piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Ciemne chmury nad ubojnią

Dodano: 10 sierpnia 2007, 15:44

Zakładom Mięsnym w Końskowoli grozi zamknięcie, bo na czas nie zbudowały własnej podczyszczalni ścieków poubojowych. Pół roku temu pisaliśmy, że krew z uboju była wylewana przez pracowników firmy na okoliczne pola. Jeśli firma przestanie działać, pracę straci ok. 300 osób.

Zakłady na budowę podczyszczalni miały czas do końca lipca. Okazuje się jednak, że w tym terminie się nie wyrobiły. - Wykonaliśmy już dwukilometrowy kanał tłoczny do kanalizacji gminnej. Podpisaliśmy też umowę z firmą, która wykona i zamontuje urządzenia, ale niektóre z nich dotrą do nas dopiero za kilka miesięcy - tłumaczy opóźnienia Jan Mieleszko z Zakładów Mięsnych Końskowola.
Tymczasem od tego, czy firma wybuduje podczyszczalnię, zależy decyzja Starostwa Powiatowego w Puławach, które wydaje pozwolenia na taki rodzaj działalności. Gdyby pozwolenie zostało cofnięte, zakłady musiałyby wstrzymać produkcję. Pracę straciłoby wówczas ok. 300 osób zatrudnionych w ZM Końskowola i spółkach podległych.
Dlatego kierownictwo firmy złożyło właśnie do starostwa wniosek o wydłużenie terminu budowy podczyszczalni do końca roku. - Nasi prawnicy w tej chwili rozpatrują ten wniosek. Odpowiedź będzie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu - informuje Bronisław Kowal, kierownik Wydziału Ochrony Środowiska puławskiego starostwa.
Przedstawiciel zakładów twierdzi, że firma do końca roku na pewno zrealizuje ekologiczną inwestycję. - Dostaliśmy kredyt na jej sfinansowanie - zapewnia Jan Mieleszko. Ale wójt Końskowoli, który wielokrotnie otrzymywał skargi od mieszkańców, w prawdziwość tych zapewnień nie wierzy. - Już wielokrotnie słyszeliśmy podobne zapewnienia - powątpiewa Stanisław Gołębiowski.
Przypomnijmy. W lutym kontrolerzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pojawili się na polach otaczających końskowolskie zakłady. Zastali tam kałuże krwi i okropny fetor. Ich spostrzeżenia, że na pole wywożone są resztki organiczne, potwierdziły wyniki badań w laboratorium.
Za wywożenie ścieków na pola prezes firmy Tadeusz S. został już skazany wyrokiem Sądu Grodzkiego. Musiał zapłacić 5 tys. zł grzywny.
Teraz firma zapewnia, że mimo że podczyszczalni jeszcze nie ma, to i tak wszystkie ścieki poubojowe wywozi beczkowozami do Puław. - Na szczęście już od kilku miesięcy nie miałem ani jednej skargi w sprawie wywożenia krwi - przyznaje wójt Gołębiowski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!