czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Duże, prywatne zwierzę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 stycznia 2005, 21:31
Autor: (am)

- Mnie to nie interesuje - ta odpowiedź pada najczęściej, gdy w Parchatce pod Puławami pytasz o wielbłąda. - A o co chodzi? Przecież nie zdycha - dodają inni.
Jadąc z Puław do Kazimierza w centrum Parchatki jest pole.
Na polu zagroda. W zagrodzie wielbłąd. Obok "Klub jeździecki”, ale bez koni. Brama zamknięta na kłódkę.
- Nie mój - kobieta mieszkająca najbliżej zagrody nie przyznaje się do wielbłąda. - Ja go tylko widzę. W lecie częściej, bo na pole się chodzi.
Wielbłąda znają wszyscy. W końcu spędził tu ostatnie trzy lata. Wcześniej jako atrakcja turystyczna stadniny. Ostatnio sam. Z dnia na dzień zniknął właściciel. Potem konie.
- Podobno siedzi w więzieniu - mówi Beata Wawrzyniuk, mieszkanka Parchatki. - A komornik zajął budynki. Tylko o wielbłądzie zapomniał.
W zimie stoi na śniegu, w jesieni w błocie. Od lat nie rusza się
na krok poza zagrodę. Dwa razy dziennie karmi go jeden z mieszkańców miejscowości. Ktoś widział starszą panią, która przyjeżdża do wielbłąda autobusem miejskim z Puław. Co na to "władza”?
- Wielbłąd jest prywatny - mówi Sławomir Koza, sołtys Parchatki. - Gmina mi nie mówiła, co zrobić z wielbłądem.
Na zdjęciu: wielbłąd i reporterka Dziennika.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!