środa, 13 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Chcą się jakoś wykręcić z Młynków

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 kwietnia 2007, 16:53

"Martwe dusze” Mikołaja Gogola to nie fikcja literacka. W okolicach Poniatowej są miejscowości, w których nikt nie mieszka.

Ale żeby je zlikwidować trzeba zapytać mieszkańców, którzy formalnie nie istnieją ale praktycznie żyją. Tylko mieszkają zupełnie gdzie indziej.
Radni miejscy z Poniatowej wystąpili do ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, by zniósł urzędowe nazwy kilku wsi. Chodzi o wsie Młynki i Leśniczówka, które w 1979 roku zostały włączone w granice miasta oraz te, które istnieją jedynie w urzędowym spisie: Ludwinów, Podszosie, Sporniak, Wydzirów.
- Tych wsi w praktyce nie ma, nikt w nich nie jest zameldowany, dlatego musimy zrobić porządek z tym spisem - mówi Lila Stefanek, burmistrz Poniatowej.
Cała sprawa zaczęła się od wezwania z Urzędu Statystycznego, żeby gmina zrobiła korektę urzędowego spisu miejscowości, w którym było sporo nieścisłości. - Dla nas jest to czysto porządkowa sprawa, żeby kolejne spisy oddawały stan faktyczny - zapewnia Zbigniew Małecki, sekretarz Urzędu Miasta w Poniatowej.
Wykreślenie nazw może się jednak przeciągnąć ze względu na wymagania ministerstwa. - Prawie trzydzieści lat temu ktoś zapomniał wykreślić nazwy wsi, kiedy zostały włączone do Poniatowej, a teraz MSWiA nakłada na nas obowiązek przeprowadzenia konsultacji społecznych - dziwi się Małecki.
Dawne wsie Leśniczówka i Młynki to teraz ulice Poniatowej. Ale według wytycznych z ministerstwa, gmina musi zapytać mieszkańców, czy zgadzają się żeby ich wsie włączyć do miasta.
- To jakiś absurd, bo oni od dawna mieszkają w mieście. Nie będziemy się wygłupiać i ich o to pytać - mówi Małecki.
Gorsza sprawa jest jednak z miejscowościami: Ludwinów, Podszosie, Sporniak, Wydzirów. - W Poniatowej nie ma nawet takich ulic. Nie wiemy też, gdzie te wsie były. A żeby wykreślić ich musimy najpierw określić granice i powierzchnie tych miejscowości. A to jest niemożliwe - wyjaśnia Małecki. Dlatego zamierza przekonywać ministerstwo, żeby zrezygnowało z pomysłu przeprowadzania konsultacji z mieszkańcami.
Tymczasem niektórzy mieszkańcy ulicy Młynki w Poniatowej nie przestali jednak postrzegać Młynków jako odrębnej miejscowości.
- Mnie jest dobrze na wsi. Zawsze tu mieszkałam i tak już zostanie. W mieście bym była, jakbym w bloku mieszkała, a ja w domku mieszkam i to kilkadziesiąt lat - mówi Alina Długosz, mieszkanka ul. Młynki.
Większość jednak wyśmiewa ministerialny pomysł. - Mieszkamy w mieście, to po co się teraz wygłupiać i pytać o to czy chcemy się przenosić ze wsi do miasta. Bez sensu, żeby przez błąd sprzed 30 lat robić zamieszanie - uważa Zbigniew Czajka, mieszkaniec ul. Młynki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!