Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lubelskie

13 marca 2015 r.
15:00
Edytuj ten wpis

Ekstremalna Droga Krzyżowa. Przejdą kilkadziesiąt kilometrów w milczeniu

340 22 A A

Do pokonania mają 44 kilometry. To ci, którzy wyruszą z Lublina. Grupa tomaszowska ma do pokonania aż 72 km. Idą nocą, w milczeniu. Do celu dotrą po kilkunastu godzinach. W ekstremalnych drogach krzyżowych weźmie udział prawie 2 tysiące osób. Do celu dotrze tylko co piąty pątnik.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
- Kryzys na pewno się pojawi. Oprócz tego fizycznego może być tej innego rodzaju załamanie - psychiczne. Pojawi się u większości uczestników - ocenia Mirosław Ładniak, duszpasterz pielgrzymów w Archidiecezji Lubelskiej, organizator lubelskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. - Myślę, że może pojawić się ok. godziny 3, 4 nad ranem. Ten kryzys człowiek musi przezwyciężyć.

Najstarszy ma 74 lata

Lublin jest jednym z kilkudziesięciu miejsc w kraju, gdzie są organizowane Ekstremalne Drogi Krzyżowe. To wyzwanie dla osób, które pełniej chcą przeżyć czas wielkiego postu. EDK z Lublina wyruszy po raz pierwszy. Nie wszyscy chętni będą mogli wyjść na szlak.

- Lista uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej liczy 900 osób, większość jest w wieku 20-40 lat. Najstarszy uczestnik ma 74 lata - dodaje ks. Ładniak. - Chętnych było więcej, ale nie wszyscy zdążyli się zapisać. Na szlaku nie może być jednocześnie więcej niż 450 osób. Bo to by oznaczało, że będzie duży ścisk. Dlatego w przyszłym roku będą co najmniej trzy trasy, żeby każdy mógł się zapisać.

Ekstremalna Droga Krzyżowa wyruszy z Lublina do Wąwolnicy. Trasa, którą w nocy pokonają uczestnicy, liczy 44 km. Wiedzie przez Czuby, Konopnicę, Marynin, Radawiec, Spornik, Palikije, Wojciechów, Stary Gaj i Kębło.

- Nad ranem człowieka morzy sen, doskwiera też chłód - przyznaje Joanna Skałba, jedna z uczestniczek Lubelskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. 3 lata temu przeszła taką drogę z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej. Około dwóch tygodni temu pani Joanna wspólnie z kilkoma innymi osobami przeszła wyznaczoną lubelską trasę na próbę. - Zdarzyło mi się kilka razy przymknąć oczy ze zmęczenia, ale byli koło mnie przyjaciele - przyznaje pani Joanna.

- Wszystkie osoby, które przeszły szlak na próbę, dotarły do celu - dodaje ks. Ładniak.

Uczestnicy wyruszą w drogę tuż po mszy. - Na szlak wyjdziemy w dwóch kolumnach - zapowiada ks. Ładniak. - Pierwsza grupa "katedralna” wyjdzie o godz. 19 z archikatedry lubelskiej. Druga grupa "dominikańska” o godz. 21 z bazyliki oo. Dominikanów. Będziemy szli w grupach od 2 do 10 osób. Każdy z uczestników dostanie szczegółową mapę i rozważania Drogi Krzyżowej.

Uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej dojdą do Wąwolnicy po 12-13 godzinach. - Na pewno nie wszyscy dotrą do celu. Statystycznie trasę udaje się pokonać ok. 20 procentom uczestników - przyznaje ks. Ładniak.

Uczestnicy podczas drogi nie mogą ze sobą rozmawiać z wyjątkiem rozważań poszczególnych stacji Drogi Krzyżowej.

24 godziny bez snu

Na szlaku na pewno łatwo nie będzie. - Jest kilka takich odcinków, które jest trudno przejść - podkreśla pani Joanna. - Są to na przykład wejścia i zejścia ze wzniesień. Kiedy szliśmy "na próbę”, ziemia była zamarznięta. Tworzyły się koleiny, po których źle się szło. Poza tym przejście przez las w środku nocy to też jest wyzwanie.

