wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Amunicję studenci zdobywają w bibliotekach i w punktach ksero. Dla wzmocnienia efektu litrami piją kawę i łykają kolorowe pastylki. Ale najgorsze jest to, że o wszystkim może zadecydować przypadek.

Większość studentów ma zimą po kilka egzaminów. Można przyjąć, że do 9 lutego tylko w Lublinie będzie pół miliona egzaminów! To miliony pytań, miliony odpowiedzi i kilkadziesiąt tysięcy dwój. Czy może być jeszcze gorzej? Może.
– Sesja dopiero się zaczyna, a ja już nie bardzo pamiętam jak się nazywam – śmieje się Kuba Śliwiński, student zarządzania i marketingu na UMCS. – Mam pięć egzaminów w dwa tygodnie i nie wiem, kiedy pójdę normalnie spać.
Z obliczeń Anny Dyś-Król, referenta z dziekanatu Wydziału Ekonomii UMCS, wynika, że wszystkie pięć egzaminów w pierwszym podejściu zdaje niewiele ponad połowa studentów. Reszta ma poprawki. – Na III roku ekonomi też mają sporo: 3 egzaminy i 2 zaliczenia, ale tu odsetek zdających jest znacznie wyższy – dodaje Dyś-Król.
Egzaminy to nie wszystko. Są jeszcze zaliczenia ćwiczeń, referaty semestralne, kolokwia... – Jestem załamana. Właśnie piszę podanie o przełożenie jednego egzaminu na marzec – mówi Marta Dąbrowska. Studentka ma przed sobą jeszcze dwa lata prawa na UMCS. Bierze stypendium naukowe i nie chce go stracić. Zależy jej na ocenach. – Boję się. A tu jeszcze znajomi ze starszego roku straszą mnie opowieściami o krwiożerczych wykładowcach...
Straszą sami wykładowcy. – Na studiach licencjackich w Białej Podlaskiej jest panika i zgrzytanie zębów – przyznaje dr Dariusz Słapek z Zakładu Historii Starożytnej UMCS. Dzieje Grecji, Rzymu i Egiptu, które wykłada, to jeden z najtrudniejszych egzaminów na historii. – Żadnej taryfy ulgowej nie będzie. Nie możemy wypuszczać z uczelni głupszych studentów.
Robert studiuje politologię i ma trzy problemy: Jak się wszystkiego nauczyć. Jak powiedzieć ojcu, że oblał egzamin i skąd wziąć kasę na powtarzanie roku. – Ciemność widzę – Robert nie jest optymistą. – Przez cztery miesiące nie widziałem książki. A tu sesja... Coś tam kseruję, czytam, ale wiem, że nie wyrobię.
Jego kolega z roku Marek Sadowski chce uniknąć takiego losu. – Wprowadziłem sobie zasadę „trzy razy zero”. Zero imprez, zero alkoholu i zero komputera. Od trzech dni siedzę w książkach i biegam do ksero.
– Ani chwili spokoju i kolejki od rana do wieczora – mówi Aneta Kazimierczak z punktu ksero w lubelskim akademiku „Dodek”. – Dziennie robimy nawet do 7 tys. kopii.
Zwiększony ruch jest też w aptekach. Tabletki na pamięć, witaminy, wzmacniacze, pobudzacze... Idzie wszystko. – Mnie wystarcza filiżanka kawy co dwie godziny – mówi Sadowski. – Siedzę nad książkami codziennie od siódmej wieczorem do pierwszej w nocy. Do pierwszego egzaminu mam jeszcze trzy dni i powinienem się wyrobić z całym materiałem.
Inni tyle czasu poświęcają na zbieranie plotek. To zazwyczaj tylko plotki, ale... – Wykładowca to przecież tylko człowiek – podkreśla Tomasz Świąder, menedżer wizerunku. – Wykładowca w ciągu pierwszych kilku sekund wyrabia sobie opinię o studencie, który przyszedł na egzamin. Liczy się tzw. efekt pierwszego wrażenia. Wtedy 55 proc. uwagi wykładowcy pochłania wygląd studenta, a 35 proc. jego zachowanie. To pierwsze wrażenie jest bardzo silne i niezwykle trudno je później zmienić.
I tak przez 15 sekund można pogrzebać kilkudniowe wysiłki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!