wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Ciasno, że trudno im zamerdać

Dodano: 1 sierpnia 2002, 20:14
Autor: Lidia Dzierba

W podlubartowskim schronisku w jednym boksie żyje nawet po kilkanaście psów
W podlubartowskim schronisku w jednym boksie żyje nawet po kilkanaście psów

To obóz koncentracyjny dla zwierząt - mówi
o lubartowskim schronisku dla psów Iga Dżochowska z Towa-
rzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Gdybym realizował wszystkie zgłoszenia, musiałbym znaleźć miejsce dla pięciu tysięcy psów
- odpowiada właściciel.

Inspektor Dżochowską wezwały pod Lubartów sygnały od miłośników psów, którzy uważają, że w schronisku źle się dzieje.
- Psy mieszkają stłoczone po kilkanaście w jednej klatce - mówi Dżochowska. - A powinny być najwyżej trzy. Mają pchły i robaki. Brakuje im wybiegu. To warunki XIX-wieczne, obóz koncentracyjny dla zwierząt.
Wejścia do schroniska broni groźna czarna suka na łańcuchu. Psy na widok obcych ludzi zaczynają szaleć, gryzą się wzajemnie. Uspakajają się, gdy pojawia się właściciel.
- Mam tutaj 180 psów - przyznaje Adam Szumiło, pokazując poodgradzane boksy. - Nie mają tłoku. Gdybym realizował wszystkie zgłoszenia, musiałbym znaleźć miejsce dla pięciu tysięcy psów. To niemożliwe, bo na schronisko dostałem tylko taki teren od miasta. Niebawem rozszerzę je o wybieg. Interweniuję tylko w najgroźniejszych przypadkach, wtedy gdy psy atakują ludzi i zagryzają inne zwierzęta.
Według Szumiły właśnie teraz, w lecie, wiele osób przed wyjazdami wakacyjnymi wyrzuca psy z domów. Potem ogłupiałe zwierzęta błąkają się, próbując przeżyć. Zbijają się w stada i wtedy stają się naprawdę groźne. Na prawej ręce właściciela schroniska widnieją 73 szwy. To pamiątka po ataku jednego z nich.
- Miłośnicy zwierząt chcą u nas warunków takich jak w Unii Europejskiej - mówi Szumiło. - Zapominają jednak o drugiej stronie medalu. Tam pies ma dwa tygodnie życia, jeśli się po niego nikt nie zgłosi. W USA tylko trzy dni, bo zbyt drogo kosztuje jego utrzymanie. Tu mieszkają nawet po trzy lata. Czekają na swoją szansę.
Jak twierdzi właściciel, w schronisku nie usypia się psów, chyba że są chore lub groźne dla otoczenia. Wtedy taką decyzję podejmuje lekarz weterynarii.
- Jeśli ktoś chce psa, oddaję bezpłatnie - zachęca. - Psy są badane i szczepione. Dwa razy w miesiącu są pozbawiane pcheł. Małe szczenięta odrobaczamy.
Gmina płaci właścicielowi schroniska 2,5 tys. zł na miesiąc za wyłapywanie bezpańskich psów na jej terenie.
- Przekazaliśmy taki teren, jaki mogliśmy - tłumaczy Jerzy Zwoliński, burmistrz Lubartowa. - Choć warunki panujące w schronisku to problem właściciela, jednak obiecuję, że zbadamy tę sprawę. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!