- Między Wojciechowem a Kębłem jest trudny odcinek drogi. Jeśli dodatkowo spadnie deszcz, to grzęźnie się w błocie - dodaje ks. Ładniak. - Z fizycznego punktu widzenia same 44 kilometry to jest spory odcinek do pokonania - przyznaje pani Joanna. - Biorąc pod uwagę, że uczestnicy wyruszą w drogę po pracy, zajęciach na uczelni i nie będą spać przez 24 godziny, to może być trudno przejść szlak. Nogi mogą odmówić posłuszeństwa. Dlatego dobrze mieć jakieś kijki.

Ale nie tylko one mogą się przydać na szlaku. Osoby, które wyruszą, powinny mieć na sobie jak najwięcej znaków odblaskowych, żeby były widoczne. W drogę należy zabrać plecak, kanapki, termos z kawą i herbatą. Należy też się ciepło ubrać. Trzeba mieć ze sobą latarkę, najlepiej czołówkę.
Na trasie będzie karetka pogotowia. W każdej grupie znajdą się też po trzy partole medyczne, a po trasie będą jeździć samochody terenowe. - Teren naszego przejścia będzie też patrolować policja - dodaje ks. Ładniak.

W EDK też Tomaszów Lubelski

W tym roku Ekstremalna Droga Krzyżowa po raz drugi odbędzie się także w Tomaszowie Lubelskiem. - Przygotowaliśmy dla uczestników łącznie cztery trasy - informuje ks. Witold Bednarz, lider tomaszowskiej EDK. - Trzy z nich prowadzą z Tomaszowa Lubelskiego do katedry w Zamościu i mają po 48 km. Czwarta z nich prowadzi z Tomaszowa do Sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy. Jest to najdłuższa trasa w Polsce i liczy 72 km.

Uczestnicy tomaszowskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wyjdą w drogę 27 marca. EDK rozpocznie się mszą - o godz. 20 w kościele św. Józefa w Tomaszowie Lubelskim. Wyjście ok. 21.15.

Do 20 marca są jeszcze przyjmowane zapisy. Swój udział można zgłosić poprzez stronę www.edk.org.pl.

W EDK mogą brać udział wyłącznie osoby pełnoletnie. Ci, którzy nie mają 18 lat, mogą wyjść na szlak wyłącznie pod opieką rodziców albo za ich zgodą.

Komentarze 22

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
folkatka / 16 marca 2015 o 15:37

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu Jezusa na pustyni, poszedłem by podziękować za wysłuchane prośby, za zdrowie członków mojej rodziny. Poszedłem niosąc prośby przyjaciól i znajomych, którzy wiedzieli że pójdę. Poszedłem by spełnić obietnicę modlitwy za tych, którzy w taką drogę wyjść nie mogli. Dla Anety chorej na nowotwór mózgu, której choroba cofnęła się po udziale we mszy uzdrawiającej, dla Leszka, który po ciężkim wypadku po modlitwach w Wąwolnicy powraca do zdrowia, dla Krzysia, który chciałby dostać dobrą pracę i dla wielu innych. Cóż mógłbym ofiarować w zamian za wysłuchane prośby poza moim bólem, zmęczeniem i oddaniem..? To może zbyt mało za tak wielkie oczekiwania, ale nie posiadam nic więcej. I jeszcze jedno szedłem rozważając wszystkie oczekiwania, smutki, zmartwienia, radości, wzloty i upadki jakich doznałem w ostatnim czasie. Nie umiem tego nazwać, ale wydaje mi się, że na wiele z tych spraw patrzę teraz z zupełnie innej perspektywy, a w kilku przypadkach otrzymałem jasna odpowiedź na moje wątpliwości. Nie chcę polemizować ze sceptykami, ale jeśli znajdą w sobie kiedyś odwagę i wybiorą się do Wąwolnicy zapewniam, że ich życie sie odmieni, a szczególnie wtedy gdy to co niemożliwe stanie się możliwym....

Dzięki Ci za te słowa.

Dzięki Ci za te słowa.

rozwiń
Avatar
folkatka / 16 marca 2015 o 15:36

Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

Skad w Tobie tyle nietolerancji? Przeszkadzamy Ci w czymkolwiek?

PS ja mam pracę,ale za dnia. Noce mam wolne.  

Avatar
ANTY / 15 marca 2015 o 21:34

Dokładnie tak ! Moja znajoma -aby wymigać się od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

Lubiła jak widać rozrywki na noclegach ?

powinien sprawdzić grupy krwi i DNA { swoich dzieci ?} Czy aby na pewno są jego?.

