wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Na trujące substancje natknęli się w piątek reporterzy Puławskiej Telewizji Kablowej. Dopiero po tym, jak zawiadomili policję, służby porządkowe zabezpieczyły trujące chemikalia. Wcześniej na teren zakładu bez problemu wchodziły dzieci i zbieracze złomu.
Chemikalia w oryginalnych opakowaniach poniewierają się w byłym laboratorium. Specjaliści z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach ocenili, że tylko kilka gramów substancji znalezionych w opuszczonej fabryce mogłoby zabić człowieka. A w dawnej fabryce leży prawdopodobnie kilkaset butelek z truciznami!
W tej chwili teren dawnej fabryki nadzoruje policja i straż pożarna. Chemikalia mogące stanowić zagrożenie, zostały zgromadzone w jednym pomieszczeniu. Sprawą biologicznej bomby w Puławach zajął się wczoraj Wojewódzki Zespół Reagowania Kryzysowego. Właściciel terenu, Kazimierz Grabek, słynny król żelatyny, ma usunąć chemikalia do jutra. Jeśli tego nie zrobi, trującymi substancjami zajmie się specjalistyczna firma
na koszt Grabka.
Według wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w tej chwili nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców Puław.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!