piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Gdzie leży ludzka głupota

Dodano: 8 czerwca 2006, 19:52

Ze ściany budynku zdemontowano azbestowe płyty. Mieszkańcy: pokruszone leżą na drodze. Urzędnicy: trafiły na wysypisko w Starej Wsi. Tyle tylko że oba rozwiązania są fatalne.

Zdenerwowani mieszkańcy Milejowa Wsi zaalarmowali nas, że na ich drogę gminną łączącą wieś z Antoniowem trafiły odpady. Wśród nich są kawałki płyt eternitowych zdjętych ze ścian bloku przy ul. Wesołej w Milejowie.
- Jeśli płyty zawierają azbest. Powinny trafić do utylizacji - usłyszeliśmy w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Lublinie.
- Widziałem jak wozili ciągnikiem parę przyczep tego gruzu - mówi Jan Kowalski. - I widać jak te azbestowe płytki wystają spomiędzy różnych kawałków cegły i kamieni. Gdyby gospodarz coś takiego zrobił, to już miałby na karku policję. Na dodatek woda często zalewa tę drogę. Boję się, że azbest trafi w końcu nam do studni.
- Są różne płyty, ale jeśli się okaże, że te na drodze zawierają azbest, to bardzo mnie to zdenerwuje - nie kryje Mieczysław Witek, którego posesja sąsiaduje z drogą.
Odpady wywieźli na drogę pracownicy Referatu Gospodarki Komunalnej Urzędu Gminy w Milejowie.
- To miał być gruz, którym chcieliśmy podnieść poziom drogi. Jak już wysypaliśmy z worków to okazało się, że to eternit z azbestem - mówi Andrzej Czerniak, specjalista ds. komunalnych Urzędu Gminy w Milejowie. - Wywieźliśmy go na wysypisko do Starej Wsi. Na drodze zostały tylko resztki, które wypadły z worków.
- Jakie resztki? - dziwi się sołtys Stanisław Adamiak. - Wszędzie tego mnóstwo leży. Tymczasem Bogusław Kulikowski, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łęcznej, który administruje wysypiskiem odpadów w Starej Wsi, nie kryje oburzenia. - Nie zgłoszono nam, że na wysypisko jadą płyty azbestowe. U nas nie można go składować. Pewnie został ukryty wśród innych odpadów komunalnych.
- W sumie było ze trzy metry sześcienne eternitu - wylicza Andrzej Pereta, p.o. zarządca bloku przy ul Wesołej w Milejowie. - Zdejmowało je trzech pracowników, zapakowali w worki. Gdzie pracownicy gminy je wywieźli - nie wiem. Mieli zabrać na bazę, a potem zutylizować.
Zawieźliśmy Andrzeja Pereta na drogę w Milejowie Wsi. - Przecież nie mogę za to odpowiadać - stwierdził.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!