wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Koszmar palacza. Palenie ma być kłopotliwe i kosztowne

Dodano: 24 stycznia 2010, 21:03

Nie zapalimy w restauracjach, pubach i w szpitalach. A także na przystankach autobusowych i w urzędach. Sejmowa komisja skończyła prace nad ustawą antynikotynową.

– Projekt jest kontrowersyjny – przyznaje Joanna Mucha, posłanka PO i członek Komisji Zdrowia. – Ale nie chcemy uderzać w palaczy. Chodzi o ochronę niepalących przed biernym paleniem.

Największe emocje planowane zmiany budzą wśród restauratorów i ich klientów. – Palacze będą niezadowoleni, a osoby niepalące odetchną z ulgą – mówi Wojciech Meryk ze Sport Pub w Lublinie, gdzie teraz nie ma zakazu palenia i nawet nie ma sal dla niepalących.

– Jak to odbije się na zyskach właścicieli lokali, trudno powiedzieć. Ja w każdym razie jestem za wprowadzeniem zakazu – dodaje.

– Tak restrykcyjny zakaz będzie ograniczeniem wolności palaczy. Brak sal dla palących np. w pubach i pociągach uważam za dyskryminację. Jeśli państwo tak bardzo dba o zdrowie obywateli, proponuję, aby wprowadziło podobny zakaz picia alkoholu – mówi Michał, student polonistyki KUL, który pali od 7 lat.

I dodaje, że jeśli nie będzie mógł zapalić w barze, przy piwie, będzie namawiał znajomych na spotkania w domu.

– Już widzę, jak policjanci jadą na sygnale, by ukarać palącego w niedozwolonym miejscu – ironizuje pan Piotr, który uważa, że powstają martwe przepisy i podaje przykład: Zakaz palenia jest w szpitalu przy Kraśnickiej w Lublinie, a na klatce schodowej szaro od dymu.

– W budynku KUL się nie pali, a do toalety na drugim czy trzecim piętrze nie da się wejść, bo tyle dymu. I, oczywiście, wszędzie są naklejki "zakaz palenia”. To samo jest w toaletach w hipermarketach – dodaje Krystyna Wolińska z Lublina, która uważa, że tak będzie wszędzie, gdzie pojawią się zakazy.

– Za moich czasów tak się paliło w ogólniaku. Albo na placyku za kościołem albo w WC – wspomina absolwentka III LO.

Ustawodawca chce, by kara dla palacza przyłapanego na gorącym uczynku wynosiła 500 zł. Czy jest się czego bać?

W tej chwili strażnik miejski lub policjant może ukarać każdego palącego w miejscu niedozwolonym mandatem od 50 do 100 zł. – Każdy przyłapany na gorącym uczynku dostaje mandat – mówi Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji.

Propozycjami komisji teraz zajmie się Sejm, a później Senat. Ustawa wejdzie w życie najprawdopodobniej jeszcze przed wakacjami. Autorzy ustawy uważają, że zakazy przynoszą skutek.

W rok po wprowadzeniu zakazu palenie rzuciło pół miliona Włochów i 10 proc. Irlandczyków. Parlamentarzyści liczą, że podobnie będzie i u nas. Teraz w Polsce jest 10–11 mln palaczy.

Życie bez dymu

Choć zakaz jeszcze nie obowiązuje, już teraz są lokale, gdzie w ogóle się nie pali lub są wydzielone sale dla niepalących.

– U nas jest sala dla niepalących. Klienci chwalą ten pomysł – mówi Jacek Abramowski, właściciel restauracji Sielsko-Anielsko w Lublinie, która podobnie jak 60 innych lokali bierze udział w kampanii "Lokal bez papierosa”.

– Powstała z myślą o ochronie biernych palaczy – mówi organizator kampanii Magda Petryniak. I dodaje: Zakaz palenia w miejscach publicznych wprowadziło już 12 państw Unii Europejskiej.

– W pubach i dyskotekach się nie pali, ale jak ktoś nie może się powstrzymać, to może wyjść przed lokal – potwierdza Agnieszka, która mieszka i pracuje w Dublinie w Irlandii. – Przed niektórymi lokalami stoją ogrzewacze. Wychodzącym na dymka nie jest wtedy zimno.

