czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Kobiety biorą sprawy w swoje ręce

Dodano: 4 marca 2007, 18:37

Partia Kobiet robi na Lubelszczyźnie furorę. Panie chcą zmieniać swoje otoczenie i Polskę

- Dla nas to żadne zagrożenie. To tylko pomysł medialny - ostudzają ich zapędy niektórzy politycy.
- Lublin, Puławy, Łęczna. Tam już mamy swoje ośrodki. Ale myślę, że na tych miastach się nie skończy. Panie ciągle dzwonią i dopytują o to, jak się do nas przyłączyć - twierdzi Joanna Ciuch, koordynatorka lubelskiego oddziału Partii Kobiet.
Ruch zaczął się po apelu pisarki Manueli Gretkowskiej, która na łamach jednego z tygodników zwróciła się do kobiet, by wzięły sprawy w swoje ręce. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Kobiety zaczęły pisać i dzwonić do pisarki, wyrażając chęć tworzenia takiej partii. Wśród nich było też mnóstwo lublinianek. - Teraz jesteśmy na etapie szukania siedziby i wypełniania deklaracji członkowskich. Lada dzień wyślemy je do Warszawy - mówi Joanna Ciuch. - Działają już grupy tematyczne: prawne, gospodarcze, edukacyjno-kulturowe, dotyczące aktywizacji kobiet. Jedno jest pewne: nie jesteśmy towarzystwem wzajemnej adoracji.

Co chcą zmieniać lublinianki? - Przede wszystkim wyzbyć się kompleksu, że u nas na wschodzie to nic nie wyjdzie. Że różne akcje ogólnopolskie nas nie obejmą. Że super sprzęt medyczny pojedzie do Wrocławia czy Warszawy, a nie do Łęcznej czy Chełma - mówią zgodnie.
Lubelszczyzna zaznaczyła swoją obecność w centrali Partii Kobiet w Warszawie. W dziewięcioosobowej grupie eksperckiej jest trójka mieszkańców naszego regionu - w tym dwóch mężczyzn. Jednym z nich jest Darek Rodzik, rzecznik Partii Kobiet: - Lubelska grupa wyróżnia się tym, że bez tarć i sporów tworzy ośrodek - ocenia. - Panie są bardzo aktywne i chętne do działania.
Lubelscy politycy, przynajmniej niektórzy, lekceważą konkurentki. - Ta partia, tak jak inne partie klasowe, np. robotnicza czy chłopska, skończy w podobny sposób. Była już partia Przyjaciół Piwa. I oprócz rozgłosu medialnego nic nie wskórała. Z tym kobiecym ugrupowaniem jest podobnie - stanowczo stwierdza poseł Andrzej Mańka, prezes zarządu lubelskiego okręgu Ligii Polskich Rodzin. - Jego program jest pełen sprzeczności.

Krzysztof Michałkiewicz, poseł PiS i były minister pracy i polityki społecznej, mówi że nową partię traktuje poważnie. Dostrzega też fakt, że kobiety w Polsce są ciągle dyskryminowane. - Zarabiają mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Rzadziej są im powierzane kierownicze funkcje - wylicza. I mówi, że nie wyklucza współpracy z kobietami. - W koalicję możemy wejść z każdym ugrupowaniem, które nie ma korzeni w PRL.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!