środa, 13 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Co oni Ci zrobili!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 lipca 2007, 19:21

Około dwóch tysięcy ludzi żegnało Pawła Marzędę, ofiarę brutalnego morderstwa. W milczeniu odprowadzili Pawła z kościoła św. Anny na parafialny cmentarz.

- Nikt o nim złego słowa nie powiedział - mówi starsza kobieta, która szła niemal na samym końcu kilkusetmetrowego konduktu pogrzebowego. Pawła nie znała. O 28-letnim mieszkańcu osiedla Kopernika usłyszała po tym, jak znaleziono jego zwłoki. Znali go synowie jej sąsiada. I to z dobrej strony. Że był uczynny i każdą rzecz w samochodzie potrafił naprawić.
- Paweł, co oni Ci zrobili! - krzyknął ktoś z rodziny zmarłego, gdy trumna była już blisko nekropolii.
Informację o pogrzebie można było wyczytać na rozwieszonych w mieście klepsydrach. Przekazywali ją sobie internauci. W sieci pojawiły się setki komentarzy dotyczących brutalnego mordu.
Mieszkańcom Lubartowa wciąż trudno uwierzyć, że w spokojnym miasteczku doszło do tak strasznej zbrodni. Prokuraturze nie udało się jeszcze ustalić wielu okoliczności zabójstwa. Nie ma nawet pewności, ile osób było w nie zamieszanych.
Jeszcze mniej śledczy podają do publicznej wiadomości. To po to, żeby dwaj podejrzani o morderstwo nie wiedzieli, jakie dowody ich obciążają.

Paweł po raz ostatni był widziany dwa tygodnie temu, w piątkowy wieczór. To wtedy mordercy zwabili go pod Parczew. Zabójstwo mieli precyzyjnie zaplanowane. Sekcja zwłok wykazała, że Paweł otrzymał silny cios w tył głowy. Potem mordercy wrzucili jego ciało do wykopanego już dołu. Po pięciu dniach policja odnalazła zwłoki.
Krzysztof P. i Paweł G. zostali aresztowani tydzień po zbrodni. To koledzy Pawła. Zwłaszcza Krzysztof P., który wielokrotnie naprawiał z nim samochody. Tuż po zaginięciu Pawła odwiedzał jego rodzinę, pocieszał, uspokajał. Udawał, że go szuka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!