Avatar
BellaKoza / 15 marca 2015 o 19:57

Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

Dokładnie tak ! Moja znajoma -aby wymigać się od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

rozwiń
Avatar
GOSC / 15 marca 2015 o 14:43

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

rozwiń
Avatar
Dorota / 15 marca 2015 o 10:37

Nie byłam, ale może za rok? A do Sanktuarium w Wąwolnicy tym bardziej. Ja duuużo zawdzięczam Matce Kębelskiej i Bogu dzieki za obecność KSIĘDZA PĘZIOŁA właśnie w tym miejscu

Avatar
mirek / 14 marca 2015 o 23:07

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu Jezusa na pustyni, poszedłem by podziękować za wysłuchane prośby, za zdrowie członków mojej rodziny. Poszedłem niosąc prośby przyjaciól i znajomych, którzy wiedzieli że pójdę. Poszedłem by spełnić obietnicę modlitwy za tych, którzy w taką drogę wyjść nie mogli. Dla Anety chorej na nowotwór mózgu, której choroba cofnęła się po udziale we mszy uzdrawiającej, dla Leszka, który po ciężkim wypadku po modlitwach w Wąwolnicy powraca do zdrowia, dla Krzysia, który chciałby dostać dobrą pracę i dla wielu innych. Cóż mógłbym ofiarować w zamian za wysłuchane prośby poza moim bólem, zmęczeniem i oddaniem..? To może zbyt mało za tak wielkie oczekiwania, ale nie posiadam nic więcej. I jeszcze jedno szedłem rozważając wszystkie oczekiwania, smutki, zmartwienia, radości, wzloty i upadki jakich doznałem w ostatnim czasie. Nie umiem tego nazwać, ale wydaje mi się, że na wiele z tych spraw patrzę teraz z zupełnie innej perspektywy, a w kilku przypadkach otrzymałem jasna odpowiedź na moje wątpliwości. Nie chcę polemizować ze sceptykami, ale jeśli znajdą w sobie kiedyś odwagę i wybiorą się do Wąwolnicy zapewniam, że ich życie sie odmieni, a szczególnie wtedy gdy to co niemożliwe stanie się możliwym....

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu ... rozwiń

Avatar
GOŚĆ / 14 marca 2015 o 22:16

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam radę..? A może moja pielgrzymkę przełożyc na inny termin kiedy będzie cieplej..? A jednak nie poddałem się zwątpieniu i nie żałuję...

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .

rozwiń
Avatar
mirek / 14 marca 2015 o 15:42

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam radę..? A może moja pielgrzymkę przełożyc na inny termin kiedy będzie cieplej..? A jednak nie poddałem się zwątpieniu i nie żałuję...

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam r... rozwiń

Avatar
Polak Katolik / 14 marca 2015 o 14:54

Nieprawda !!!! Chrystus był Polakiem !!!!!!

Polakiem Katolikiem i Prawicowcem, i zawsze głosował na PiS !!!!!

Avatar
folkatka / 16 marca 2015 o 15:37

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu Jezusa na pustyni, poszedłem by podziękować za wysłuchane prośby, za zdrowie członków mojej rodziny. Poszedłem niosąc prośby przyjaciól i znajomych, którzy wiedzieli że pójdę. Poszedłem by spełnić obietnicę modlitwy za tych, którzy w taką drogę wyjść nie mogli. Dla Anety chorej na nowotwór mózgu, której choroba cofnęła się po udziale we mszy uzdrawiającej, dla Leszka, który po ciężkim wypadku po modlitwach w Wąwolnicy powraca do zdrowia, dla Krzysia, który chciałby dostać dobrą pracę i dla wielu innych. Cóż mógłbym ofiarować w zamian za wysłuchane prośby poza moim bólem, zmęczeniem i oddaniem..? To może zbyt mało za tak wielkie oczekiwania, ale nie posiadam nic więcej. I jeszcze jedno szedłem rozważając wszystkie oczekiwania, smutki, zmartwienia, radości, wzloty i upadki jakich doznałem w ostatnim czasie. Nie umiem tego nazwać, ale wydaje mi się, że na wiele z tych spraw patrzę teraz z zupełnie innej perspektywy, a w kilku przypadkach otrzymałem jasna odpowiedź na moje wątpliwości. Nie chcę polemizować ze sceptykami, ale jeśli znajdą w sobie kiedyś odwagę i wybiorą się do Wąwolnicy zapewniam, że ich życie sie odmieni, a szczególnie wtedy gdy to co niemożliwe stanie się możliwym....

