niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Co mi szkodzi wejść mu w szkodę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 czerwca 2006, 19:53

Najpierw jeden obywatel zbierał podpisy, by drugiemu zlikwidować dyskotekę. W intrygę wciągnięto nawet proboszcza. Potem ten drugi obywatel poinformował urzędników, że u pierwszego jest nielegalne wysypisko azbestu. Mieszkańcy czekają, co będzie dalej.

O tym, że dwaj sąsiedzi z Krężnicy Jarej - Stefan Odój i Jacek Łabiga - nie przepadają za sobą, wie cała wieś. Tylko jest problem z ustaleniem, o co im poszło i kto pierwszy kogo obraził i na kim się mści.
Już pisaliśmy o tym, że wiosną adwersarze starli się o dyskotekę "Malibu”. Lokal należy do Stefana Odoja i do Krężnicy ściąga tłumy młodzieży. Niektórym mieszkańcom przeszkadza hałas i potężna liczba bawiących się. Denerwują ich nocne rajdy rozbawionej młodzieży po Krężnicy i poranne nieporządki. Niezadowoleni zorganizowali akcję zbierania podpisów pod petycją do władz gminnych o zamknięcie ośrodka. Na listę wpisało się prawie 300 osób. W zbieraniu podpisów pomagały nawet ogłoszenia z kościelnej ambony. Akcji przewodniczył... sąsiad właściciela "Malibu” Jacek Łabiga. Pomimo to dyskoteka nadal stoi. Ale uraza do sąsiada pozostała.
I ni z tego, ni z owego do gminy i powiatu wpłynęły zawiadomienia o nielegalnym wysypisku azbestu. Okazało się, że właścicielem posesji, na której miały być niebezpieczne płyty jest Jacek Łabiga. A doniesienie złożył nie kto inny jak Stefan Odój, właściciel "Malibu”.
- Uważam, że tę sprawę powinno się potraktować urzędowo - mówi Stefan Odój. - To wysypisko gruzu i azbestu przy samej drodze szpeci otoczenie i jest dla nas niebezpieczne.
- Ale ja tam wywiozłem ledwie trzy taczki połamanych płyt z dachu - tłumaczył Jacek Łabiga. - Jestem gotów je stamtąd zebrać. Dzwoniłem już do firmy z Kraśnika, która zajmuje się utylizacją takich płyt, mają przyjechać i zająć się nimi.
Sporne wysypisko gruzu obejrzeli już przedstawiciele z Urzędu Gminy, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a nawet z Wojewódzkiego Zarządu Parków Narodowych.
- Pan Łabiga ma uporządkować teren - mówi Jan Sokół, zastępca wójta Niedrzwicy Dużej. - Musi zebrać druty i odpady stalowe. A kawałki eternitu zabierze stamtąd specjalistyczna firma.
To powinno zakończyć spór międzysąsiedzki. Choć mieszkańcy wsi kompletnie w to nie wierzą.
- Lada moment znowu będzie u nas głośno - mówią. - Ci dwaj na pewno nie odpuszczą.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!