poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Po tym, jak związkowcy zaalarmowali Wyższy Urząd Górniczy o niebezpiecznych warunkach pracy, w Bogdance ruszyła kontrola.

Inspektorzy sprawdzają, czy stężenie metanu nie jest podwyższone i czy dokumentacja w tej sprawie nie była fałszowana.

- Natychmiast po sygnale o nieprawidłowościach przystąpiliśmy do kontroli kopalni - mówi Stanisław Kurek, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Lublinie. - Sprawdzamy całą dokumentację począwszy od 18 października, bo wtedy pojawiła się pierwsza informacja o przekroczonym stężeniu metanu. Kompleksowo badamy też aktualne stężenia gazu. Wstępnie nie wykryliśmy stanów, które mogłyby być zagrożeniem dla bezpieczeństwa górników. Ale kontrola trwa, będę ją osobiście nadzorował.
Przypomnijmy. W środę rano prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach dostał pismo od związkowców z Bogdanki. Pisaliśmy o tym wczoraj. Górnicy alarmowali, że na ścianie G5 w polu Nadrybie (główne wyrobisko wydobywcze kopalni) doszło do przekroczenia stężenia metanu o 5 proc. Twierdzili też, że wyniki pomiarów są ukrywane i nie ewidencjonowane przez dozór.
Na reakcję WUG nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia prezes Piotr Buchwald polecił, by inspektorzy z Lublina skontrolowali kopalnię.
- O to nam właśnie chodziło. Chcemy, by niezależna kontrola zbadała stężenie metanu i sprawdziła, kto miał interes w tym, żeby ukrywać wcześniejsze wyniki. A co do tego nie mamy wątpliwości - mówi Alfred Bondyra, przewodniczący "Solidarności” w Bogdance, który w imieniu górników wszczął alarm.
- Sprawę potraktowaliśmy bardzo poważnie, bo życie ludzi jest najważniejsze. Jesteśmy po naradzie całego zarządu i po wstępnych kontrolach. I dziś już mogę kategorycznie stwierdzić: kopalnia była i jest bezpieczna - zapewnia Mirosław Taras, rzecznik Bogdanki. - A to, co związkowcy wysłali do WUG, to zwykła manipulacja. Ta sprawa ma drugie dno.
Tymczasem górnicy, którzy zaalarmowali "górniczą policję” widzą to zupełnie inaczej. Mówią o tym, że ich zwierzchnicy, którzy chcą się wykazać przed zarządem, celowo ukrywają informacje o podwyższonym stężeniu metanu. Twierdzą, że są szykanowani dlatego, że chcą otwarcie mówić o niebezpieczeństwie. Wczoraj rano jeden ze związkowców pracujących na ścianie G5, który jako pierwszy informował swoich przełożonych o wyższych stężeniach metanu, został przeniesiony na inny oddział.
- To perfidna zemsta! - nie kryje wzburzenia Bondyra. - Piszemy do zarządu, że jeśli nie przywrócą go na poprzednie stanowisko zgłosimy sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy i do sądu pracy!
- Nic nie wiem o takim zdarzeniu - ucina Taras.

