środa, 26 lipca 2017 r.

Lubelskie

Cała gmina w żałobie

Dodano: 9 września 2003, 14:45

Oni raczej oszczędzali. Tyle, co do szamba z pralki zleciało, albo ktoś w nocy miał potrzebę. W leci
Oni raczej oszczędzali. Tyle, co do szamba z pralki zleciało, albo ktoś w nocy miał potrzebę. W leci

Każdy chciał pomóc. Cóż z tego, kiedy w takich sytuacjach ludziom odejmuje rozum. Nikt nie pomyślał, żeby schodzących do szamba zabezpieczyć chociaż liną - mówi dzień po tragedii w Korzeniowie Krzysztof Olszak, wójt gminy Ułęż.

Mieszkańcy Korzeniowa wstrząśnięci są sobotnimi wydarzeniami. Cztery osoby nie żyją. Zatruły się prawdopodobnie wyziewami z szamba. Dwie kolejne walczą o życie w Szpitalu Specjalistycznym w Puławach. - Stan obu mężczyzn jest nadal poważny, choć starszego nieco się poprawił - usłyszeliśmy wczoraj po południu na oddziale intensywnej opieki medycznej.
Śmiertelnemu zatruciu pierwszy uległ syn właściciela posesji, 14-letni Łukasz J. Chwilę później w dole z fekaliami znalazł się jego ojciec Zygmunt J. Ratując sąsiadów do dołu weszli bracia Adam Ż. i Ireneusz Ż. - również zmarli. - Dziś spodziewamy się wyników sekcji zwłok. Coś się wyjaśni - powiedziała Marta Romańska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Puławach.
Hydraulika Kazimierza K. i sąsiada wszystkich czterech ofiar Marka J. udało się lekarzom utrzymać przy życiu. -  Słyszałem, że nieczystości wybijały im w domu i że chcieli to naprawić - mówi Marian Szymański, z sąsiedniej posesji.
Wójt K. Olszak zapewnia, że w Korzeniowie szambo wywozi się za pomocą beczkowozów. Nie wie, czy J. miał zamiar wywieźć nieczystości, czy też chciał usunąć awarię. Nie wyklucza, że J. miał problemy z udrożnieniem rur, gdyż do pomocy wezwał hydraulika.
Fekalia wypełniały dół na głębokość około metra. Na co dzień otwory prowadzące do szamba zabezpieczone są ciężkimi betonowymi płytami. - Nie znam technologii budowy tego szamba. Być może był zbyt mały przekrój rury spustowej. Mnie to do głowy nie przychodzi, żeby coś się mogłot w niej zapchać. Owszem na kształtkach czy łącznikach w domu, ale nigdy nie na rurach spustowych. Być może próbowali je wstępnie udrożnić jakimiś środkami czyszczącymi. Opary silnej substancji skumulowały się i nie miały którędy ujść. Ci, którzy biegli na pomoc byli zadyszani. Weszli do takiej komory gazowej, zrobili wdech, no i wystarczyło - przytacza swoją wersję wydarzeń Andrzej Strąk, sołtys Korzeniowa.
Fekalia w trakcie akcji ratowniczej wypompowali strażacy na pobliskie pole. Fetor czuć jeszcze do dzisiaj. - Mój mąż był 32 lata sołtysem. Żaden nie przeszedł, żeby nie powiedział dzień dobry - mówi łamiącym się głosem Zofia Kłak z Korzeniowa.
Na wsi panuje przygnębienie. Nikt z najbliższej rodziny zmarłego Zygmunta J. nie chciał z nami rozmawiać. - Rodzinami, których dotknęła tragedia, zaopiekowali się psychologowie - mówi Krzysztof Olszak, wójt gm. Ułęż.
- Każdy na swój sposób przeżywa ten dramat. Nikomu nie zawadzali, nikomu nie robili krzywdy, nikt nie miał złego zdania o nich. Żeby Pan Bóg nie miał takich ludzi w opiece, tylko... - urywa w pół zdania sołtys Korzeniowa.
Właściciel feralnego szamba pozostawił żonę oraz córki 19-letnią Kasię i 17-letnią Anię. Bracia Adam Ż. i Ireneusz Ż. mieszkali z rodzinami w jednym budynku. Każdy z nich również pozostawił żonę i osierocił po dwoje dzieci. Wszystkie ofiary sobotniej tragedii spoczną na jednym cmentarzu, w odległej o 5 km Żabiance. Ich pogrzeb odbędzie się najprawdopodobniej dzisiaj o godz. 15.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!