poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lubelskie

Nadkomisarz z wydziału dochodzeniowo-śledczego KWP w Lublinie popełnił samobójstwo w swoim domu w Łęcznej. – W pozostawionym liście napisał, że został wrobiony w aferę z kradzieżą pieniędzy w jego wydziale – twierdzi nasz informator.

Oficer powiesił się w domu. Do tragedii doszło przedwczoraj. Jego żona wezwała pogotowie. Próba reanimacji nie przyniosła rezultatu. Funkcjonariusz zmarł około godz. 15 w szpitalu MSW w Lublinie. Policjant pracował w wydziale, z którego skradziono przed kilkoma tygodniami prawie 8 tys. dolarów i 7 tys. złotych. Pieniądze były zabezpieczone w dochodzeniu prowadzonym przeciwko przemytnikom biżuterii. Od samego początki policja nie ukrywała, że złodziej jest pracownikiem komendy.
Policja prowadziła swoje wewnętrzne postępowanie. Komendant KWP Zbigniew Głowacki zlecił przebadanie policjantów z tego wydziału wykrywaczem kłamstw. Użycie takiego urządzenia w śledztwie jest zakazane, ale policja tłumaczyła, że chce się nim posłużyć wyłącznie na użytek własnego postępowania. Przesłuchano kilkadziesiąt osób. Prokuratura wydała nakazy rewizji u niektórych policjantów. Sprawcy do dzisiaj nie wykryto. Oficjalnie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Zmarły nadkomisarz był przesłuchiwany jako świadek.
Czy samobójstwo nadkomisarza miało jakikolwiek związek z aferą w wydziale? – Nie wyciągałbym wniosków zbyt pochopnie – mówi jeden z policjantów. – To, że tam pracował, niczego jeszcze nie dowodzi.
42-letni oficer pozostawił list. Przed śmiercią napisał, że w aferę dotyczącą kradzieży pieniędzy został wrobiony. Tak twierdzi nasz informator. Funkcjonariusze, którzy znali zmarłego, są wstrząśnięci.
– Nie wiem, co mam powiedzieć – mówi jeden z policjantów, który przez kilka miesięcy pracował z nadkomisarzem. – Jeszcze niedawno z nim rozmawiałem. W życiu bym nie przypuszczał, że podejmie tak desperacki krok. Był bardzo spokojny, nigdy nie zadzierał nosa. Jestem zszokowany jego śmiercią.
– Badamy wszelkie okoliczności tragicznej śmierci policjanta – mówi podinsp. Henryk Czerwiński, rzecznik prasowy KWP w Lublinie. – Dalszym postępowaniem zajmuje się prokuratura.
– Mógł nie wytrzymać presji i napięcia, jakim poddani byli funkcjonariusze z tego wydziału – sugeruje jeden z policjantów. – Po prostu mógł się załamać. Podobno w dniu, kiedy popełnił samobójstwo, miał w domu kolejną rewizję. Nie oznacza to wcale, że był w jakikolwiek sposób winny. Nie miał przecież postawionych zarzutów. Oby tylko teraz nie zrobiono z niego kozła ofiarnego. Bo bronić się już nie będzie mógł.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wydział dochodzeniowo-śledczy w KWP może zostać rozwiązany. – Taką decyzję w formie rozkazu może podjąć komendant wojewódzki – mówi H. Czerwiński. – Na dzisiaj takiej decyzji nie ma. Podjęte zostały natomiast działania organizacyjne w wydziale.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!