Dzięki Ci za te słowa.

Dzięki Ci za te słowa.

rozwiń
Avatar
folkatka / 16 marca 2015 o 15:36

Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

Skad w Tobie tyle nietolerancji? Przeszkadzamy Ci w czymkolwiek?

PS ja mam pracę,ale za dnia. Noce mam wolne.  

Avatar
ANTY / 15 marca 2015 o 21:34

Dokładnie tak ! Moja znajoma -aby wymigać się od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

Lubiła jak widać rozrywki na noclegach ?

powinien sprawdzić grupy krwi i DNA { swoich dzieci ?} Czy aby na pewno są jego?.

Avatar
BellaKoza / 15 marca 2015 o 19:57

Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

Dokładnie tak ! Moja znajoma -aby wymigać się od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

od roboty przy żniwach -co roku chodziła na Pielgrzymkę do Częstochowy. Zostawiała męża samego z małymi dziećmi -i to w czasie największych prac żniwnych ! Czy takie coś na pewno jest Miłe Bogu ???

rozwiń
Avatar
GOSC / 15 marca 2015 o 14:43

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.


Jednym zdaniem oszolomy.Do roboty a nie walesanie sie po nocach a pozniej nie ma na chleb.

rozwiń
Avatar
Dorota / 15 marca 2015 o 10:37

Nie byłam, ale może za rok? A do Sanktuarium w Wąwolnicy tym bardziej. Ja duuużo zawdzięczam Matce Kębelskiej i Bogu dzieki za obecność KSIĘDZA PĘZIOŁA właśnie w tym miejscu

Avatar
mirek / 14 marca 2015 o 23:07

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu Jezusa na pustyni, poszedłem by podziękować za wysłuchane prośby, za zdrowie członków mojej rodziny. Poszedłem niosąc prośby przyjaciól i znajomych, którzy wiedzieli że pójdę. Poszedłem by spełnić obietnicę modlitwy za tych, którzy w taką drogę wyjść nie mogli. Dla Anety chorej na nowotwór mózgu, której choroba cofnęła się po udziale we mszy uzdrawiającej, dla Leszka, który po ciężkim wypadku po modlitwach w Wąwolnicy powraca do zdrowia, dla Krzysia, który chciałby dostać dobrą pracę i dla wielu innych. Cóż mógłbym ofiarować w zamian za wysłuchane prośby poza moim bólem, zmęczeniem i oddaniem..? To może zbyt mało za tak wielkie oczekiwania, ale nie posiadam nic więcej. I jeszcze jedno szedłem rozważając wszystkie oczekiwania, smutki, zmartwienia, radości, wzloty i upadki jakich doznałem w ostatnim czasie. Nie umiem tego nazwać, ale wydaje mi się, że na wiele z tych spraw patrzę teraz z zupełnie innej perspektywy, a w kilku przypadkach otrzymałem jasna odpowiedź na moje wątpliwości. Nie chcę polemizować ze sceptykami, ale jeśli znajdą w sobie kiedyś odwagę i wybiorą się do Wąwolnicy zapewniam, że ich życie sie odmieni, a szczególnie wtedy gdy to co niemożliwe stanie się możliwym....

( Po całym dniu odpoczynku) Dlaczego poszedłem..? Nie nie dlatego, żeby udowadniać sobie czy wytrwam. To przecież nie żaden bieg na orientację, czy 'selekcja"..? Nie była zresztą to moja pierwsza pielgrzymka do Matki Boskiej Kębelskiej. Ktoś powie, że można wymyśleć każdy inny powód by tylko odbyć nocny spacer niekoniecznie o religijnym charakterze. Cóż jednak można wtedy zyskać poza satysfakcją ze sprawdzenia wlasnej sprawności fizycznej. Poszedłem więc nie dla ilości kilometrów, chociaż każdy z nich kojarzył mi się z jednym dniem postu ... rozwiń

Avatar
GOŚĆ / 14 marca 2015 o 22:16

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam radę..? A może moja pielgrzymkę przełożyc na inny termin kiedy będzie cieplej..? A jednak nie poddałem się zwątpieniu i nie żałuję...

