środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Iza spędzi Wigilię z mamą

Dodano: 18 grudnia 2007, 19:00
Autor: EWA STĘPIEŃ

9-letnia Iza, która po trzech miesiącach wybudziła się z głębokiej śpiączki, zaczyna mówić.

Siada już na wózku i śmieje się radośnie do wszystkich. Być może na święta zostanie wypisana do domu.

Wczoraj spotkaliśmy Izę na spacerze z mamą po korytarzu Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. - Dzień dobry - jeszcze niezbyt wyraźnie powiedziała Iza, podając z wózka rączkę. Zapytana o samopoczucie odparła z uśmiechem: - Czuję się dobrze.

Mama Izy potwierdza, że jest coraz lepiej. Dziewczynka wybudziła się przed dwoma miesiącami i w tym czasie zrobiła duże postępy. - Potrafi założyć sobie skarpetki - cieszy się pani Bożena. - Próbuje rysować, pisać, czytać. Przypomina sobie koleżanki z klasy i panią nauczycielkę.

Od kilku miesięcy kobieta pokonuje codziennie 200 km, aby pobyć z córką.

Kiedy Iza była w śpiączce, jedyne co mogła zrobić, to posiedzieć przy niej, potrzymać za rękę, pogłaskać po głowie, ucałować policzki.

- Przychodziłam, odchodziłam - wspomina matka. - A teraz córcia już wie, kiedy przyjdę, o której pójdę. Jak mnie nie ma, przykrzy się jej.

- Od jedenastej do piętnastej - Iza mówi, jak długo mama jest każdego dnia przy jej łóżku.

Pani Bożena nie ukrywa, że jest ciężko, ale mówi, że nie ma takiej ceny, której by nie zapłaciła, by córka wróciła do pełni sił. - Wysupłujemy ostatnie zaskórniaki. Musimy dać radę - zapiera się.

Jest nadzieja, że Izę wypuszczą do domu na święta.

Profesor Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii szpitala dziecięcego potwierdza, że z Izą jest coraz lepiej. I że w piątek mogłaby pojechać na przepustkę.

- Bardzo bym chciała, ale trochę się boję - nie ukrywa matka. - Nigdy bym sobie nie darowała, gdy coś jej się stało. Najwyżej spędzimy święta w szpitalu. Przyjedzie tata, babcia, Andrzej i Sylwek - bracia Izy.

W wigilię minie pięć miesięcy od dnia, kiedy Iza zapadła w ciężką śpiączkę.

Wieczorem 24 lipca była piękna, słoneczna pogoda. Iza obejrzała bajkę w telewizji. Wyprowadziła rower z garażu. Minęło kilka minut. Matka usłyszała pisk opon. Wybiegła z domu. 50 metrów dalej jej córka leżała na poboczu drogi. Obok stał kierowca, który ją potrącił.
Czytaj więcej o:
Andrzej
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Andrzej
Andrzej (19 grudnia 2007 o 11:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wesołych Świąt i duuuuużooo zdrówka Ci życzę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!