poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Karetka pogotowia tylko dla chorego

Dodano: 1 kwietnia 2009, 09:33
Autor: Anna Hereta

Żona wezwała karetkę do chorego męża. Ratownicy położyli nieprzytomnego 77-latka na noszach, po czym wsiedli do kabiny kierowcy i odjechali. Pozostając głusi na błagania kobiety, chcącej towarzyszyć mężowi.

Hieronim Kaczor z Chruślanek Józefowskich miał 77 lat, był cukrzykiem. Dodatkowo cierpiał na szereg innych chorób.

- Wezwałam karetkę, ponieważ mąż źle się poczuł. Miał bardzo wysoki poziom cukru - opowiadała nam Janina Kaczor, żona Hieronima.

Pani Janina chciała razem z mężem pojechać do szpitala
- Bo chciałam przy nim być - płacze. - Wcześniej, kiedy wzywałam karetkę, zawsze zabierali mnie ze sobą.

Tym razem było inaczej. Karetka zabrała tylko chorego. A Kaczorowie nie mają swojego samochodu.

Pani Janina: To nieludzkie!

Pani Janina twierdzi też, że mąż został przez ratownika i kierowcę położony na nosze, opasany pasami i pozostawiony sam w karetce bez opieki.

- Widzieliśmy z synem na własne oczy, jak lekarka z ratownikiem usiedli z przodu - denerwuje się kobieta, ocierając łzy. - A oprócz tego mamy nagranie z kamery zamontowanej przed domem. Droga do szpitala jest długa. Mieszkamy w lesie. Kawałek jedzie się przez las, wyboistą drogą. I w czasie takiej podróży do szpitala nikt nie był przy chorym! I jeszcze mnie nie chcieli wziąć do karetki. To nieludzkie!

Szpital odpiera zarzuty

"Ze względu na swój stan zdrowia, chory podczas transportu znajdował się pod bezpośrednią opieką ratownika medycznego, przebywającego wraz z nim w przedziale medycznym” - poinformowała pisemnie Elżbieta Korszla, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Opolu Lubelskim.

Na pytanie, dlaczego żona nie mogła pojechać razem ze swoim mężem do szpitala odpowiada:

"Zgodnie z obowiązującymi przepisami, oprócz chorego do karetki może wsiąść prawny opiekun chorego dziecka lub osoby ubezwłasnowolnionej - co w tym przypadku nie miało miejsca. Związane jest to z warunkami umowy dotyczącej odszkodowań z tytułu NW osób transportowanych w karetce”.

Życie nie toczy się dalej

Wczoraj dowiedzieliśmy się od pani Janiny, że jej mąż nie żyje.
Czytaj więcej o:
luiza
ratmed
ratownik
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

luiza
luiza (21 maja 2009 o 14:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A te wszystkie nasze żale dlatego , że zwyczajnie potrzebujemy czuć się bezpiecznie i mieć pewność że jest ktoś /nieważne że za grubą kasę/
komu na nas bardzo zależy.............
Tylko tyle........
Rozwiń
ratmed
ratmed (20 maja 2009 o 10:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
1. nie wolno brać pasażerów - takie osoby mogły by przeszkadzać podczas czynności ratunkowych.
2. obok kierowcy jest jeden fotel - jak tam zmieścił się ratownik i doktorka?
3. pomiędzy przestrzenią medyczna a kabina kierowcy są odsuwane drzwi ( prawie zawsze otwarte )- ratownik moze z tego miejsca obserowac pacjenta.
4. W razie wypadku kto by odpowiedział za uraz tej kobiety?
Rozwiń
ratownik
ratownik (3 kwietnia 2009 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
panowie pogotowie nie jest od zabierania calych rodzin,a pani jak ma nagranie niech ujawni go i wtedy dokladnie sie przekonamy jak jest a nie pani mowi w zlosci bo ja nie wzieli.
Rozwiń
normalny
normalny (2 kwietnia 2009 o 08:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Słomka napisał:
Jak sie czyta takie komentarze to sie dopiero rzygać chce idąc na dyżur... Człowieku! Ty chyba nie wiesz jak wygląda praca w pogotowiu! Zapraszam Cię serdecznie-"pośpisz" sobie na dyżurze, "potrzymasz doktoreczke za kolano", pozapieprzasz z noszami po piętrach przez całą noc, weźmiesz 1200 i pójdziesz rano rześki do następnej roboty bo nie powiesz dzieciom żeby sie napiły wody jeśli są głodne. Służba zdrowia może jest chora ale społeczeństwo zdrowe też nie jest :/ ..... ale zawsze sobie można pisać takie głupoty siedząc w fotelu przed komputerem....


Panowie Ratownicy Medyczni i Kierowcy karetek - jesli dochodza do Was takie niegodziwe komentarze, slyszycie krytykę takich zlosliwych - nie przejmujcie sie, niech Was to nie rani - ludzie sa podli.
A Wasza praca jest wazna - ratujecie zycie - i macie racje - karetka to nie taksówka. Ilez razy zdarza sie ze nie ustapi jakis "kierowca' Wam na drodze lub ktos w Was wjedzie. Co wtedy powiedzieli by ci tu komentatorzy - kto winien bylby , gdyby ten pasazer - doznal obrazen - ..

Ludzie normalni, których w naszym spoleczenstwie jest zdecydowanie wiecej (tylko oni najczesciej nie pisz tu, bo nie chca mieszac sie z takim plugawym ponizaniem, z takim poziomem rynsztoka tych Forów) sa z WAMI. Ufamy Wam. POZDR.

Normalny mam nadzieje jak wiekszesc.

PS. Dzisiaj rocznica smierci Papieza - niech sie ci "pisarze" i "madrzy" zastanowią i przypomna sobie nauke Jana Pawła.
Rozwiń
Słomka
Słomka (2 kwietnia 2009 o 07:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
domel napisał:
Bo zapewne nie dala Pani w łapę lekarce a ratownik wolał siedzieć koło pięknej Doktoreczki może potrzymałć za kolano a w przedziale medycznym jeszcze by go pacjent zachlapal wymiocinami,a zapewne wezwała Pani pogotowie pużno w nocy kiedy zespół smacznie spał na kimś się musieli wyżyć że się nie wyspali bo lekarka rano wstaje na dyżur w szpitalu lub w przychodni ratownik jedzie na następny dyżur do innej podstacji a kierowca idzie wiosna trzeba pole zasiać taka jest zapewne prawda jak się domyślam a co tam dla pogotowia pacjent.


Jak sie czyta takie komentarze to sie dopiero rzygać chce idąc na dyżur... Człowieku! Ty chyba nie wiesz jak wygląda praca w pogotowiu! Zapraszam Cię serdecznie-"pośpisz" sobie na dyżurze, "potrzymasz doktoreczke za kolano", pozapieprzasz z noszami po piętrach przez całą noc, weźmiesz 1200 i pójdziesz rano rześki do następnej roboty bo nie powiesz dzieciom żeby sie napiły wody jeśli są głodne. Służba zdrowia może jest chora ale społeczeństwo zdrowe też nie jest :/ ..... ale zawsze sobie można pisać takie głupoty siedząc w fotelu przed komputerem....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!