poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Kulejąca droga do zdrowia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 grudnia 2005, 21:16

Pierwsi pacjenci mają się pojawić w szpitalu w Łęcznej w styczniu. Ale jeśli wcześniej w środku zimy i w szczerym polu nie pojawi się tu porządny chodnik, to nic z tego nie będzie. Nadzór budowlany już zapowiedział, że na uruchomienie przyszpitalnej przychodni nie pozwoli.

– To szpital w polu – tłumaczy Janusz Daniel, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. – Jest, co prawda, dobry dojazd, ale na piechotę się tu nie można dostać. Ulicą Krasnystawską zdrowa osoba nie przejdzie, a co dopiero chora... W razie wypadku prokurator szybko wyciągnie wnioski.
Warunkowe zezwolenie na użytkowanie także nie wchodzi w rachubę. – Wiem, że będą naciski, ale nie mogę narażać pacjentów na niebezpieczeństwo – dodaje inspektor.
Szpital w budowie znajduje się na uboczu, przy ulicy Krasnystawskiej. Z jednej strony szpitala nie ma chodnika na odcinku ok. 100 metrów, z drugiej brakuje ok. pół kilometra.
Inwestorem jest Starostwo Powiatowe z Łęcznej. – Moja dokumentacja nie przewiduje dojść do szpitala. Oddajemy budynek, a nie drogę – twierdzi starosta Piotr Winiarski. Ale zaraz potem dodaje, że powiat chce ułożyć ok. 100 metrów tymczasowego chodnika z płyt.
Czy takie rozwiązanie załatwi sprawę? Nic na to nie wskazuje. Nadzór budowlany zapowiada, że żadne prowizorki go nie interesują. A kiedy będzie chodnik z prawdziwego zdarzenia? Za... trzy lata. W Urzędzie Marszałkowskim (Krasnystawska to droga wojewódzka) poinformowano nas, że w przyszłym roku będzie opracowywana dokumentacja modernizacji tej ulicy. Roboty ruszą dopiero w 2007 roku i potrwają do 2008.
Co na to wszystko burmistrz Łęcznej? – Nie będę inwestował na drodze wojewódzkiej, bo naruszę dyscyplinę finansów publicznych. Możemy najwyżej partycypować w kosztach budowy chodnika – mówi Teodor Kosiarski. – Brak dojścia do szpitala to problem starosty. Przecież pozwolenie na budowę szpitala wydawały jego służby. Nikt tego nie zauważył?
– Urzędnicy mają służbowe samochody. Ale nie każdy jest takim szczęściarzem. Zamiast od razu zrobić chodnik od strony miasta, to każą chorym ludziom nadganiać kilometry – irytuje się pan Jacek, który mieszka na osiedlu obok szpitala.
To nie pierwszy w ostatnim czasie przypadek absurdalnych perypetii z oddaniem do użytku szpitalnych pomieszczeń. W szpitalu w Chełmie sanepid nie chciał się na to zgodzić, bo sale miały za małe w stosunku do norm unijnych rozmiary. Po tym, jak szpital wprowadził korekty przeznaczenia tych pomieszczeń, sanepid uległ.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!