wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lubelskie

Kierowcy PKS "Wschód": Podwyżki albo strajk

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 lutego 2010, 14:07
Autor: (jsz)

Ważą się losy strajku w PKS "Wschód”. Jutro poznamy wyniki referendum w tej sprawie. Związkowcy domagają się podwyżek. Dyrekcja twierdzi, ze spełnienie żądań będzie oznaczać upadek firmy.

– Referendum jest nielegalne – mówi Teresa Królikowska, prezes zarządu PKS "Wschód”. – Żądań związkowców nie da się spełnić. Negocjowaliśmy nowy regulamin wynagradzania. Ustaliliśmy podwyżki w wysokości 70 – 80 zł na pracownika. W pewnym momencie panowie postawili mnie pod ścianą, domagając się 300 zł.

Na takie podwyżki potrzeba ok. 2 mln zł rocznie. Takich pieniędzy PKS nie ma. Kilka godzin strajku to straty rzędu 20 – 30 tys. zł. W ewentualnym proteście może uczestniczyć nawet 30 proc. załogi. To oznacza paraliż przedsiębiorstwa.

Związki zawodowe zapewniają, że nie chcą zaszkodzić firmie. Nie domagają się też nieuzasadnionych podwyżek.

– Chcemy rekompensaty z tytułu utraconych przywilejów – mówi Dariusz Kukier, negocjujący z PKS po stronie związkowej. – Kiedy przestał obowiązywać układ zbiorowy straciliśmy np. nagrody jubileuszowe, odprawy, czy innego rodzaju dodatki. To nie są bezpodstawne roszczenia, dlatego weszliśmy z dyrekcją w spór zbiorowy.

Związki obawiają się, że stracą na nowym regulaminie wynagradzania. Zdaniem dyrekcji, kompromis jest konieczny, bo sytuacja PKS pogarsza się z miesiąca na miesiąc.

– Od września ubiegłego roku notujemy o 30 proc. mniejsze przychody – mówi Królikowska. – Sprzedajemy mniej biletów szkolnych. Coraz więcej ludzi korzysta z prywatnych samochodów lub busów. Sytuacja naszej firmy jest tragiczna.

PKS "Wschód” zatrudnia 730 osób w całym regionie. Większość ma za sobą ponad 25 lat pracy. jeśli sytuacja w firmie się nie poprawi, zasilą szeregi bezrobotnych.

– Związkowcy chyba zatrzymali się w latach 80. – dodaje Królikowska. – Widzą co się dzieje, a jednocześnie nie chcą oszczędzać. Planowaliśmy np. pozbyć się zbędnych nieruchomości. Byłoby z tego ok. 5 mln zł zysku. Tymczasem związki za żadną cenę nie chcą zgodzić się na sprzedaż.

Protestujący spotkali się dziś z dyrekcją spółki. Wiążące ustalenia nie zapadły, ale jest szansa na uniknięcie strajku.
– Zaproponowano nam powrót do rozmów nad regulaminem wynagradzania – mówi Kukier. – Jest dobra wola. Możliwe, że w poniedziałek siądziemy do stołu.

Na razie związkowcy czekają na wyniki referendum. Będą znane jutro po południu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
pasażer
qwerty
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 lutego 2010 o 19:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
qwerty napisał:
PKS-u z pracownikami o mentalności okrzemka nie da się postawić na nogi. Kiedyś słyszałem rozmowę kierowcy ze znajomym. Gdy ten (znajomek) go (kierowcę) zapytał, dlaczego nie "rzuci" tego i nie zacznie pracy u "prywaciarza" ... stwierdził, że obok głodowej pensji ma tu przecież "mały kuwejt".... Podejrzewam, że tu leży nieustająca rynkowa niemoc PKS-ów.

nie wymyślaj dziecko bajek. "Tu" chociaz nie robi na czarno i pełny socjał.
A swoją drogą dziwne że pani Królikowska nie ma pomysłu na nieuczciwą konkurencję.
Rozwiń
pasażer
pasażer (10 lutego 2010 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy będzie strajk czy nie to i tak w obec nej formie PKS padnie. Dla cełow politycznych i zapewnienia mozliwości dłuższego trwania jakiś geniusz wymyślił łączenie oddziałów. Dzieki temu pomysłowi te iddziały które były na minusie juz dwa lata temu jeszcze istnieją i udało się pogrązyć oddziały które były rentowne. Stanowisk w PKS kolejny raz obsadzono BMW a ci nawet nie zostawili na stanowiskach wykonawczych fachowców tylko tez promowali swoich. Funkcjonowanie tej instytucji kuleje w wielu dziedzinach począwszy od układania rozkładów a na stanie autobusów skończywszy. Aktualna sytuacji to dogorywanie.
Rozwiń
qwerty
qwerty (10 lutego 2010 o 18:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PKS-u z pracownikami o mentalności okrzemka nie da się postawić na nogi. Kiedyś słyszałem rozmowę kierowcy ze znajomym. Gdy ten (znajomek) go (kierowcę) zapytał, dlaczego nie "rzuci" tego i nie zacznie pracy u "prywaciarza" ... stwierdził, że obok głodowej pensji ma tu przecież "mały kuwejt".... Podejrzewam, że tu leży nieustająca rynkowa niemoc PKS-ów.
Rozwiń
pracuś
pracuś (10 lutego 2010 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kryzys jest to dlaczego Królikowska z całą górą nie zweryfikują swoich poborów, związkowcy weźcie się za to, dlaczego robole zarabiają trochę wyżej najniższej krajowej a oni nawet kilkanaście razy więcej.
Rozwiń
mosquito
mosquito (10 lutego 2010 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no i o to chodzi ! prywatyzacja za przysłowiową złotówkę was czeka !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!