poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Boją się donosić na donosicieli

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2005, 19:15
Autor: Bogdan Nowak

10 tys. euro można było dostać za poinformowanie Centrum im. Szymona Wiesenthala o ludziach, którzy w czasie II wojny wydawali hitlerowcom Żydów. A tym samym skazywali ich na śmierć. I choć wiele osób na Zamojszczyźnie ma taką wiedzę, nikt nie zdecydował się nią oficjalnie podzielić.

Jan Szymański, mieszkaniec jednej z wiosek w gminie Grabowiec, był podczas okupacji świadkiem koszmarnej zbrodni. Widział jak kilku Polaków zabiło żydowskie dzieci: 8-letnią dziewczynkę i 5-letniego chłopca. Choć pamięć o zbrodni nie daje mu spokoju, nie chce powiadamiać o niej Instytutu Pamięci Narodowej i "Żydów Wiesenthala”.
- Wracałem nad ranem z potańcówki przez las - wspomina. - To było lato 1942 r. Nagle usłyszałem kroki i schowałem się w krzakach. Zobaczyłem kilku mężczyzn, którzy prowadzili żydowskie dzieci. Były przestraszone, płakały. Ustawili je pod sosną i zabili strzałami w głowę. Nic nie mogłem zrobić.
Miał wtedy 14 lat. Znał te dzieci, mieszkały w sąsiedniej wiosce. Przez grabowiecki las codziennie chodziły do ciotki, po ser i jajka. Szymański rozpoznał także... ich zabójcę. Ten człowiek nadal jest jego sąsiadem. Ma 85 lat. - To kiedyś był zbój i koniokrad - oburza się. - Dzisiaj to szanowany obywatel. Dlaczego zabił? Może skusiły go jajka, które dzieci miały w koszyku, może nie lubi Żydów?
Szymański nie chce składać oficjalnego zawiadomienia, bo się boi. - Zresztą, co to da. Takie rzeczy zdarzały też w Szczebrzeszynie, Bełżcu czy Izbicy. Świadkowie zbrodni milczą. Dopiero Bóg tych zbrodniarzy rozliczy.
Akcja Centrum im. Szymona Wiesenthala nosiła nazwę "Ostatnia szansa”. Za każdy donos na donosicieli i oprawców płacono nawet do 10 tys. euro. Efraim Zuroff, szef jerozolimskiego biura Centrum Wiesenthala poinformował w kwietniu, na konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie, że o współudział w mordach podejrzewa się 20 osób, w tym 18 Polaków, Białorusina i Żyda. Nazwisk nie ujawnił. Zuroff zapewnił, że centrum prowadzi w tych sprawach własne dochodzenia. Ich wyniki mają być przekazane do Instytutu Pamięci Narodowej, który zajmuje się m.in. ściganiem zbrodni hitlerowskich i komunistycznych. Kiedy wpłyną? Na razie nie wiadomo.
- Osoba, która była świadkiem takiej zbrodni powinna złożyć do nas zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nasz pion śledczy z pewnością się tym zajmie. Gwarantujemy świadkom anonimowość i dyskrecję - zapewnia Jarosław Bataszew, rzecznik prasowy IPN w Lublinie.

Nazwisko świadka zbrodni zmieniono

Nie lubimy donosicieli

Polacy byli krytyczni wobec akcji Centrum im. Wiesenthala. Władysław Bartoszewski, b. minister spraw zagranicznych w jednym z wywiadów mówił, że każdy kto dopiero po 60 latach zawiadamia o hitlerowskim zbrodniarzu, winny jest pomocy w ukryciu przestępcy. Płatne donosicielstwo skrytykował też m.in. abp Józef Życiński. Może dlatego spotkała się ona ze słabym odzewem. Taki sposób zbierania informacji sprawdza się jednak m.in. na Litwie. Wszczęto tam śledztwa przeciw 260 podejrzanym, 8 osobom postawiono zarzut morderstwa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!