czwartek, 21 września 2017 r.

Lubelskie

Jest rodzina dla Jasia!

Dodano: 5 września 2007, 17:27

Być może już w przyszłym tygodniu nieuleczalnie chory maluch opuści szpital w Poniatowej i trafi do nowych rodziców do Bielska-Białej.

Wszystko w rękach lubelskiego sądu.

Przypomnijmy. Jaś urodził się w kwietniu w lubelskim szpitalu na Lubartowskiej. Wczoraj skończył 5 miesięcy. Obecnie przebywa w szpitalu w Poniatowej. Żaden inny szpital nie zgodził się go przyjąć. Nie chciały go również domy dziecka, bo Jasio cierpi na ciężką, nieuleczalną chorobę genetyczną mukowiscydozę. Miał braciszka, który miał ciężką postać tej samej choroby i zmarł. Matka zostawiła ich tuż po narodzinach. Chłopczyk codziennie musi przyjmować leki, co kilka godzin musi mieć robioną inhalację i odciągany śluz. Inaczej mógłby się udusić. Dlatego niełatwo było znaleźć dla niego wyszkoloną rodzinę zastępczą. Ale w końcu zgłosiło się małżeństwo z Bielska-Białej.

- Ta rodzina jest gotowa zaopiekować się chłopcem. W ostatnich dniach przeszła dodatkowe przeszkolenie w krakowskiej Fundacji Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę MATIO pod kątem zajmowania się chorym maluchem - mówi Anna Hałasa z sekcji ds. rodzin zastępczych MOPR. - Teraz czekamy na oficjalny wniosek od rodziny z kompletem dokumentów. Wtedy MOPR skieruje go do sądu.
Jaś nadal przebywa w szpitalu pod czułą opieką pielęgniarek. Wspiera go także wolontariuszka z DSK, która zaopiekowała się nim tuż po narodzinach. Co tydzień wozi mu dary, które napływają m.in. od naszych Czytelników.
- Jaś jest w dobrej formie, rośnie, rozwija się pięknie - mówi Ryszarda Bartnik. - Ciągle napływają do mnie paczki dla niego z całego świata: ubranka, pieluchy, środki kosmetyczne i mleko. Brak mi słów, aby wyrazić moją wdzięczność ludziom wielkiego serca.
Czytaj więcej o:
-ja-
Czytelnik.
(Anonimowy)
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

-ja-
-ja- (21 maja 2010 o 09:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie chce oceniać tej matki bo nie znam dokladnie sytuacji. Ja osobiście nie rozumiem, jak można zostawić swoje dziecko?
W każdym razie bardzo sie ciesze ze dzieciątko trafi w dobre ręce. Wielki szacunek dla tych ludzi o wielkich sercach
Rozwiń
Czytelnik.
Czytelnik. (6 września 2007 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wspaniale! Cieszę sie bardzo, widać, że cuda się zdarzają!Jak dobrze jest wiedzieć, że w świacie, gdzie przemoc, korupcja i zawiść, sa ludzie o dobrych sercach.Wrazliwi, nie szczęzą czasu ni sił czy pieniędzy, aby chronić i kochać tych, którzy nie maja szans na życie, bo my, zdrowi ich nie chcieliśmy.Podziwiam i wyrazam tutaj największy szacunek dla Pani Wolontariuszki i Rodziny, która chce zaopiekować sie porzuconym, chorym malcem.My zas uczmy się tej wrazliwości serca, która świadczy o człowieczeństwie!Nauka Jana Pawła II owocuje w takich ludziach.Proszę przyjąć wyrazy Najgłębszego i szczerego Szacunku.Czytelnik.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (6 września 2007 o 17:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wspaniale. I widać, że cuda sie zdarzają! Podziwiam wszystkich, którzy dają czas, miłość i dary tym, którzy są odsunięci przez zdrowych na margines. Podziwiam i wyrażam szczerą radość, że wśród zła tego świata, są wolontariusze o anielskich i wrażliwych sercach, co nie liczą czasu, sił, pieniędzy, nie mówia, ze to sprawa innych. Po prostu są i kochają! My wszyscy uczmy się od nich dobroci.Z wyrazami najwiekszego szacunku dla Pani Wolontariuszki.Czytelnik.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!