środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Dopalacze przed lekcjami. Gimnazjalista trafił do szpitala

Dodano: 22 stycznia 2016, 16:08

Do szpitala w Lublinie trafił gimnazjalista z Zespołu Szkół w Niemcach. Nastolatek wziął dopalacze. Dyrekcja szkoły zapewnia, że to pojedynczy przypadek. A do lubelskich szpitali trafia coraz więcej nieprzytomnych nastolatków.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Stan chłopca jest ciężki, a szkoła zachowuje się tak jakby się nic nie stało. Z tego co wiem, to nie jest pierwszy przypadek, kiedy uczniowie zażywają dopalacze. Szkoła powinna jakoś temu przeciwdziałać, bo takich sytuacji będzie coraz więcej – stwierdza matka uczniów tej samej szkoły, która poinformowała nas o zdarzeniu.

Uczniowie mieli zażywać dopalacze w opuszczonym budynku w pobliżu szkoły. Jerzy Wójcik, dyrektor Zespołu Szkół w Niemcach zaprzecza jednak, by robili to w czasie lekcji.

– Uczeń był przed lekcjami, poza terenem szkoły. W momencie kiedy otrzymaliśmy informację, że zabrała go karetka, postąpiliśmy zgodnie z procedurami. Powiadomiliśmy rodziców i policję – tłumaczy dyr. Wójcik. – Dwaj pozostali uczniowie, którzy w tym brali udział, zostali objęci pomocą psychologa i szkolnego pedagoga – dodaje.

Dyrektor podkreśla, że ostatni przypadek kontaktu ucznia z dopalaczami w jego placówce miał miejsce ponad dwa lata temu. – Podejrzewaliśmy, że zażył dopalacze na terenie szkoły, ale policja niczego przy nim nie znalazła. Od tego czasu nie było podobnych sytuacji – zapewnia dyrektor. – Po tym ostatnim zdarzeniu zbierze się w trybie nadzwyczajnym zespół wychowawczy nauczycieli Gimnazjum nr 1. Będziemy chcieli uzyskać informację od nauczycieli, rodziców i uczniów czy takie sytuacje zdarzały się poza szkołą. Nie znaczy to jednak, że dopiero teraz zaczęliśmy działać. Miesiąc temu było prowadzone szkolenie na temat dopalaczy. Ten problem jest także poruszany z uczniami na godzinach wychowawczych – zapewnia Jerzy Wójcik.

Do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, gdzie w poniedziałek przywieziono gimnazjalistę z Niemiec, miesięcznie trafia od dwóch do czterech nastolatków po zatruciu dopalaczami. Znacznie więcej takich pacjentów przyjmuje oddział toksykologiczno-kardiologiczny wojewódzkiego szpitala przy al. Kraśnickiej. Tam jest kilka takich przypadków w tygodniu. To najczęściej osoby w wieku 14-23 lata.

– To cały czas bardzo aktualny problem. Najczęściej osoby, które do nas trafiają, są nieprzytomne. Nie wiedzą skąd zostały przewiezione, albo wydaje im się, że były zupełnie gdzie indziej – mówi dr n. med. Jarosław Szponar, kierownik oddziału toksykologiczno-kardiologicznego. – Ostatnio mieliśmy młodego człowieka, który był przekonany, że został przywieziony z innego miasta. Pacjenci często mówią rzeczy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. To skutek zmiany świadomości pod wpływem dopalaczy.

W ubiegłym roku na oddział trafiło 400 osób, które po zażyciu dopalaczy straciły kontakt z rzeczywistością.

Gość
mama
mama
(39) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 lutego 2016 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znów biedni oburzeni "rodzice" święcie wierzą, co mądrzy ludzie napisali w gazecie, mam nadzieję, że kiedyś dorośli ludzie w końcu zaczną zachowywać się dojrzale i będą stawiać tak poważne zarzuty szkole i rodzicom, nie na podstawie informacji wyssanych z palca zawartych w powyższym artykule, lecz na podstawie własnych obserwacji, potwierdzonych dowodami. Dobrze wiemy, jak zachowuje się młodzież i jako osoba, która zna zaistniałą sytuację NIE DZIĘKI ARTYKUŁOWI jestem oburzony, że artykuł ujrzał światło dzienne oraz nie mogę uwierzyć, że osoba, która przekazała tak fałszywe informacje była do tego zdolna. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że w obecnych czasach w wieku gimnazjalnym największy wpływ na uczniów wywiera otoczenie, w którym się znajdują, czyli rówieśnicy, jak również Internet, na co wpływu nie mają ani nauczyciele, ani rodzice. Poza tym nauczyciele nie mają prawa przeszukać ucznia. Podsumowując jeśli Państwo zamierzają stawiać tak poważne zarzuty szkole, czy rodzicom proszę na początku porozmawiać z osobami, będącymi świadkami zaistniałej sytuacji lub osobami, które znają sytuację bardzo dobrze. Uczyłem się w tej szkole 9 lat i nie zauważyłem, żeby nauczyciele, czy dyrekcja nie spełniali swoich obowiązków, wręcz przeciwnie. Bardzo proszę przemyśleć, czy na prawdę warto wypowiadać się na temat sprawy, o której nie ma się pojęcia. Absolwent ZS Niemce.
Rozwiń
mama
mama (26 stycznia 2016 o 23:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W tej szkole jest problem nie o dziś jesli chodzi o papierosy, narkotyki i itp.Wszystko jest jednak zamiatane pod dywan, niestety nie ma rozmów na godzinach wychowawczych, a już na pewno nie o sytacji, która miała miejsce.Sama mam dziecko w gimnazjum i nie mieli żadnej romowy na lekcji, nie było żadnego apelu, nic.Mało tego podwożę dziecko pod drzwi szkoły i ma być tam do końca lekcji, ma być tam bezpieczne, a ja je spotykam między lekcjami w sklepie po bułkę, wypuszczone przez nauczyciela dyżurującego przy drzwiach, a co najlepsze kupuje drożdżówkę temu nauczycielowi-panu W. Dyrektor nie radzi sobie niestety z zarządzaniem placówką i nikt nic z tym nie robi, pokazuje się tylko sukcesy szkoły, a problemy tuszuje, niestety kosztem dzieci.

