sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Komendant z zastępcą przemycali ludzi

Dodano: 20 kwietnia 2005, 21:18

Major Mariusz S., komendant strażnicy granicznej w Skryhiczynie pod Dobienką, odbierał na granicy nielegalnych emigrantów. Jego zastępca, chorąży Piotr S. ubezpieczał, przerzut. Obaj odpowiedzą za to przed sądem.

Lubelska prokuratura zakończyła w tej sprawie śledztwo. Pogranicznicy zaproponowali prokuratorowi, że chcą dla siebie po trzy lata więzienia i grzywnę: Mariusz S. - 30 tys. zł,
a Piotr S. - 1,4 tys. zł.
- Propozycja została zaakceptowana - powiedział nam wczoraj Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Wraz z aktem oskarżenia do sądu skierowaliśmy wniosek o wymierzenie takich kar.
Mariusz S. i jego zastępca gwarantowali bezkarność dla gangu zajmującego się przemytem ludzi. - Tak ustalali patrole, żeby nie było ich w miejscach, w których dochodziło do nielegalnego przekraczania granicy - informuje prokurator Jeżyński. Na tym pomoc pograniczników się nie kończyła. Gdy jeden z nich pomagał odbierać na granicy emigrantów, drugi jeździł służbowym samochodem po okolicy i pilnował, czy nie ma jakiegoś patrolu. Komendant i jego zastępca umożliwili przez trzy lata - od września 2000 roku do października 2003 - przeprowadzenie 22 przerzutów. Za każdym razem granicę przekraczało od kilku do kilkunastu osób. Za przerzucenie dorosłego dostawali 600 dolarów, za dziecko - 300.
Mariusz S. to najwyższy rangą funkcjonariusz Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, któremu udowodniono współpracę z przestępcami. Wraz z zastępcą został aresztowany w lipcu ub. roku. We wrześniu na własną prośbę odszedł ze służby. Funkcjonariuszem dalej jest chorąży Piotr S.
- Został zawieszony. Jeśli zapadnie wyrok skazujący, natychmiast zostanie zwolniony - mówi podpułkownik Andrzej Wójcik, rzecznik NOSG. Funkcjonariusz siedząc w areszcie wciąż pobiera połowę poborów. - Takie są procedury - tłumaczy Wójcik. - Jeśli to, co zrobił, jest przestępstwem, to z jego zwolnieniem musimy czekać na wyrok. Mariusz S. i Piotr S. przyznali się do winy i współpracowali z prokuraturą. Okazało się, że byli jedynie trybikami w dobrze zorganizowanym gangu. Lubelska prokuratura w odrębnej sprawie, która przedwczoraj trafiła do sądu, oskarżyła 13 innych członków grupy. Sam szef, obywatel Pakistanu, jest nadal poszukiwany. Wpadli tylko jego czterej przedstawiciele z Pakistanu i Sri Lanki, którzy przy pomocy Polaków organizowali kolejne etapy przerzucania emigrantów przez nasz kraj. Za przemycenie osoby z Azji do Europy Zachodniej brali nawet po 10 tys. dolarów. Prokuratura wylicza, że przerzucili co najmniej 800 osób, od których pobrali 2,8 mln dolarów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!