wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Nagrodzono 13 osób w drugiej edycji programu "Bene Meritum Terrae Lublinensi"

Ich życiowym mottem jest pomoc innym ludziom. Ale nie obnoszą się z tym, nie szukają poklasku. Nie czerpią żadnych korzyści. Poza jedną - poczuciem, że robią coś ważnego i potrzebnego.

Wczoraj już po raz drugi lubelskie media uhonorowały ludzi, którzy zdaniem kapituły dobrze zasłużyli się dla Lubelszczyzny. Tytuł "Bene Meritus Terrae Lublinensi" otrzymali ci, którzy na co dzień spieszą z pomocą innym ludziom. Opiekunowie i organizatorzy akcji dla dzieci i osób niepełnosprawnych, animatorzy sportu i kultury, organizatorzy akcji charytatywnych. Zgodnie z ideą pomysłodawców programu, agencji Vena Art i drukarni Intrograf - zwykli ludzie, którzy w niezwykły sposób wypełniają misję szlachetnej i bezinteresownej służby najbardziej potrzebującym. Nagrodzeni, których w tym roku było 13 zamiast dyplomów otrzymali "Kalendarze Dobrze Nastrojone" z sylwetkami lubelskich muzyków. - Kalendarz, który pokazuje niezwykłe osobowości naszego regionu powędrował do innych niezwykłych ludzi - tłumaczy Grzegorz Szczytowski z agencji Vena Art.


Sylwetki:

Danuta i Witold Danielewiczowie
Założyciele i opiekunowie chóru "Szczygiełki" oraz zespołu "Scholarem Minores Pro Musica Antiqua" w Poniatowej. Oboje skończyli średnie szkoły muzyczne i muzykologię na KUL. I od początku chcieli pracować z młodymi ludźmi. - W 1975 roku postanowiliśmy założyć "Szczygiełki', trzy lata później powstał zespół muzyki dawnej. Daliśmy ponad 2 tys. koncertów na całym świecie, wychowaliśmy kilkuset kochających muzykę osób, które dziś są naszymi przyjaciółmi. To po prostu pasja całego życia - tłumaczy Danuta Danielewicz.

Ksiądz Andrzej Puzon
Proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Hrubieszowie i dyrektor Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. Całe swoje życie podporządkował jednej idei - pomocy dzieciom. Każdego roku organizuje wakacje w Polsce dla grupy ok.1800 dzieci z Litwy, Białorusi, Ukrainy. Poza tym codziennie funduje 1200 obiadów dla dzieci z Zamojszczyzny. - Pomagam dzieciom, bo to największa moja radość - mówi ks. Puzon, który jest także opiekunem zespołu wokalnego "Lechici".

Anna Fornal
Prezes stowarzyszenia "W Stronę Sztuki", którego celem jest wspieranie młodych osób uzdolnionych artystycznie. Wiele lat pracowała jako nauczycielka w szkole muzycznej. - Przeszłam na emeryturę, żeby poświęcić swój na promowanie młodych talentów, które należy otaczać szczególną opieką, bo inaczej bezpowrotnie przepadają - mówi Anna Fornal. W ramach stowarzyszenia organizowane są wystawy prac plastycznych, koncerty, wydawane są tomiki wierszy młodych, zdolnych osób.

Ojciec Ludwik Wiśniewski
Dominikanin, duszpasterz środowisk niepodległościowych, legendarny kapelan "Solidarności". W latach 90 tych pracował w parafii św. Katarzyny w Sankt Petersburgu. Po powrocie do Lublina, do Klasztoru Ojców Dominikanów założył Akademię "Złota 9". Ideą Akademii są spotkania młodzieży z wybitnymi postaciami kultury, nauki i polityki. Celem - twórcze myślenie, umacnianie wartości, budowanie grupy wsparcia i inspiracji. Pierwsza edycja Akademii rozpoczęła się w styczniu 2006 roku.