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .

a ja jak powidziałam tak dojechałam RANO do WĄWOLNICY I BYŁAM ŚWIADKIEM JAK POJEDYNCZE GRUPKI I SAMOTNI PIELGRZYMI DOCHODZILI DO KOŚCIOŁA W WĄWOLNICY. TO BYŁO NIESAMOWITE WRAŻENIE. BARDZO SIĘ WZRUSZYLIŚMY WIDZĄC TYCH MŁODYCH UMORDOWANYCH LUDZI, SZLI DOCHODZILI POWOLI , ZMĘCZENI WIDAĆ BYŁO ŻE MAJĄ OBOLAŁE NOGI. ALE TWARZE BYŁY POGODNE ,SZCZĘŚLIWE I JA TEŻ WIDZĄC TYCH WSPANIAŁYCH MŁODYCH ,WIERZĄCYCH LUDZI BYŁAM SZCZĘSLIWA .BÓG WAM ZAPŁAĆ ZA TĄ WSPANIAŁĄ BARDZO CIĘŻKĄ DROGĘ KRZYŻOWĄ W ZIMNIE I DESZCZU.  KOCHAM WAS .

rozwiń
Avatar
mirek / 14 marca 2015 o 15:42

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam radę..? A może moja pielgrzymkę przełożyc na inny termin kiedy będzie cieplej..? A jednak nie poddałem się zwątpieniu i nie żałuję...

Byłem na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z Lublina do Wąwolnicy. Poszedłem sam. Wyszedłem o 20.00 do Wąwolnicy dotarłem ok. 4.30. Najtrudniej było pod koniec trasy, jakąś godzinę przed Wąwolnicą, wtedy tez zaczął mżyć deszcz, zacząłęm odczuwać chłód i zmęczenie. Nie wiem czy doszedłem pierwszy bo nie o to chodzi. Zaraz po mnie przyszły dwie dziewczyny i ksiądz. Do Lublina wrócilem pierwszym busem o 5.20. Wiedziałem, że będzie trudno, patrząc na pogodę przez cały poprzedzajacy wyjście dzień biłem się z myślami czy powinienem..? Czy dam r... rozwiń

Avatar
Polak Katolik / 14 marca 2015 o 14:54

Nieprawda !!!! Chrystus był Polakiem !!!!!!

Polakiem Katolikiem i Prawicowcem, i zawsze głosował na PiS !!!!!

Zobacz wszystkie komentarze 22

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Zapomniałeś dowodu rejestracyjnego i OC? Kary już nie będzie

Zapomniałeś dowodu rejestracyjnego i OC? Kary już nie będzie 10 1

Od 4 czerwca będziemy mogli zostawić w domu dowód rejestracyjny i papierowe ubezpieczenie OC. Za brak tych dokumentów nie będzie nam grozić żadna kara, a to dzięki Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

W zimie Icemania, w lecie Rollmania. Rolkarze i wrotkarze będą mogli pojeździć w hali

W zimie Icemania, w lecie Rollmania. Rolkarze i wrotkarze będą mogli pojeździć w hali 22 0

Hala do jazdy na wrotkach i rolkach ma być uruchomiona w czerwcu przy Al. Zygmuntowskich. Otworzy ją Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który już zamawia wrotki i ochraniacze, które będzie można tu wypożyczyć. Rolki trzeba będzie mieć własne

Górnik – Medyk 3:2. Korona oficjalnie założona

Górnik – Medyk 3:2. Korona oficjalnie założona 9 0

Ekstraliga piłkarek nożnych Górnik Łęczna na zakończenie sezonu pokonał 3:2 Medyka Konin. Ten wynik nie miał jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ podopieczne Piotra Mazurkiewicz już dawno temu zapewniły sobie mistrzowski tytuł. W niedzielę jednak „górniczki” wreszcie mogły oficjalnie odebrać złote medale i świętować ze swoimi kibicami historyczny wynik

Polesie – POM 2:1. Pozostałe wyniki lubelskiej klasy okręgowej

Polesie – POM 2:1. Pozostałe wyniki lubelskiej klasy okręgowej 0 0

Lubelska klasa okręgowa Polesie pokonało POM Iskra Piotrowice po golu Marcina Wójcika w doliczonym czasie gry. Dzięki temu zawodnicy Zbigniewa Wójcika są już bardzo blisko zajęcia drugiego miejsca

