środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Z inicjatywy rodziców w dwa dni powstał klub przedszkolaka. Wczoraj oficjalnie został otwarty. Oczywiście jasełkami na kolędowa nutę

Matka Boska o głowę wyższa od Józefa, ale obydwoje bardzo poważni i z zapałem deklamują swoje kwestie. Z klubowej sali gęsiego wybiegają małe anioły, które za chwilę stają obok świętej rodziny. Później pastuszkowie w kapeluszach i serdakach podnoszą kije do góry, anioły klaszczą i wszyscy śpiewają kolędę. Nie zawsze równo wychodzi, czasem przeszkadza trema, albo w dykcji brak dwóch mleczaków, ale zapał jest szczery, a zachwyt i wzruszenie rodziców i dziadków wyraźne. Uśmiecha się ksiądz proboszcz w pierwszym rzędzie, sołtys i wójt biją brawo.
- Chciałam być aniołem, bo tylko dziewczynki mogą być aniołkami. Chłopcy są pastuszkami - mówi mała Agnieszka, zawstydzona i przejęta swoją rolą. - Skrzydła zrobiła mi pani - dodaje jeszcze i już biegnie do innych dzieci.
- A pani wie, że Jezusek to lalka? - szczerze pyta mały pastuszek w brązowym półkożuszku.
Tak wczoraj wyglądało wigilijne spotkanie w Karolinie, w czwartym już na terenie gminy Garbów Klubie Przedszkolaka.
- Ten klub, jako jedyny powstał z inicjatywy rodziców - informuje Zofia Ptasznik, z Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A.Komeńskiego. - Zaskoczyło mnie to. Z reguły to my występujemy z propozycją, a nawet namawiamy. A to rodzice z Karolina zwrócili się do nas, że chcieliby założyć w tutejszej szkole klub przedszkolaka. Uznali, że ich dzieciom potrzebny jest kontakt z rówieśnikami.
Karolin to mała wieś licząca 60 gospodarstw. Jest tu zaledwie trzynaścioro trzy i czterolatków kwalifikujących się do klubu. Do trzyklasowej szkoły, w której został zorganizowany, chodzi 15 uczniów.
- Tu nie było nawet pomalowane - mówi babcia małej Nikol Wójcik i pokazuje salę pastelową, jasną, pełną zabawek i świątecznych ozdób. Jak rodzice wzięli się do roboty, to w dwa tygodnie wszystko wyremontowali.
Rodzice szykują kanapki i na zmianę dyżurują w klubie. Dzieci bawią się takimi zabawkami, jakie zrobią same. Przychodzą tu bardzo chętnie trzy razy w tygodniu. - Kiedyś to w domu było troje, czworo dzieci. Teraz po jednym. To jak mają się bawić z innymi? - dodaje babcia.
- Bardzo sprzyjamy takim klubom - zapewnia Kazimierz Firlej, wójt gminy Garbów. - Zatrudniliśmy nauczycielkę, kupiliśmy pomoce. Rodzice w ciągu paru dni zebrali grupę chętnych i załatwili formalności.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!