czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Kłusownicy zarzucili śmiertelną sieć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 marca 2008, 19:03

28-letni Marek B. zaplątał się w sieci kłusowników - wynika z naszych wczorajszych ustaleń. Policja sprawdza ten trop.

W piątek Marek B. wsiadł w kajak i wypłynął na jezioro Uściwierz. Nie wrócił na noc do domu. W sobotę ojciec Marka wraz z mieszkającym przy jeziorze Stanisławem Homą, zaczęli szukać syna. - Przy trzcinach, tuż koło brzegu zobaczyliśmy pływający do góry dnem kajak. Po chwili dostrzegliśmy Marka. Nie żył. Jego ciało pływało pod lustrem wody - opowiada Homa.

- Marek B. utopił się w płytkiej, półtorametrowej wodzie. Nogi miał zaplątane w rybackie sieci - mówi Sławomir Cielniak z policji w Łęcznej. Wczoraj ustaliliśmy, że sieci nie należały Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Lublinie, który dzierżawi jezioro Uściwierz od Skarbu Państwa.

- Nie prowadzimy takich odłowów. Na pewno była to siatka kłusownicza. Dwa tygodnie temu z Uściwierza Straż Rybacka wyciągnęła 400 metrów kłusowniczych sieci - mówi Andrzej Borkowski, dyrektor Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Lublinie. - Kłusownictwo to plaga na pojezierzu. Nie pomagają częste kontrole. Rocznie z naszych akwenów wyciągamy 500-600 kilkunastometrowych siatek kłusowników.

O naszych ustaleniach poinformowaliśmy wczoraj Teresę Rojek, prokuratora rejonowego we Włodawie. Zapytaliśmy także, czy prokuratura zajmie się ustaleniem kłusowników, którzy zastawili sieci.

- Czekam na wyniki zarządzonej na dzisiaj sekcji zwłok - mówi Teresa Rojek. - Ponadto trudno mi cokolwiek przesądzać, dopóki nie dowiem się, jakie i czyje były sieci, w które zaplatał się Marek B. Na obecnym etapie koncentrujemy się na ustalaniu przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.

Jakie działania w tej sprawie podjęła policja? - Sprawdzamy wszystkie wątki. Być może był to nieszczęśliwy wypadek, być może Marek B. wpadł we własne sieci. Znalezienie właścicieli sieci będzie bardzo trudne - dodaje Cielniak.

Uściwierz przyciąga kłusowników. - Tu żyją dochodzące nawet do 30 kilogramów tołpygi, szczupaki, sumy i okonie. Ludzie z okolicznych wiosek wypływają na jeziora, aby kłusować - mówi Waldemar Dyczewski, sołtys wsi Uściwierz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
strażnik z łecznej
Kolega
Ala
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

strażnik z łecznej
strażnik z łecznej (9 kwietnia 2008 o 15:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PO PROSTU GOŚĆ KŁUSOWAŁ A BYŁ Z TEGO ZNANY ZAPLĄTAŁ SIE WE WŁASNE SIECI I NIE PISZCIE BZDUR
Rozwiń
Kolega
Kolega (28 marca 2008 o 22:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Spędziłem nad tym jeziorem nie jedne wakacje, znałem Marka. Zarówno on jak i większa część ludzi tam mieszkających stawiała sieci, to normalne. Nie ma co debatować, takie sytuacje miały miejsce i będą miały nadal, takie życie. Niech spoczywa w pokoju.
P
Rozwiń
Ala
Ala (25 marca 2008 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja mieszkam nie daleko tej wsi chlop napil sie w pracy i pijany poszedl na jezioro wyplynol nie zwoja lodka i mial wypasc i zaplatac sie w te sieci
Rozwiń
Gość
Gość (18 marca 2008 o 22:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tu miało być inne zdjęcie a wieś nazywa się Wólka Nadrybska jak zwykle pismaki wszystko przekręcą hehe
Rozwiń
zdziwiony
zdziwiony (18 marca 2008 o 07:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trochę to dziwne.O tej porze roku wybrał się na kajak.No i chyba o dziwnej porze,skoro domownicy dopiero na drugi dzień zgłosili,że chłop zaginął.
Czy to nie był ten od siatki?A może popłynął ze swoją siatką?
Szkoda chłopa.....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!