poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Kradzież w majestacie prawa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 grudnia 2005, 18:43

Zawałem serca zakończył się dla naszej Czytelniczki najazd na jej dom ludzi komornika. Egzekutorzy siłą zabrali jej telewizor i radiomagnetofon. Nie interesowało ich, że raty za sprzęt zostały spłacone dwa lata temu.

- To była zwykła kradzież - mówi zdenerwowana Sylwia Sadura, córka Anny Puchacz z Ostrowa Lubelskiego. - Jak oni mogli coś takiego zrobić?!
Czterech mężczyzn i kobieta wtargnęli do domu Anny Puchacz w ubiegła sobotę ok. godziny 14. - Nie przedstawili się. Krzyknęli tylko, że są komornikami. Poprosiłam o pokazanie dokumentów, ale nie zareagowali - wspomina pani Sylwia. - Mojej mamy w domu nie było, więc poprosiłam, żeby na nią poczekali. W końcu to ona jest właścicielką.
Ale ludzie, którzy nazwali się komornikami, nie zamierzali czekać. Zaczęli plądrować mieszkanie. - Kiedy pakowali telewizor i radiomagnetofon, zapytałam, na jakiej podstawie to zabierają. Usłyszałam, że skoro są komornikami, to nie muszą się z niczego tłumaczyć - opowiada kobieta.
Kiedy komornicy panoszyli się po pokojach, do domu wróciła właścicielka, Anna Puchacz. Krzyczeli do niej, że tu nie mieszka. Przestraszona kobieta wezwała policję. - Przyjechało dwóch policjantów. Ale nie wylegitymowali tych ludzi. Powiedzieli nam tylko, że to na pewno komornicy i na tym zakończyła się ich interwencja - mówi córka pani Anny.
- Usłyszeliśmy jedynie od komorników, że nie zapłaciliśmy trzeciej raty za telewizor i radiomagnetofon. Dlatego zajmują sprzęt. Nie chcieli słuchać, że wszystkie długi uregulowaliśmy dwa lata temu - skarży się pani Sylwia.
Komornicy wyszli z domu, nie zostawiając żadnego dokumentu. Dla Anny Puchacz wtargnięcie zakończyło się zawałem serca. Kobieta leży w szpitalu.
To, że wszystkie raty zostały spłacone potwierdza Mirosław Gajewski, zastępca prezesa Banku Spółdzielczego w Lubartowie. - Pani Puchacz była naszą klientką. Ale wszelkie należności zostały już dawno uregulowane - mówi. - To nie my występowaliśmy do komornika o ściągnięcie długów.
Arkadiusz Włodarczyk, komornik przy Sądzie Rejonowym w Lubartowie uważa, że jego ludzie działali zgodnie z prawem. - Na pewno się wylegitymowali - zapewnia. - A to, że nie zostawili protokołu? W tym przypadku nie musieli.
Dlaczego komornicy wtargnęli do kobiety, która uregulowała już wszystkie rachunki, o tym już nie chce mówić. Zasłania się ochroną danych osobowych i odsyła do prezesa lubartowskiego Sądu Rejonowego.
- Nic w tej sprawie nie mogę powiedzieć - mówi Małgorzata Polak, prezes SR. - Radzę skontaktować się z rzecznikiem prasowym komorników.
Wczoraj rzecznik nie był dostępny.
Ponieważ komornicy zajętego sprzętu nie zwrócili, Sylwia Sadura skierowała skargę do Prokuratury Rejonowej w Lublinie.

Iwona Karpiuk-Suchecka - prezes Krajowej Rady Komorniczej

- Komornik, który się nie wylegitymuje, działa bezprawnie. W momencie, gdy wchodzi do czyjegoś domu, musi okazać legitymację. Podobnie mają się zachować osoby, które towarzyszą komornikowi. Na żądanie właściciela domu, musi być także przedstawiony dokument, który uprawnia komornika do wykonywania czynności. Nie ma też możliwości, żeby komornik nie spisał protokołu zajęcia ani opisu rzeczy, które zajął. Wszystko musi być udokumentowane. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!