piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Karczmiska: Drzewo wleciało do mieszkania starszej pani

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 lipca 2010, 19:26

Spróchniałe, potężne drzewo przewróciło się na blok w Karczmiskach, a gałęzie wybiły szybę i wpadły do mieszkania. Tuż obok łóżka właścicielki. Poinformował nas o tym Czytelnik, przysyłając zgłoszenie na Alarm24

– Przecież mogłam zginąć, bo na wersalce w tym pokoju czasem śpię – mówi zdenerwowana Bożena Giza. – Szkła z okna poleciały na cały pokój.

Noc z 29 na 30 lipca była w Karczmiskach bardzo spokojna. – Była cisza, żadnej burzy – mówi Henryka Kalisz, która w bloku przy ul. Centralnej w Karczmiskach mieszka na parterze. – Nagle usłyszałam łomot, aż ściany zadrżały.

Okazało się, że na blok przewrócił się jeden z dwóch konarów wielkiego klonu, który rósł kilka metrów od budynku. Oparł się o elewację, a jego gałęzie przebiły okno na drugim piętrze. Mało brakowało, a uszkodziłby kilka innych mieszkań.

Gałęzie oparły się o okno balkonowe w pokoju, w którym tej nocy spała pani Bożena. Balkon zaamortyzował uderzenie i na szczęście, gałęzie nie wybiły szyb. "Wdarły” się do mieszkania w sąsiednim pokoju. – Konar leżał na środku pokoju – wspomina pani Bożena. – Gałęzie porwały firanki, zniszczyły kwiatki. Szkła już sprzątnęłam. Ale nie wiem, czy przez tydzień po tym wszystkim dojdę do siebie.

Mieszkańcy bloku już od dawna chcieli, żeby drzewo zostało ścięte. – Jeszcze jesienią podjęliśmy taką uchwałę na zebraniu właścicieli mieszkań – mówi Anna Gnaś, mieszkanka bloku. – Potem podpisaliśmy zgodę na jego ścięcie.

Sprawą miał się zająć administrator bloku Przedsiębiorstwo "Nieruchomości Puławskie” z Puław. – Złożyliśmy wniosek o zgodę na wycinkę, decyzji jeszcze nie otrzymaliśmy, więc nic nie mogliśmy zrobić – tłumaczy Krzysztof Głażewski, dyrektor puławskiej firmy. – Z naszej strony zaniedbania nie było.

Do Urzędu Gminy w Karczmiskach takie pismo wpłynęło 9 grudnia ubiegłego roku. Ponad miesiąc później, urzędnicy zwrócili się do wojewódzkiego konserwatora zabytków, z prośbą o wydanie opinii czy zgadza się na wycinkę.

– Jeśli są jakieś zaniedbania z naszej strony to takie, że nie ponaglaliśmy konserwatora zabytków – wyjaśniał nam wczoraj Edward Rudnicki, sekretarz gminy Karczmiska.

Okazało się jednak, że konserwator odpowiedział urzędnikom w Karczmiskach jeszcze na początku lutego. – 21 stycznia dostaliśmy pismo z Urzędu Gminy w Karczmiskach, o wyrażenie zgody na wycinkę klonu srebrzystego – potwierdza Halina Landecka, Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. – Odpowiedzieliśmy już 4 lutego, informując, że działka, na której rośnie drzewo nie jest wpisana do rejestru zabytków. Urzędnicy nie potrzebowali więc naszej zgody na wycięcie tego drzewa. Taką decyzję wydaje wójt.

Co na to władze Karczmisk? Nie wiadomo. Gdy po raz kolejny zadzwoniliśmy do urzędu, poinformowano nas, że z sekretarzem nie będzie można się już skontaktować, aż do poniedziałku.
Nadal przed blokiem stoi ta cześć drzewa, od której oderwał się konar. Mieszkańcy boją się, że wkrótce może runąć.

Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
top sicret
AbouTeCH
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 sierpnia 2010 o 08:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='31 lipiec 2010 - 09:35 ' timestamp='1280561711' post='322742']
Śmieszne, durne, do bólu karczmiskie - dobrze, że nie tragiczne.
Czekali wiele miesięcy na decyzję konserwatora, którą mieli niemal natychmiast na biurku.
Pierwszy zwala winę na drugiego, trzeci krzyczy "to nie ja!", a problem sam włazi oknem do chałupy

Co by tu spieprzyć jeszcze, co by tu jeszcze...
Jak długo jeszcze???
[/quote]
Rozwiń
top sicret
top sicret (31 lipca 2010 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
..no i monitoring nawalił :)
Rozwiń
AbouTeCH
AbouTeCH (31 lipca 2010 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe... Pronuję ludziom ubezpieczenia m.in. mieszkań w bloku. W wariancie pełnym jest właśnie upadek drzew i masztów. Może upaść też część drzewa, jak to zdarzyło się w opisanej sytuacji. Ludzie pytają mnie, a po co mi w bloku ochrona od upadku drzew. W sumie jest to mało prawdopodbne, a jednak.
Życzę Pani Henryce, aby jej straty fiannsowe i moralne zostały zrekompensowane.
Rozwiń
Gość
Gość (31 lipca 2010 o 09:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmieszne, durne, do bólu karczmiskie - dobrze, że nie tragiczne.
Czekali wiele miesięcy na decyzję konserwatora, którą mieli niemal natychmiast na biurku.
Pierwszy zwala winę na drugiego, trzeci krzyczy "to nie ja!", a problem sam włazi oknem do chałupy

Co by tu spieprzyć jeszcze, co by tu jeszcze...
Jak długo jeszcze???
Rozwiń
Sarmata
Sarmata (31 lipca 2010 o 08:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiem, skąd taki sentyment do starych, spróchniałych, zagrażających życiu i zdrowiu ludzi oraz i mieniu drzew, które powinny być planowo wycinane po osiągnięciu określonego wieku. Na ich miejsce można przecież sadzić nowe uzyskane z nasion ze starego drzewa. Będzie bezpiecznie i nie będzie szkód w ekosystemie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!