czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Kto się skarży na szefa, ten nie pracuje

Dodano: 27 czerwca 2006, 20:07

Dwie woźne z Zespołu Szkół nr 2 w Jaszczowie zostały zwolnione z pracy, bo dyrektor stracił do nich zaufanie. Dlaczego? Bo w sądzie oraz w mediach opowiadały, że dyrektorka szkoły je mobbinguje.



O sprawie nękania kadry w jaszczowskiej szkole pisaliśmy kilka miesięcy temu. Pracownicy opowiadali, jak dyrektorka dokucza im, utrudnia dokształcanie się niektórym nauczycielom, nazywa „prymitywnymi chamkami” i „nibymagistrami”. Z dyrektorką nie tylko nauczyciele byli skonfliktowani, ale także pracownice administracji.
– Matka w szatni szukała butów córki, chwilę ze mną rozmawiała i już byłam wzywana na dywanik. Dyrektorka zabroniła nam poruszać się między piętrami i żeby wziąć odkurzacz musiałam mieć jej zgodę. Nie wolno mi było rozmawiać z innymi pracownikami – opowiada Maria W., która nie wytrzymała napięcia i zachorowała. Przez 180 dni przebywała na zwolnieniu lekarskim. Gdy wróciła do pracy, jeszcze przed podpisaniem listy obecności dyrektorka wręczyła jej wypowiedzenie. – A w nim wypisała kupę bzdur, z którymi nie mogę się zgodzić – twierdzi kobieta.
Dyrektorka szkoły straciła całkowicie zaufanie do sprzątaczki, bo m.in.... ta rozpowszechniała informacje o mobbingu wśród pracowników i w mediach, a także zeznając w sądzie pracy i prokuraturze.
W. miała także podważać autorytet przełożonej i siać niepokoje, mówiąc o rzekomym nękaniu psychicznym podwładnych, a także weszła w posiadanie takich dokumentów, jak: lista uczestników wycieczki, zalecenia wójta, brudnopisy list płac.
– O jakich dokumentach ona mówi? – dziwi się Maria W.
– Zwolniła mnie, bo chciała mnie zwolnić – mówi druga ze sprzątaczek. – Złożyłam odwołanie do sądu pracy, ale nie wierzę, że to coś pomoże. Na dodatek nie mam sił ani zdrowia, aby dalej walczyć.
– Czy każdy pracownik, którego zwolnię, to powód do pisania artykułu – pyta Marzanna Sych, dyrektorka szkoły w Jaszczowie. – Te panie mają prawo odwołać się do sądu pracy i sąd zdecyduje, czy mam rację. Więcej nie powiem w tej sprawie, bo nie widzę takiej potrzeby.
– Trzeba się w tej sprawie kontaktować z organem prowadzącym szkołę, czyli wójtem – instruuje Jolanta Kasprzak z Lubelskiego Kuratorium Oświaty. – Utrata zaufania do pracownika to subiektywna sprawa dyrektora. Powinien ją rozstrzygnąć sąd.
– Nic nie wiem o tej sprawie. Nie ja jestem pracodawcą, ale dyrektor – ucina wójt Tomasz Suryś.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!