sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Jak stacje kontroli pojazdów oszukują kierowców

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 kwietnia 2009, 21:11

Stacje kontroli pojazdów działały na podstawie nieważnych dokumentów. W całej Polsce dopuściły w tym czasie do ruchu ponad 185 tysięcy samochodów - ujawnili kontrolerzy NIK. Jeden z najgorszych wyników zanotowano w Zamościu.

W Zamościu na 10 skontrolowanych stacji, 9 nie miało właściwego zezwolenia. Najistotniejsza wiadomość dla kierowców - choć diagności działali na podstawie złych dokumentów to wystawione przez nich dokumenty są ważne.

Kontrolerzy NIK sprawdzali, jak wygląda nadzór nad badaniami technicznymi pojazdów w 52 powiatach i miastach. Ujawnili, że w przypadku 75 proc. stacji doszło do nieprawidłowości. Diagności działali przez pewien czas lub na stałe (rekordziści - przez 4 lata) bez podstawowego dokumentu wymaganego przez prawo: poświadczenia wydanego przez Transportowy Dozór Techniczny.

W Zamościu problem dotyczył 9 stacji. Okazuje się, że z Transportowego Dozoru Technicznego dostały nieprawidłowe dokumenty zezwalające na badania techniczne pojazdów.

- Są to jednak procedury, które nie mają wpływu na użytkowanie pojazdów. Badanie techniczne wykonane przez te stacje są ważne. Nie trzeba będzie ponownie odwiedzać diagnosty - mówi Tadeusz Konopacki, szef Wydziału Komunikacji Urzędu Miejskiego w Zamościu.

(pp)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
DIA-GNOSTA
Michał
puławiak
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

DIA-GNOSTA
DIA-GNOSTA (9 kwietnia 2009 o 12:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeżeli z Transportowego Dozoru Technicznego stacje dostały nieprawidłowe dokumenty zezwalające na badania techniczne pojazdów, to kto zawinił stacja czy wielki urząd Dozoru technicznego, gdzie są zatrudnieni bardzo kompetentni ludzie,
Rozwiń
Michał
Michał (9 kwietnia 2009 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktoś tu chyba ku.....wa zwariował.To ja zwykły zjadacz chleba mam sprawdzać czy stacja ma uprawnienia czy nie? A w razie wypadku stracę możliwość wypłaty odszkodowania bo mój przegląd techniczny samochodu okaże się nieważny.Takie idiotyzmy możliwe są tylko w Polsce....
Rozwiń
puławiak
puławiak (9 kwietnia 2009 o 06:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A mnie najbardziej wkurzają ASO, gdzie klient oddaje samochód i nie ma dostępu do hali napraw, bo wszędzie są szlabany i napisy - niezatrudnionym wstęp wzbroniony. Oddajesz samochód i nic nie widzisz, co z nim robią....

Owszem, są klienci typu "oddaj i zapomnij", ale ja akurat należę do takich, co lubią sobie popatrzeć... bo co mi szkodzi kontrolować własność, co z nią robią.... w końcu moje życie zależy od poprawności wymiany podzespołów, więc lubię popatrzeć jak pracuje mechanik i podpytać o to czy tamto...

Dlatego już do tej stacji w Puławach nie jeżdżę (a jest taka jedna - domyślcie się )...
Rozwiń
rodak
rodak (9 kwietnia 2009 o 00:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie rozumię jak nielegalna instytucja może wydać ważny legalny dokument?Wydaje się,że te stacje powinne zwrócić kierowcom pobrane opłaty wraz z odszkodowaniem a kierowców powinno się zobligować do wykonania ponownych badań.Skoro takie coś się w pewnym stopniu legalizuje to niedługo
dowód rejestracyjny podbije nam fryzjer,Państwo weźmie dolę i będzie OK.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!