sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Jak zginął Karol

Dodano: 3 marca 2008, 19:13

21-letni mieszkaniec Wilkowa leżał na środku jezdni z pogruchotaną czaszką.Po półtorarocznym śledztwie prokuratura przyjęła, że potrącił go samochód.

Ale rodzina chłopaka w to nie wierzy.

W czwartek świadkowie tej tragedii staną przed sądem w Opolu Lubelskim. - Może teraz prawda wyjdzie na jaw - liczy matka Karola. - Nie wierzę w wypadek samochodowy. Chciałabym się dowiedzieć, co rzeczywiście spotkało mojego syna.

O zagadkowej śmierci mężczyzny pisaliśmy w sierpniu 2006 roku. Karol wrócił wtedy z wojska. Poszedł na dyskotekę do Wilkowa. Wracał z niej nad ranem. Do domu miał zaledwie dwa kilometry. Przeszedł tylko kilkaset metrów.

O piątej nad ranem właściciel domu przy drodze zobaczył na jezdni nieprzytomnego młodego mężczyznę. Karol leżał w pozycji, jakby ktoś go ułożył na jezdni: ze skrzyżowanymi nogami i wyprostowanymi rękami. Po kilku dniach zmarł w szpitalu.

Prokuratura przesłuchała uczestników dyskoteki. Początkowo wydawało się, że sprawa szybko się wyjaśni. Do aresztu trafił Michał G., który na dyskotece miał spięcie z Karolem W. Usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń.

Nieoczekiwane wyniki przyniosły ekspertyzy biegłych, którzy oceniali obrażenia u Karola W.

- Wskazują one, że przyczyną śmierci Karola W. było potrącenie przez samochód - mówi Marzena Maciąg, prokurator rejonowy w Opolu Lubelskim. - Śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy wypadku.

Prokuratura złagodziła też zarzut postawiony Michałowi G. Mężczyzna został oskarżony o spowodowanie u Karola W. lekkich obrażeń, które nie miały żadnego związku ze śmiercią mieszkańca Wilkowa.

Pojutrze, na jego procesie, będą przesłuchani świadkowie, który widzieli Karola na dyskotece. Wcześniej - w prokuraturze - nic przełomowego nie powiedzieli.

A jak zginął Kamil?

W podobnie tajemniczych okolicznościach zginął również Kamil, student z Puław. O tej sprawie również pisaliśmy wielokrotnie. Jesienią 2003 roku Kamil był na dyskotece. Kilka godzin później jego zwłoki zostały znalezione w Osinach, siedem kilometrów od Puław. Leżał na plecach na środku jezdni, miał rozwiązane buty i rękę w kieszeni.

To też nie wskazywało na wypadek. Prokuratura zleciła ustalenie przyczyn śmierci biegłym. Ci doszli do wniosku, że Kamil zginął w wypadku samochodowym. Śledztwo zostało umorzone.
Czytaj więcej o:
~gość~
sport
Gość
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gość~
~gość~ (15 listopada 2008 o 14:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wierzę że to był wypadek samochodowy!
Rozwiń
sport
sport (4 marca 2008 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W zakładzie medycyny sądowej w Lublinie pracują światowej klasy specjaliści od potrąceń pieszego. Dr Grzegorz Teresiński opublikował wiele prac naukowych na ten temat. Współpracują z nim m.in amerykańskie koncerny motoryzacyjne. Harvard University zaproponował mu napisanie rozdziału do ich podręcznika z medycyny sądowej. To chyba o czymś świadczy. Nie sądzę by się mylił.
Rozwiń
Gość
Gość (4 marca 2008 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A moze ta jakiś seryjny morderca grasuje po regionie? Najpierw specjalnie potrąca samochodem a później jeszcze zywą ofiarę układa na jezdni?
Rozwiń
naiska
naiska (4 marca 2008 o 10:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A moze taka wersja ?!
Chlopak rzeczywiscie zostal potracony przez jakies auto, lezal na srodku jezdni, ranny ,jeszcze zywy i ogluszony zderzeniem. Osoba wracajaca z dyskoteki (pijana) lub grupka osob, nie zastanawiajac sie nad konsekwencjami, i myslac ze chlopak tez jes pijany, ulorzyla go jak Chrystusa i sobie poszla dalej...???!!!!
Rozwiń
jaro
jaro (4 marca 2008 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej umorzyć, a do statystyki podawać ilość złapanych po pijaku rowerzystów. Później strajk, bo za mało płacą. Przecież te zabawy wiejskie są podwyższonego ryzyka, gdzie więc była policja, mając na uwadze wypadek w Puławach?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!