niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lubelskie

Dopłaty pójdą z dymem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 marca 2005, 22:33

Ponad siedemdziesiąt pożarów traw w święta, a blisko sto pięćdziesiąt w ostatnim tygodniu ugasili strażacy na Lubelszczyźnie. Ogień podkładają często sami właściciele łąk. Teraz mogą dostać nie tylko mandat, ale i stracić część unijnych dopłat.

Głupota ludzka nie świętowała. W ciągu trzech wolnych dni strażacy w całym województwie wyjeżdżali do podpaleń traw blisko siedemdziesiąt razy. Wczoraj ponad dwadzieścia, z czego połowę w samym Lublinie. Głównie przy ul. Poligonowej i w osiedlu Nałkowskich.
W ubiegłym tygodniu takich przypadków było ponad 80. – I będzie coraz więcej – nie łudzi się rzecznik lubelskiej straży, Ryszard Starko.
Często sprawcami podpaleń są rolnicy. To dla nich najłatwiejszy sposób na pozbycie się z pól zeschłych traw i chwastów. – Jeśli ustalimy sprawcę, zgłaszamy to policji. Ona może nałożyć mandat, a w przypadku kiedy pożar stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi, sprawa może skończyć się w sądzie – ostrzega Starko.
Statystyki przerażają. W 2004 roku do pożarów traw straż wyjeżdżała aż 1669 razy, i to tylko od marca do maja. Przeprowadzenie jednej akcji gaśniczej przy pożarach traw kosztuje od 500 do 1000 zł, roczny koszt gaszenia traw idzie więc w setki tysięcy złotych.
Wbrew temu, co sądzi większość rolników, wypalanie traw jest szkodliwe. – Powoduje jałowienie gleby. W płomieniach giną małe zwierzęta i owady. Takie postępowanie przyczynia się także do efektu cieplarnianego – mówi dr hab. Bernard Staniec, zastępca dyrektora Instytutu Biologii UMCS.
W tym roku rolnicy, którzy będą wypalać trawy, mogą stracić część unijnych dotacji. – Wypalanie traw jest zabronione przez Unię Europejską. Jeśli nasi kontrolerzy wykryją, że na danej łące zostały wypalone trawy, to wtedy zostanie cofnięta część unijnych dopłat bezpośrednich – zapowiada Łukasz Osik, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Na razie pracownicy ARMiR pojawiają się w losowo wybranych gospodarstwach na kontrole, czy rolnikom rzeczywiście należą się unijne dopłaty. Będą zwracać uwagę na to, czy na polu trawa nie była wypalona. Jeśli tak jest, a rolnik nie zgłosił wcześniej, że ktoś wypalił mu trawę, czeka go kara.
Kontrolerzy zareagują także na wszelkie donosy o nieprawidłowościach w gospodarstwach, w tym także na skargi o wypalanie traw. – W sumie około 80 proc. donosów jest nieprawdziwych, ale sprawdzamy wszystkie – mówi Osik.
Do tej pory z powodu wypalania traw nie cofnięto jeszcze dopłaty żadnemu rolnikowi z Lubelszczyzny A to dlatego, że kontrolerzy w ubiegłym roku sprawdzali gospodarstwa od lipca do września. – Wybrali sobie świetny moment – ironizuje pan Andrzej, rolnik z Piask. – Trawy były już dawno skoszone, a na polach żniwa w pełni. Nikt w tym czasie nie wypalał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!