Gryf – Olimpiakos 3:2. Pozostałe wyniki zamojskiej klasy okręgowej

Gryf – Olimpiakos 3:2. Pozostałe wyniki zamojskiej klasy okręgowej 1 0

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA W pojedynku dwóch beniaminków Gryf Gmina Zamość przegrywał z Olimpiakosem Tarnogród 0:2, ale pokazał charakter. Zespół trenera Romana Blonki w końcowych fragmentach spotkania podkręcił tempo i wyszarpał zwycięstwo wygrywając 3:2

Najbardziej barwna impreza po raz kolejny w Lublinie. Festiwal Kolorów 2018 [zdjęcia]
galeria

Najbardziej barwna impreza po raz kolejny w Lublinie. Festiwal Kolorów 2018 [zdjęcia] 0 0

Nie zdziwcie się jeśli dzisiaj zobaczycie zielono-czerwono-żółte twarze w centrum miasta. W niedzielę odbywa się kolejna edycja Festiwalu Kolorów.

AWF Kraków i Politechnika Gdańska najlepsze podczas AMP w lekkiej atletyce
galeria

AWF Kraków i Politechnika Gdańska najlepsze podczas AMP w lekkiej atletyce 1 0

W weekend na nowym stadionie w Lublinie zostały rozegrane Akademickie Mistrzostwa Polski. Klasyfikację generalną wygrały: AWF Kraków wśród pań i Politechnika Gdańska w rywalizacji mężczyzn. W tej drugiej kategorii trzeci był UMCS

Lubelski Wyścig Kaczek. Kolorowe zawodniczki pomknęły rzeką [zdjęcia]
galeria

Lubelski Wyścig Kaczek. Kolorowe zawodniczki pomknęły rzeką [zdjęcia] 0 0

 W niedzielę na terenach zielonych przy Arenie Lublin zorganizowano wyścig kaczek. To już piąta edycja imprezy.

Olender – Igros 2:2. Spadek niemal pewny

Olender – Igros 2:2. Spadek niemal pewny 0 0

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA Olender Sól podzielił się punktami z Igrosem Krasnobród remisując 2:2. Ten wynik nie zadowala żadnej ze stron i wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie oba zespoły grać będą o szczebel niżej

Spór w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Ludowcy chcą żeby stworzyć "siatkę płac"

Spór w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Ludowcy chcą żeby stworzyć "siatkę płac" 12 12

Co dalej z konfliktem w szpitalu przy al. Kraśnickiej? - Pole do kompromisu jest bardzo duże i jeśli nie w poniedziałek to we wtorek, zarówno dyrekcja jak i pielęgniarki dojdą do porozumienia - ocenia Krzysztof Hetman, wiceprezes PSL i proponuje stworzenie "siatki płac".

"W rytmie natury". Impreza nad Zalewem Zemborzyckim [zdjęcia]
galeria

"W rytmie natury". Impreza nad Zalewem Zemborzyckim [zdjęcia] 1 0

Pokazy maszyn do pielęgnacji zieleni, pokazy strażackie, spotkania z ekspertami, konkursy z nagrodami i strefa gastronomiczna. W sobotę MOSiR „Bystrzyca” w Lublinie oraz Husqvarna wspólnie zapraszali do akcji „W rytmie natury”.

Niemce – Avia II 2:0. Promyk nadziei na utrzymanie

Niemce – Avia II 2:0. Promyk nadziei na utrzymanie 0 0

Lubelska klasa okręgowa GKS Niemce wciąż walczy o utrzymanie się w lidze. W sobotę podopieczni Tomasza Brzozowskiego pokonali 2:0 Avię II Świdnik

Kolejni terytorialsi składali przysięgę. Będą służyć w Lublinie i w Chełmie [zdjęcia]
galeria

Kolejni terytorialsi składali przysięgę. Będą służyć w Lublinie i w Chełmie [zdjęcia] 87 23

W niedzielę na placu Zamkowym zgromadziło się ponad 600 żołnierzy 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, a 72 z nich złożyło przysięgę. Nowo zaprzysiężeni żołnierze już niebawem rozpoczną służbę w batalionach w Lublinie i Chełmie.

Fireshow na dziedzińcu KUL [zdjęcia]
galeria

Fireshow na dziedzińcu KUL [zdjęcia] 0 0

Koncerty przed CSK to nie wszystkie atrakcje tegorocznych KULturaliów. W sobotę na dziedzińcu Gmachu Głównego KUL (al. Racławickie 14) odbył się widowiskowy pokaz fireshow.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.