Złe wdechy

Bierne palenie tytoniu, ETS (ang. environmental tobacco smoke) zwane inaczej dymem tytoniowym środowiskowym występuje, gdy dym z wyrobu tytoniowego używanego przez jedną osobę oraz dym przez nią wydychany zostaje wdychany przez innych.
Ocenia się, że z powodu biernego palenia rocznie umiera w Polsce 1000 osób, natomiast w Stanach Zjednoczonych 53000.

Bierne palenie tytoniu powoduje te same problemy, jak palenie bezpośrednie, włączając raka płuc, choroby układu krążenia oraz schorzenia płuc. Dla osób niepalących mieszkających z partnerami, którzy palą w domu, ryzyko zachorowania na raka wzrasta o 20–30 proc., natomiast dla osób narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wzrost ryzyka wynosi 16–19 proc.
Czytaj więcej o:
Andrzej
 
Gość
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Andrzej
Andrzej (29 lipca 2012 o 16:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Minęło trochę czasu i dno jest jak było. Nie da się normalnie żyć, a ilość palaczy raczej rośnie a nie maleje.
Rozwiń
 
  (10 lutego 2010 o 00:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tylko niewolnik nie może mieć nałogów. Kręcicie bat na własną dupę drogie "przypadkowe społeczeństwo". Ale mi w to graj, lubię się pośmiać.
Rozwiń
Gość
Gość (25 stycznia 2010 o 23:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#FF0000"][size=4]Jeśli państwo tak bardzo dba o zdrowie obywateli, proponuję, aby wprowadziło podobny zakaz picia alkoholu – mówi Michał, student polonistyki KUL, który pali od 7 lat.[/size][/color]
Coś takiego niby powiedział student polonistyki KUL. To ja się dziwię, co on tam robi, ile musiał dac w łapę, aby tam się dostać, jeżeli nie jest wstanie rozróżnić działania szkodliwego na otoczenie, palenia tytoniu od picia wódki!!!
Głupi człowieczku, jeżeli pijesz, to trujesz się wyłącznie sam. Gdy natomiast palisz, trujesz niewinnych ludzi w swoim otoczeniu - no chyba że opracowałeś technologię palenia bez wypuszczania dymu!
Rozwiń
baby
baby (25 stycznia 2010 o 19:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
thank you lord!! nareszcie ktoś pomyślał o nas niepalących!! na zachodzie większość lokali ten zakaz wprowadziło jakieś dwa lata temu.. jak dobrze będzie zjeść sałatkę bez wdychania oparów papierosowych:))
Rozwiń
nik
nik (25 stycznia 2010 o 14:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam nadzieję że nie złagodzą tego projektu. Dlaczego niepalący muszą wdychać to świństwo, które naprawdę dla nich śmierdzi, a dla wielu jest też ten dym dławiący i powodujący duszności (chyba osoby palące nie zdają sobie sprawy jak bardzo dym jest uciążliwy, bo go nie czują;/ ). Czasem osoby palące są tak przesiąknięte dymem, to mimo że w danej chwili nie palą to aż mdli jak podejdą..
W końcu będę mogła pójść sobie na dicho, bo teraz to ciężko wytrzymać mi niepalącej w tym dymie, oczy mnie szczypią, nie ma czym oddychać, a jak się wróci do domu ten zapach się utrzymuje - wszystko przesiąknięte dymem - włosy, ubranie..

A co do "zarzutów" przeciwko palaczom że są brudasami, to się zgadzam - nie widziałam jeszcze palacza, który by swój niedopałek niósł aż do napotkanego na drodze kosza na śmieci, a przy przystankach to już w ogóle tragedia - kosz jest a na trawnikach, na ziemi pełno ich:(- tak właśnie postępują brudasy! Niech po swoim domu rozrzucają niedopałki...Porządny człowiek "nie robi" wokół siebie
Wstyd Polacy! ja się tego wstydzę przed osobami przyjezdnymi... , że mieszkam w kraju ludzi nie szanujących ani otoczenia, miejsca w którym żyją, nie dbają o to, ani ludzi z ich otoczenia..
A alkohol to inna sprawa, bo picie go nie szkodzi osobom przebywającym wokół pijącego. I kropka.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!