niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Jedna osoba nie żyje. 40 tys. domów bez prądu. Setki powalonych drzew. 500 interwencji strażaków
W Puchaczowie wichura zepchnęła do rowu melioracyjnego 60-letniego mężczyznę poruszającego się o lasce. Znalazł go strażak ochotnik. Ale na ratunek było za późno.
Huragan Cyryl uderzył w czwartek wieczorem. - Wiatr osiągał nawet 84,6 km/h. To mniej, niż przewidywaliśmy - informuje Andrzej Misztal ze stacji meteo w Radawcu k. Lublina.

Ale i to wystarczyło. - Odebraliśmy prawie 500 wezwań, najwięcej z Lublina. Od lat nie mieliśmy takiej doby - przyznaje Aneta Wożakowska-Kawska ze straży pożarnej. Żywioł nie oszczędził nawet strażaków, zrywając część dachu z ich komendy.
Jan Raczkowski od rana wynosił gruz z posesji w Chodlu. - To dom moich dzieci. Dobrze, że nie było ich tu w czasie nawałnicy. Wiatr zerwał pół dachu - mówi mężczyzna. Straty szacuje na ponad 10 tys. zł. Nie był ubezpieczony. Polisę ma Czesław Bednarczyk z Wojcieszyna, ale nawet to go nie pociesza. - Na odszkodowanie poczekam pewnie rok.

Do tragedii niewiele brakowało w Zamościu. Wiatr zniósł niemal na samą szosę wielkie wentylatory z sali gimnastycznej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3. - Taki wentylator waży ze 100 kg - szacuje Antoni Wroniak, dyrektor szkoły. Huragan zniszczył 300 mkw. dachu. Zajęcia sportowe odwołano.
Od 40 tys. do 50 tys. gospodarstw nie miało wczoraj prądu, bo żywioł uszkodził linie energetyczne. - Ściągnęliśmy do pracy wszystkich ludzi z urlopów - mówi Dorota Szkodziak, rzecznik Lubelskich Zakładów Energetycznych Lubzel. W teren wyruszyli nawet pracownicy biurowi.

Drzewa łamały się jak zapałki. W Lublinie runęła ich ponad setka. Strażacy przez cały dzień usuwali z dróg powalone pnie i konary. Trzeba było wycinać nawet drzewa, które jeszcze stały. - Bo w każdej chwili mogą runąć - mówi Elżbieta Hanc, dyrektor Zespołu Szkół Elektronicznych w Lublinie, wokół którego rośnie kilkadziesiąt smukłych i kruchych topoli. To z tymi drzewami było najwięcej problemów: przy ul. Chodźki podczas silniejszych podmuchów korzenie... unosiły chodnik. - Połamane drzewa uszkodziły w Lublinie przynajmniej sześć samochodów - wylicza Michał Badach z lubelskiej straży.

W stolicy regionu stały rano trolejbusy. Zamarł ruch na budowach. - Przy takim wietrze nie mogą pracować dźwigi - tłumaczy Justyna Durmaj ze spółki, która stawia największe w Lublinie centrum handlowe. Zgasły światła na skrzyżowaniach. - Było tak w dwunastu miejscach - informuje Joanna Kapica z lubelskiego Ratusza. Wicher złamał maszt antenowy na budynku policyjnych garaży w Lublinie. Antena rozbiła 30 okien. Problemy mieli też podróżni. Pospieszny z Jeleniej Góry do Lublina spóźnił się sześć godzin.
Dziś wiatr ma osłabnąć. (P.P, JAŚ, MM, LEW)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!