poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Leszek i Iwona stanęli na ślubnym kobiercu w marcu zeszłego roku. Sąd uznał jednak, że ich ślub jest nieważny.

Bo urzędnik, który go udzielał, został powołany niezgodnie z prawem. Uroczystość trzeba więc powtórzyć - w najbliższą sobotę.

4 marca 2006 r. To miał być najszczęśliwszy dzień w życiu Iwony Misztal i Leszka Wolaka z Długiego Kąta w powiecie biłgorajskim na Zamojszczyźnie. Wszystko było dopięte na ostatni guzik: świadkowie, obrączki i uroczysta przysięga w Urzędzie Stanu Cywilnego w Józefowie. I wszystko na nic.
Ślubu udzielił im Władysław Sitarz, kierownik USC w Józefowie. Dwa dni później wojewoda stwierdził, że Sitarz pełni tę funkcję nielegalnie. Urzędnik został powołany przez burmistrza. Tymczasem stanowisko dyrektora USC powinno być obsadzane w drodze konkursu. Niedługo później Sąd Okręgowy w Zamościu wydał orzeczenie, że małżeństwo Leszka i Iwony... nie istnieje.
- Przeprosiliśmy tych państwa - kaja się Roman Dziura, burmistrz Józefowa. - Wypłaciliśmy rekompensatę (5 tys. zł - przyp. red.) i za darmo użyczymy salę w Miejsko-Gminnym Domu Kultury, gdzie w najbliższą sobotę zorganizują wesele.
Ale tym razem już nie po ślubie cywilnym. - Zdecydowali się na tzw. ślub konkordatowy - tłumaczy Ewa Wybacz, zastępca dyrektora USC w Józefowie. - Złożą przysięgę przed księdzem w kościele polsko-katolickim w Majdanie Nepryskim, a do nas trafi tylko dokument potwierdzający.
- Mam nadzieję, że limit pecha został wyczerpany. Ale na wszelki wypadek przypomnę księdzu, aby w ciągu pięciu dni doniósł do urzędu akt zawarcia małżeństwa - śmieje się Iwona Misztal, panna młoda, która wczoraj jeździła do Zamościa po szytą na zamówienie suknię ślubną.
Pan młody odbierał w tym czasie klucze do sali, w której bawić się będzie około 150 weselników. Potem przeliczył naczynia, bo "wszystko musi się zgadzać”. - Dwa kieliszki trzeba będzie jednak spisać na straty. Rozbijemy je na szczęście - mówi Leszek Wolak.
Młodzi nie chcą wracać do przeszłości. - Zaczynamy wszystko od nowa, dlatego będę miała na sobie nową suknię, a Leszek garnitur. Wymieniliśmy nawet świadków. Tylko obrączki pozostały te same - mówi pani Iwona.
- Ale poprzednim razem wygrawerowane na nich były tylko nasze imiona - wtrąca Leszek. - Teraz dodaliśmy datę ślubu: 20 października 2007 r.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ehh
m
pol
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ehh
ehh (19 października 2007 o 00:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fajne bimbały ma ta laska
Rozwiń
m
m (18 października 2007 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jesteście z PiS-u czy co?
Rozwiń
pol
pol (18 października 2007 o 14:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a przecież wystarczyły formalny wpis do księgi i podpisy zainteresowanych czterech osób plus "ważnego" urzędnika.po co ten cały cyrk z drugim ślubem i weselem.przecież to dwoje małżonków sobie ślubuje a nie urzędnikowi. to jest chore a zwłaszcza nagłąśnianie tego.
Rozwiń
Maria ze Słupska
Maria ze Słupska (18 października 2007 o 14:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawa jestem od jakiej daty będzie liczone, gdy przyjdzie wręczyć medal za długoletnie pożycie małżeńskie? Czy, przez ten błąd będą mieli wydłużony staż małżeński, by taki medal dostać?
Rozwiń
m
m (18 października 2007 o 11:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co sobie ślubujecie przed urzędnikiem? płacić podatki i sprzątać po piesku? a może ..."ku chwale ojczyzny"?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!