Zbigniew Furman
Z zawodu jest poligrafem, z zamiłowania - sportowcem, trenerem, opiekunem młodzieży. W '82 roku założył ognisko TKKF Omega, w którym pracuje z dziećmi i młodzieżą zaszczepiając w nich ideę czystego sportu. Dla swoich podopiecznych od 25 lat organizuje turnieje, konkursy, zabawy sportowe. Nazywany przez nich "Mistrzem" czuje się bardziej przyjacielem i przewodnikiem młodzieży. - Sport rozwija charakter, intelekt, uczy życia - mówi Zbigniew Furman. - A co najważniejsze: W sporcie nie ma przegranych.

Michał Stanowski
Kiedyś współtwórca niezależnego ruchu harcerskiego na Lubelszczyźnie. Od 1989 roku koordynator ruchu Nieprzetarty Szlak, w ramach którego odbywa się cykl imprez artystycznych z udziałem osób niepełnosprawnych, którego finałem jest międzynarodowy przegląd teatralny Spotkania Artystów Nieprzetartego Szlaku. W działalność ruchu zaangażowani są młodzi wolontariusze. - Nasze zadanie to służyć ludziom, pomagać im odnaleźć kawałek swojego miejsca. Jeśli to się udaje, to ta praca ma sens. - mówi Michał Stanowski.


Marta Chwalczuk
Nauczycielka w Zespole Szkół nr 1 przy ul. Radzyńskiej w Lublinie, która swoje życie podporządkowała pracy z dziećmi i działaniu dla ich dobra. Wraz ze swoimi wychowankami zbierała dary dla domów dziecka i ubogich rodzin, zorganizowała wielką akcję charytatywną pomocy dzieciom z polskich szkół we Lwowie. - Tam, gdzie chodzi o dobro dzieci walczę jak lew. Cieszę się, że mam coraz więcej sprzymierzeńców i to wśród młodych ludzi, którzy uczą się, co to znaczy pomagać - mówi Marta Chwalczuk.

Ksiądz Kazimierz Drozd
Salezjanin, który swojej pracy z dziećmi i młodzieżą nie ogranicza do codziennych lekcji katechezy. Do Lublina przyjechał w 2003 roku i z miejsca zaskarbił sobie łaski uczniów, którzy z ochotą przychodzą na organizowane przez księdza zajęcia w tenisie stołowym i siatkówce, a w sezonie wiosenno-jesiennym biorą udział w rozgrywkach ligi piłkarskiej "Salos". - To mój wkład w życie tych młodych osób. W ten sposób realizuję swoje powołanie - mówi ks. Kazimierz Drozd.

Magdalena Jóźwina
Pani pedagog, która swoje powołanie do pracy z młodymi ludźmi realizuje w gimnazjum oraz w świetlicy dla dzieci z lubelskiej Starówki prowadzonej przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Dwa lata była tam wolontariuszką, teraz już jako pracownik świetlicy każdego popołudnia organizuje dzieciom pomoc w odrabianiu lekcji, dożywianie, zabawy. Pociesza, doradza, wspiera, uczy. - Jestem tam, gdzie dzieci mnie najbardziej potrzebują. Nie wyobrażam sobie innej pracy - mówi.

Jolanta Wąsowska
Na co dzień pani psycholog w lubelskiej policji, gdzie opiekuje się ofiarami przemocy, zapewniając im psychiczne wsparcie i profesjonalną pomoc. Po pracy i w weekendy stały gość w domu dziecka na ul. Pogodnej w Lublinie i w lubelskich szpitalach. Tam organizuje dla dzieci zabawy choinkowe, wieczerze wigilijne, okolicznościowe spotkania. Znajduje sponsorów, zachęca innych do pomocy ludziom dotkniętym przez los. - Dlaczego to robię? Bo uśmiech dziecka jest dla mnie najważniejszy - tłumaczy Jolanta Wąsowska.

Joanna Kowalczyk
W Zespole Szkół nr 5 przy ul. Elsnera w Lublinie uczy religii. Nie tylko - opiekuje się tez szkolnym kołem PCK i wraz z uczniami robi wiele dobrego dla tych, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują. Zbiera dary dla Banku Żywności oraz PCK, organizuje wolontariat, w ramach którego młodzi ludzie pomagają mieszkańcom Domu Pomocy Społecznej "Kalina" - Nigdy nie ograniczałam swojego życia tylko do pracy i domu. Zawsze chciałam czegoś więcej. I spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy myślą podobnie jak ja.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!