sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Hiszpanie chcą postawić wiatraki w gminie Puchaczów. Mają problemy

Dodano: 6 listopada 2011, 18:16
Autor: p.p.

Jedna siłownia wiatrowa to wydatek rzędu miliona euro. Co roku do kasy gminy w formie podatku spływa
Jedna siłownia wiatrowa to wydatek rzędu miliona euro. Co roku do kasy gminy w formie podatku spływa

Po ponad roku pomiarów wiadomo, że na terenie gminy Puchaczów wiatr wieje wystarczająco mocno, by mogły tu pracować wiatraki. Niestety pojawiły się inne problemy. Właściciele działek nie chcą podpisywać umów na dzierżawę gruntu.

Plany hiszpańskiej firmy Nueva Gestiol są ambitne. Zakładają rozlokowanie 13 siłowni wiatrowych na 90 działkach pomiędzy miejscowościami Brzeziny i Ostrówek.

– Pomiary siły wiatru na naszej 90-metrowej wieży są zadowalające. To jednak dopiero początek drogi, by w Puchaczowie powstała farma wiatrowa – mówi Jorge Hamorro z hiszpańskiej firmy Nueva Gestiol, inwestora farmy.

Hiszpanie przyznają, że mają kłopoty z właścicielami gruntów. Właściciele nie chcą podpisywać umów, zasłaniając się brakiem planu zagospodarowania przestrzennego gminy. Żądają też wyższych stawek za dzierżawę terenu.

– Śmigło wiatraka ma rozpiętość 90 metrów, a zatem i działki, na których staną muszą być odpowiednio duże. Niestety 90 działek, na których planujemy je postawić, należy do ponad 60 właścicieli. To wymaga długich negocjacji z właścicielami i zmian w planie zagospodarowania przestrzennego gminy. Właśnie bierzemy się za przygotowanie projektu zmian – mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów.

Wójt przekonuje, że farma wiatrowa to szansa na duże, dodatkowe zyski dla właścicieli gruntów. Po uruchomieniu farmy wiatrowej, czyli w 2014 roku, rolnicy mogą liczyć na około 8-12 tysięcy euro rocznie od każdej elektrowni. Dzierżawy są planowane na 30 lat.

– Zawsze przyda się parę groszy. Teraz z rolnictwa trudno wyżyć, a taki wiatrak wcale mi nie przeszkadza – mówi Marek Kurzepa, jeden z właścicieli działki, na której może stanąć wiatrowa siłownia.

Na przychody z działalności farmy wiatrowej liczy też Urząd Gminy.

– Dla nas oznacza to bardzo duże wpływy z podatków. Jest to około 2 proc. wartości inwestycji rocznie, a każda siłownia wiatrowa, to wydatek rzędu miliona euro. W sumie liczymy na roczny przychód rzędu 300–400 tysięcy euro – kończy wójt Grzesiuk.

Przeciwnicy inwestycji też mają swoje argumenty. Ale wolą wypowiadać się anonimowo.

– Farmy wiatrowe zagrażają przelatującym ptakom, a w rejonie naszego pojezierza jest ich wyjątkowo dużo. Po drugie, wiatraki dość głośno hałasują, co dla mieszkańców posesji położonych bliżej siłowni może być wyjątkowo uciążliwe – mówi jeden z przeciwników budowy farmy wiatrowej w tej gminie.
Czytaj więcej o:
Marek Gajuta
ja
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marek Gajuta
Marek Gajuta (7 listopada 2011 o 14:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciemniakom przeszkadzają wiatraki, biogazownie a nie przeszkadzają łupki degradacja środowiska i brak wody związany z wydobyciem gazu. Trudno nie wspomnieć o zaśmieconych lasach gdzie większość wywozi śmiecie !
Rozwiń
ja
ja (7 listopada 2011 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie dziwię się ze nie chcą podpisywać umów, jak po 30 latach dzierżawy grunty przechodzą na własność firm. Przynajmniej w jednym rejonie Lubelszczyzny takie umowy były ludziom proponowane.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!