piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Dopadła mnie sfora psów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 kwietnia 2008, 19:07

Wczoraj w Jawidzu pod Lublinem cztery psy zaatakowały 24-letniego Marcina. Uszedł z życiem, ale z 50 ranami leży w szpitalu.

Około 5 nad ranem 24-letni Marcin Grzywacz wracał od kolegi. Psy zaatakowały go na szosie. Do domu miał kilkaset metrów. - Rzuciły mi się do nóg - opowiada mężczyzna. - Łapały zębami, gdzie tylko mogły, kąsały ręce i nogi.

Zwierzęta przewróciły 24-latka. - Uratowałem się, bo okryłem gardło kurtką - dodaje mężczyzna. - Udało mi się podnieść. Opędzając się przeszedłem kilkadziesiąt metrów. Wtedy odpuściły.

Walka trwała prawie kwadrans. Chłopak zostawił na drodze buty i poszarpane, zbroczone krwią spodnie. Zdołał dojść do domu. Zasłabł zaraz za progiem. Karetka zabrała mężczyznę do szpitala. Lekarze naliczyli u Marcina około 50 ran. - Ma pokąsane ręce i nogi, podrapane plecy - wylicza Paweł Terlecki, ordynator chirurgii w lubartowskim szpitalu. - Niektóre rany są dość głębokie. Ale życiu rannego nie zagraża niebezpieczeństwo.

Marcin jest pewien, że psy należą do właściciela drewnianego domu, przy którym został zaatakowany. - Tyle razy tamtędy przechodziłem - mówi. - Widziałem, jakie były agresywne, z furią rzucały się na ogrodzenie.

Wczoraj u właścicieli tej posesji - starszego małżeństwa - pojawili się policjanci. Sprawdzali, czy zwierzęta były szczepione przeciw wściekliźnie. - Trzy psy mają aktualne szczepienia. Jeden został na obserwacji u weterynarza - mówi Sławomir Cielniak z policji w Łęcznej.

Drewniany dom jest ogrodzony przerdzewiałą siatką. Łatwo się podkopać. Szpary między drutem a ziemią są pozatykane są kawałkami zbutwiałych desek.

- A skąd wiadomo, że to były moje psy? - pyta starszy mężczyzna. - Tu dużo takich biega nocami, sąsiedzi też mają. Ja je trzymam dla swego bezpieczeństwa. Rano były przed domem - dodaje.

Policja pobrała z sierści psa próbki krwi. Ekspertyza wyjaśni, czy to krew pogryzionego mężczyzny.

DLA DZIENNIKA

prof. Halina Kowalska-Pyłka
prezes Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami Lubelski "Animals”

Pies, tak samo jak człowiek, nie rodzi się zły. Najważniejsze, jak zostanie wychowany przez człowieka i w jakich warunkach będzie żył. Jeśli jest traktowany łagodnie - będzie łagodny. Jeśli jest bity, głodzony, przywiązany do budy, będzie się bał ludzi. A strach wyzwala u zwierząt agresję. Stąd już tylko krok do niebezpiecznych zachowań.
(MAG)

GDY PIES ZAATAKUJE

1. Stań, nie uciekaj. Miej twarz zwróconą w stronę psa - żeby się bronić musisz widzieć gdzie cię zaatakuje.
2. Nie patrz psu w oczy. Między siebie a zęby zwierzęcia spróbuj wsadzić jakikolwiek niesiony przez siebie przedmiot.
3. Nie okazuj strachu.
4. Nie odwracaj się tyłem, zwłaszcza, jeśli pies jest duży. Jeśli skoczy na plecy, może przewrócić nawet dorosłego. Staraj się nie dopuścić do ataku na nogi. Jeżeli upadniesz, następnym celem może być twarz.
5. Ustaw się bokiem, na lekko rozstawionych nogach. To pozwala lepiej utrzymać równowagę. Jeżeli pies jest duży i ciężki, wychyl się do przodu, by swoim ciężarem nie przewrócił cię.
6. Jeśli to nie skutkuje, przyjmij pozycję "żółwia”. Ochronisz wystające części ciała.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
AND
rydzykant
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (8 kwietnia 2008 o 12:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie zgodzę się, owszem agresja moze wynikać z jakichś uwarunkowań genetycznych jednak nie stanowi to o charakterze zwierzęcia. Problemem mogą tu być pseudohodowle gdzie nastawieni tylko i wyłącznie na zysk właściciciele dopuszczają do niekontrolowanego rozrodu. Psy z takich hodowli mogą być agresywne, jednak dużo zalezy od wychowania i warunków w jakich zwierzę przebywa. Inna sprawa to fakt, iż zawsze powinniśmy pamiętać, ze pies, zwłaszcza duży może nas zaaatakować kiedy zrobimy coś co uzna za zagrożenie.
Prawidłowo ułożony i żyjący w odpowiednich warunkach pies nigdy nie powinien atakować nie sprowokowany do tego typu zachowania.
Rozwiń
AND
AND (8 kwietnia 2008 o 11:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta pani profesor nie ma racji. Zawsze kynolodzy i animalsi wmawiają, że psy tak jak ludzie nie rodzą się agresywne. Bład polega na tym, że część ludzi rodzi się ze złymi cechami i nic tu nie ma wychowanie. Podobnie z psami. Są osobniki o różnym charakterze. Znajomi na działce mają drugiego psa tej samej rasy co pierwszego. Tak smo go chowali. Pierwszy nigdy nie ruszył żadnego żywego stworzenia. Ten drugi wybił już wiele kur i innego ptactwa też. I co tu mówić...
Rozwiń
rydzykant
rydzykant (8 kwietnia 2008 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Też wiadomość ?
Ciekawe by było gdyby pan zagryzł chociaż jednego psa !
Rozwiń
Gość
Gość (8 kwietnia 2008 o 10:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Psy powinny zostać uśpione a właściciel ukarany! Znam tą sytuację i właściciela psów. Codziennie rano idąc do pracy przechodzę koło jego domu. Codziennie jest to samo. Psy zachowują się bardzo agrasywnie (ujadają, skaczą na ogrodzenie). Gdyby to był jeden pies to można to wytrzymać ale nie w sytuacji kiedy do ogrodzenia rzucają się cztery psy. Wczoraj rano idąc do pracy również je widziałam. Dwa z nich biegały poza terenem posesji a dwa za ogrodzeniem. Kiedy przechodziłam koło jego domu dwa psy zaczeły mnie atakować ale na szczęście dały się przegonić. Teraz kiedy pomyślałam o tym co zrobiły to naprawdę się przestraszyłam. Mam nadzieję że ktoś się tym zajmie bo codziennie rano przechodzą tamtędy dzieci do szkoły.
Rozwiń
ADSO
ADSO (8 kwietnia 2008 o 09:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na to co się dzieje w Lublinie. Psiarnia paskudzi chodniki i trawniki. nie można nikomu zwrócić uwagi, bo pies ma większe prawo niz człowiek. Nie wspomnę o kagańcach, które psy powinny nosić, a jak jest to każdy widzi. W Lublinie co roku mamy kilaset wypadków zaatakowania człowieka przez psa. Czy z tym nie można zrobić porządku.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!