wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Doktor pijany, pacjent zmarł

Dodano: 20 kwietnia 2005, 22:48

Na dyżurze Jerzego K. umarł pacjent. Rodzina zmarłego twierdzi, że chirurg był pijany i zachowywał się skandalicznie. Doktorem zajął się prokurator. Sprawdzi, czy lekarz przyczynił się do śmierci mężczyzny.

Rodzina Kazimierza Moczarskiego z Łukówca (gmina Firlej) nie ma żadnych wątpliwości. - Ojciec jeszcze żył, a doktor już powiedział, że będzie sekcja zwłok. Nie potrafił uratować ojca. Krzyczał na nas - mówi Ryszard Moczarski, syn zmarłego.
89-letni pacjent trafił do szpitala we wtorek. - Miał duszności. Chciał, żeby go to tak nie mordowało - opowiada pani Janina, wdowa po panu Kazimierzu.
Karetka najpierw zawiozła mężczyznę do budynku tzw. starego szpitala w Lubartowie. Przez chwilę pacjent poczuł się lepiej, rozmawiał z rodziną. Ale lekarze zadecydowali, że trzeba go zawieźć na oddział chirurgiczny szpitala przy ul. Cichej. Dyżur miał Jerzy K., zastępca ordynatora. Pacjentowi zrobiono prześwietlenie. - Lekarz powiesił zdjęcie do góry nogami - opowiada Moczarski. - Dziwnie się odzywał, ale alkoholu wtedy jeszcze od niego nie wyczułem.
Stan pacjenta zaczął się pogarszać. - Widać było, że ojciec słabnie z minuty na minutę. Lekarz i pielęgniarki tylko włączali i wyłączali aparaturę - mówi syn zmarłego. - Kroplówkę podłączyli dopiero, gdy ojciec był w agonii.
Rodzina zmarłego zorientowała się, że Jerzy K. jest pijany. - Miał trudności z odczytaniem karty pacjenta - mówi syn zmarłego. Ryszard Moczarski zadzwonił wtedy po brata. Zawiadomili policję. Policjant przyszedł na oddział w towarzystwie Marka Pikula, zastępcy dyrektora ZOZ w Lubartowie. Pacjent Jerzego K. już nie żył. Chirurg był w gabinecie lekarskim. Pozwolił się zbadać alkomatem. - Miał ponad promil alkoholu - mówi Artur Marczuk z lubartowskiej policji.
Jerzy K. we wtorek był w pracy od rana. - Nie miałem wcześniej żadnych sygnałów, że może być nietrzeźwy - zapewnia dyrektor Pikul.
Wczoraj lekarz został zwolniony z pracy. Jerzy K. odpowie teraz za narażenie zdrowia pacjentów na niebezpieczeństwo. Prokurator zbada również, czy lekarz przyczynił się do śmierci Kazimierza Moczarskiego. Zabezpieczył już dokumentację lekarską. - Zarządziliśmy sekcję zwłok, zleciliśmy sporządzenie biegłym opinii lekarskiej - mówi Andrzej Kopieniak, prokurator rejonowy w Lubartowie.
W lubartowskim szpitalu uważają, że stan, w jakim był lekarz, nie przyczynił się do śmierci pacjenta. - To był zbieg okoliczności - twierdzi Pikul. - Pacjent był bardzo schorowany.
Jerzy K. jest również biegłym sądowym. Lubartowska prokuratura nie korzysta już jednak z jego usług. W ubiegłym roku wpadł na jeździe po pijanemu samochodem, ale sprawa zakończyła się warunkowym umorzeniem. K. jest też podejrzany o próbę wyłudzenia odszkodowania za kolizję drogową.
Wczoraj przez kilka godzin próbowaliśmy skontaktować się z doktorem. Jego komórka była jednak wyłączona.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!