Albo pan N., który wysyła dzieci aby załatwiały jego prywatne sprawy a sam dyskutuje z woźnymi a klasa zostawiona jest bez opieki przez 20 minut ( mierzyłam czas bo czekałam na dziecko).Kolejka  przed stołówka, którą teoretycznie powinna pilnować dyżurujący tam nauczyciel ale On jest zajęty rozmową z koleżanką i nie widzi co dzieciaki wyczyniają, popychając kolegów, starsi wciskają się przed maluchy itp. Świetlica,która jest mała i ciasna dla takiej liczby dzieci i co prawda raz ale jednak odebrałam dziecko a sali nie było nauczyciela. Dopiero po 2 godzinach miałam telefon ze świetlicy.   No i podejście niektórych wychowawców, najlepiej nie mieć pytań, nie zawracać głowy i pamiętać, że nauczyciel zawsze ma racje. Najlepszy był pomysł aby rodzice przywozili dzieci nie wcześniej niż 15 minut przed lekcjami ale tego rodzice na szczęście nie zaakceptowali. Dzieci są szalone tak jak czasy, w których żyjemy a może ten chłopiec chciał należeć do grupy przywódców klasowych, a może czuł się gorszy i chciał coś udowodnić a może wołał o pomoc - tylko nikt nie słyszał. Współczuje rodzinie i mam nadzieję,że wyjdzie na prostą.

Rozwiń
mama
mama (26 stycznia 2016 o 23:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W tej szkole jest problem nie o dziś jesli chodzi o papierosy, narkotyki i itp.Wszystko jest jednak zamiatane pod dywan, niestety nie ma rozmów na godzinach wychowawczych, a już na pewno nie o sytacji, która miała miejsce.Sama mam dziecko w gimnazjum i nie mieli żadnej romowy na lekcji, nie było żadnego apelu, nic.Mało tego podwożę dziecko pod drzwi szkoły i ma być tam do końca lekcji, ma być tam bezpieczne, a ja je spotykam między lekcjami w sklepie po bułkę, wypuszczone przez nauczyciela dyżurującego przy drzwiach, a co najlepsze kupuje drożdżówkę temu nauczycielowi-panu W. Dyrektor nie radzi sobie niestety z zarządzaniem placówką i nikt nic z tym nie robi, pokazuje się tylko sukcesy szkoły, a problemy tuszuje, niestety kosztem dzieci.

Albo pan N., który wysyła dzieci aby załatwiały jego prywatne sprawy a sam dyskutuje z woźnymi a klasa zostawiona jest bez opieki przez 20 minut ( mierzyłam czas bo czekałam na dziecko).Kolejka  przed stołówka, którą teoretycznie powinna pilnować dyżurujący tam nauczyciel ale On jest zajęty rozmową z koleżanką i nie widzi co dzieciaki wyczyniają, popychając kolegów, starsi wciskają się przed maluchy itp. Świetlica,która jest mała i ciasna dla takiej liczby dzieci i co prawda raz ale jednak odebrałam dziecko a sali nie było nauczyciela. Dopiero po 2 godzinach miałam telefon ze świetlicy.   No i podejście niektórych wychowawców, najlepiej nie mieć pytań, nie zawracać głowy i pamiętać, że nauczyciel zawsze ma racje. Najlepszy był pomysł aby rodzice przywozili dzieci nie wcześniej niż 15 minut przed lekcjami ale tego rodzice na szczęście nie zaakceptowali. Dzieci są szalone tak jak czasy, w których żyjemy a może ten chłopiec chciał należeć do grupy przywódców klasowych, a może czuł się gorszy i chciał coś udowodnić a może wołał o pomoc - tylko nikt nie słyszał. Współczuje rodzinie i mam nadzieję,że wyjdzie na prostą.

Rozwiń
MAMA
MAMA (24 stycznia 2016 o 23:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W tej szkole jest problem nie o dziś jesli chodzi o papierosy, narkotyki i itp.Wszystko jest jednak zamiatane pod dywan, niestety nie ma rozmów na godzinach wychowawczych, a już na pewno nie o sytacji, która miała miejsce.Sama mam dziecko w gimnazjum i nie mieli żadnej romowy na lekcji, nie było żadnego apelu, nic.Mało tego podwożę dziecko pod drzwi szkoły i ma być tam do końca lekcji, ma być tam bezpieczne, a ja je spotykam między lekcjami w sklepie po bułkę, wypuszczone przez nauczyciela dyżurującego przy drzwiach, a co najlepsze kupuje drożdżówkę temu nauczycielowi-panu W. Dyrektor nie radzi sobie niestety z zarządzaniem placówką i nikt nic z tym nie robi, pokazuje się tylko sukcesy szkoły, a problemy tuszuje, niestety kosztem dzieci.

Rozwiń
Gość
Gość (24 stycznia 2016 o 11:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

należy jeszcze raz podkreślić: wiejskie plotki, ciepła posadka dla nauczycielek, układy, układziki - zlikwidować!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (39)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!