niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Koziołek niezgody

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 stycznia 2006, 19:16

Przychodził do domu oglądać telewizję – mówią z rozczuleniem o prawie dwuletnim koziołku jego opiekunowie. Ale zwierzę muszą zwrócić naturze. Dla dobra ludzi i koziołka

W czerwcu 2004 roku sąsiedzi zawiadomili Zbigniewa Adamiaka, który był strażnikiem lasu, że na leśnej dróżce leży sarenka. Jej matka padła ofiarą kłusownika lub psów.
– Dwa dni leżał w ręczniku koło pieca, karmiłem go mlekiem – mówi Zbigniew Adamiak, który zabrał zwierzę z lasu.
Starosta łęczyński wydał nawet zezwolenie na trzymanie leśnego zwierzęcia aż wyzdrowieje. Koziołek stanął na nogi. Oswoił się z opiekunami, chodził za nimi wszędzie. Dostał imię – Wacek.
Sielanka skończyła się, gdy koziołkowi zaczęły rosnąć 10-cm parostki, czyli różki. Stał się agresywny. Już nie mógł swobodnie chodzić po podwórku. – Jest groźniejszy od psa obronnego. I będzie gorzej – nie kryje pan Zbigniew, który zrobił Wackowi ogrodzenie. – Kilka razy wypuszczałem go do lasu, ale wracał.
Adamiak zgłosił hodowlę do koła łowieckiego. Długo nie było reakcji. – Raptem pojawił się u mnie łowczy. Powiedział, że Wacka wywiezie albo odstrzeli – mówi rozgoryczony Adamiak.
– Nie było mowy o żadnym odstrzeleniu, a jedynie wywiezieniu pod Biłgoraj, żeby nie wrócił do opiekuna – wyjaśnia Wojciech Kraska, starszy łowczy koła, które dzierżawi tereny lasów milejowskich. – Zwierzę miało zostać zwrócone naturze, jak tylko wyzdrowiało. Ale w lipcu pan Adamiak nie chciał go wypuścić.
– Nikt nie chciał brać za Wacka odpowiedzialności. Poza tym, jak można zwierzę z naszego okręgu wywozić do innego? – denerwuje się Adamiak. – Wacek w lesie się nie uchowa.
Nagle pan Zbigniew zrywa się na równe nogi. Słychać, jak Wacek szaleje w swojej zagrodzie. – Zobaczył dostawczy samochód. On się ich strasznie boi, może dlatego, że takim go chcieli zabrać – zamyśla się opiekun.
Sebastian Pawlak
Będą problemy
Prof. dr hab. Roman Dziedzic, Katedra Ekologii i Hodowli Zwierząt Łownych Akademii Rolniczej w Lublinie
x Przetrzymywanie dziko żyjących zwierząt jest niebezpieczne dla zwierząt i ludzi. Zwierzęta po wypuszczeniu do środowiska naturalnego nie adaptują się, są skazane na szybką eliminację. Dla człowieka stają się niebezpieczne w okresie rozrodczym. Ich zachowaniem kieruje instynkt i hormony. Kozioł, o którym mówimy, stanie się niebezpieczny w drugim roku życia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!