czasem czeka się kilkanaście minut, na lukę pomiędzy samochodami. A samochody tu wolno nie jadą. Te od strony Warszawy są rozpędzone. Od Lublina też, bo zjeżdżają z mostu na Wieprzu i mają z górki. Czasem to się czeka tak długo, aż autobus ucieknie - skarżą się mieszkańcy Sarn.
Problemem jest też to, że auta, jadąc od Warszawy, giną pieszym z pola widzenia bo chowają się w zagłębieniu drogi. Kierowca też idących nie widzi. Nie ma szans, żeby wyhamować.
- Ile jeszcze musi tu być wypadków, żeby zrobili przejście dla pieszych? Przecież tu przy drodze spory cmentarz można urządzić - pytają rozżaleni ludzie.
Jeden z mieszkańców wspomina swoją 10-letnią córkę. Zginęła na szosie. Inna kobieta dodaje: mój mąż jeszcze. Pani sołtys ukradkiem wyciera oczy, kiedy ktoś przypomina, że w ubiegłym roku zginęła jej matka.
Protokół z wypadku zawsze jest ten sam - poszkodowany (poszkodowana) przechodzili przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Żeby przejść przez jezdnię w sposób prawidłowy, trzeba by przejść blisko trzy kilometry, bo najbliższa zebra jest w Moszczance.
Dwa lata temu mieszkańcy Sarn powiedzieli: Dość. Zaczęli walczyć o wyznaczenie przejścia, wysyłając pisma. Wspierała ich gmina. Drogowcy odpisali, że jest to teren niezabudowany, nieoświetlony, w dodatku z dwóch stron drogi jest las. - Przejście w takim miejscu stworzyłoby tylko pozory bezpieczeństwa - tłumaczy Władysław Rawski, zastępca dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, oddział w Lublinie.
GDDKiA planuje przebudowę siedemnastki na odcinku od mostu na Wieprzu do Moszczanki. - Na razie trudno powiedzieć czy przejście będzie, przyjrzymy się dokładnie projektom - dodaje dyrektor Rawski.
Do sprawy powrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!