JAK TO BYŁO W HALEMBIE

21 listopada 2006 roku w kopalni "Halemba” w Rudzie Śląskiej doszło do wybuchu metanu i pyłu węglowego. Zginęło 23 górników. Wg. ustaleń specjalnej komisji Wyższego Urzędu Górniczego za tragedię odpowiada 19 osób, w tym 16 z kierownictwa, dozoru i służby dyspozytorskiej kopalni. Eksperci uznali, że górnicy pracowali mimo przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu, a czujniki metanowe ustawiano tak, aby zaniżyć ich wskazania. Prokuratura postawiła zarzuty 18 osobom.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
bhp
robotnik
Obiektywny
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bhp
bhp (27 listopada 2007 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem bardzo ciekawy dlaczego Przybysz jest jeszcze sipowcem - mandat wygasl mu 31.12.2006 roku a nowych wyborow jeszcze nie bylo a to on wlasnie zmierzyl ten metan
Rozwiń
robotnik
robotnik (26 listopada 2007 o 15:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
czepiacie się związkowców Bondyry a gdyby to nie oni to o tych zdarzeniach Górnicy mogli by się żonie i kolegom emerytom zwierzyć. Sprawa była a teraz robotnik cierpi.
Rozwiń
Obiektywny
Obiektywny (25 listopada 2007 o 00:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
1. W Bogdance (jako całej kopalni) metan jest i już. Ale jest go niewiele w porównaniu ze śląskimi kopalniami. Najmniej metanowym polem jest "Bogdanka", bardziej "Nadrybie", a najwięcej metanu można spodziewać się na "Stefanowie" gdzie niebawem ruszą nowe ściany i zaczną się nowe problemy. W polu "Bogdanka" stężenia metanu są niemal pomijalne czyli poniżej 0,5%. Dodam dla nieuświadomionych, że przy 2% należy opuścić miejsce pracy, a od ok. 4,5% metan wybucha.2. Całe obecne zajście i szum medialny ma być może podłoże chęci zaistnienia w mediach pana A. Bondyry ALE UWAGA !!! gdyby pan Bondyra zrobił ów szum kilka tygodni wcześniej to by wygrał i dowiódł swej prawdy. Dlaczego?3. Znam problemy na ścianie G-5 (o której mowa) od początku jej fedrowania. Ściana miała różne kłopoty z poprawnym wydobyciem. Obecnie powoli kończy swój bieg dając dużą ilośc węgla. Metan jest mierzony w sposób ciągły przez metanomierz automatyczny i obecnie jego wskazania wahają się w przedziale 0,2-0,3%, ale pomiary (lokalne, metanomierzami ręcznymi ) w innych bardziej zagrożonych miejscach wykazywały jeszcze kilka tygodni temu co innego. Zdarzały się wyniki przekraczające 5%(rzadko ale BYŁY!!). Sam to widziałem i widziało to wiele osób załogi i DOZORU oddziału G-5(ten automatyczny pokazywał wtedy ok 0,5-0,6%). Powiem więcej, na skutek błędu i nieodpowiedzialności jednego ze sztygarów zmianowych oddziału G-5 nastąpił całkiem niedawno mały, lokalny wybuch metanu podczas spawania w ścianie(tzw język ognia). Na szczęście nic nikomu sie nie stało ale mogło być inaczej!4. Jest już lepiej i kontrole Urzędu Górniczego nic nie wykażą. Dlaczego? Skąd brał się czasami metan w ścianie G-5? Otóż metan "szedł" ze zrobów czyli z zawalonego niewydobytego węgla. Powietrze dmuchało z tamtąd wyprowadzając zarówno metan jak i inne niebezpieczne gazy w stronę pracujących górników. Nie można było ustalić kiedy nastąpi ów wypływ. Kilkanaście dni temu służby wentylacyjne poradziły sobie z tym problemem i za pomocą odpowiedniego skierowania obiegu powietrza jego prąd idzie "w zroby", a nie "ze zrobów" oddalając metan ze ściany G-5. Więc obecne kontrole raczej nic nie wykażą. Kilka miesięcy temu byłoby jednak inaczej. Proceder trwał długo, przez kilka miesięcy.5. Kierownictwo kopalni bardzo chciało by metanomierze nie pokazywały wartości powyżej 0,5%. Dlaczego? Otóż jest przepis, że gdy poziom metanu przekracza w sposób ciągły 0,5% to należy stworzyć specjalny "sztab antymetanowy", a nikomu sie nie chciało go tworzyć bo to same problemy dla kierownictwa.6. Związki zawodowe zareagowały ale z duuuuuuużym opóźnieniem. Nie wiem dlaczego akurat teraz. Sygnały o sporym (okresowym i krótkim) stężeniu metanu były już dawno, wiedziało o tym wiele osób.7. Najgorsze jest to, że poruszone w artykule przenoszenie ludzi (za karę) którzy ujawnili całą sprawę na inne oddziały TO PRAWDA!!! i wiedzą to wszyscy pracujący na oddziale G-5. Jest to kara kierownictwa za donosicielstwo, choć było to zrobione w tak ważnej sprawie jak bezpieczeństwo ludzi. Na takie działanie zgody jak sądzę być nie może!!! Pachnie to dawną "komuną"8. Prawda jest więc złożona. Metan powyżej 5% był ale czasowo i krótko(co nie umniejsza jego niebezpieczeństwa). Pomiary ciągłe(uśrednione) rzadko przekraczały 0,6%, a na takich wynikach opiera się kierownictwo bo tylko one są rejestrowane w komputerach dyspozytora kopalni. Kopalnia Bogdanka jak każda kopalnia nie jest zakładem bezpiecznym bo nim być nie może. "To nie fabryka czekolady" jak mawiają górnicy. Metanu jest tu jednak na szczęście dużo mniej niż na Śląsku. Nie należy wyolbrzymiać problemu ale nie wolno go bagatelizować! Dyrekcji Kopalni należy przyznać, że robi dużo by polepszyć warunki bezpieczeństwa pracy górników. W porównaniu ze śląskimi kopalniami łożone śą niemałe środki finansowe by minimalizować niebezpieczeństwa wybuchu zarówno metanu jak i chyba jeszcze groźniejszego pyłu węglowego którego mnóstwo towarzyszy wydobyciu węgla. Świadków na moje słowa jest wielu ale czy zechcą mówić z obawy na obecne kary dla tych co już coś powiedzieli? Nie wiem, ale jak sądzę za prawdę nie powinno się karać.
Rozwiń
G -5
G -5 (24 listopada 2007 o 16:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
]jak baranie siedzisz tylko na warsztacie na 864 i nie znasz ludzi to nie wypisuj głupot
Rozwiń
Filip
Filip (23 listopada 2007 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bondyra leje wodę bo tymi metanomierzami które ma dozór i górnicy nie można namierzyć 7% metanu ( 2% dopuszcalne + 5%powyżej = 7%) dlatego że mają skalę do 5% a powyżej wskazują progi literowo (5%-15%-PPP lub powyżej 15%-HHH ) Pozdrawiam.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!