poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Lekarze zerwali negocjacje z NFZ. "Tak niskie stawki to kpina"

Dodano: 9 grudnia 2010, 19:01

Blisko 250 przychodni na Lubelszczyźnie przestanie przyjmować pacjentów. Stanie się tak, jeśli fundusz zdrowia nie przyjmie postulatów lekarzy zrzeszonych w federacji "Porozumienie Zielonogórskie”.

Tylko w Lublinie na 70 działających przychodni, 36 zatrudnia lekarzy rodzinnych zrzeszonych w federacji "Porozumienie Zielonogórskie”. To oni zerwali w czwartek negocjacje z funduszem.

– Nie podpiszemy umów na warunkach proponowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – mówi dr Teresa Dobrzańska-Pilichowska, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, prezes lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.

Wszystko przez to, że Ministerstwo Zdrowia i fundusz zdrowia proponują zbyt małe stawki na leczenie w roku 2011. – Od czerwca kilkakrotnie spotkaliśmy się w tej sprawie na wspólnych negocjacjach. Zarówno prezes NFZ, jak i minister zdrowia ignorują nasze propozycje zwiększenia środków na podstawową opiekę medyczną w przyszłym roku – podkreśla.

To może spowodować zamknięcie przychodni. – Wtedy pacjenci będą mogli skorzystać z pomocy lekarskiej jedynie w szpitalnych izbach przyjęć. A te, w konsekwencji, będą przepełnione. Tak było już w 2004 roku – tłumaczy Dobrzańska-Pilichowsk. I dodaje: Nie wyobrażamy sobie, że tylu pacjentów miałoby stracić dostęp do podstawowej opieki medycznej. Dlatego liczymy na solidarność ze strony pozostałych lekarzy, którzy poprą nas w staraniach o lepsze finansowanie. Oczekujemy też, że przedstawiciele ministerstwa i funduszu zmienią swoje aroganckie nastawienie i zwiększą stawki.

Zamknięcie grozi 250 przychodniom w całym województwie. Problem dotyczy też piętnastu województw w kraju. – To brzmi jak jakiś horror. Mam nadzieję, że jest jedynie prowokacją ze strony lekarzy rodzinnych. Jeśli zniknie kilkadziesiąt przychodni, izby przyjęć nie będą w stanie zająć się wszystkimi pacjentami, którzy tam się skierują – uważa Agnieszka Kowalczyk, mieszkanka Chełma.

Sprawa bulwersuje też środowisko lekarzy. – Mamy nadzieję, że fundusz zmieni zdanie i przeznaczy więcej pieniędzy na opiekę medyczną. Zamknięcie ludziom dostępu do tylu lekarzy byłoby w pewnym sensie nieetyczne. Myślę, że na takie warunki nie zgodzą się ani pacjenci, ani też sami lekarze rodzinni – komentuje jeden z lubelskich medyków, który chciał pozostać anonimowy.

Ostateczne decyzje w sprawie zapadną w ciągu dwóch tygodni.
Czytaj więcej o:
pacjent
joh-anes
Gość
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pacjent
pacjent (10 grudnia 2010 o 14:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale mi was szkoda lekarze, pracujecie za grosze, wszystko macie na kredyt i teraz leczycie nie za dobrze, żeby pacjent przyszedł do was jeszcze (najlepiej prywartnie) ale nie na tyle żle, żeby nie zszedł z tego świata, bo macie na niego pieniądze z NFz. Moje studia też nie należały do lekkich, pracę zabieram do domu, nie obijam sie w niej, mam do czynienia z ludźmi i pracę odpowiedzialną. Przestańcie lekarze narzekać, bo robi mi sie słabo, rośnie ciśnienie itd
Rozwiń
joh-anes
joh-anes (10 grudnia 2010 o 13:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tam, gdzie jest socjalizm zawsze będzie kwitło kurestwo w postaci łapówkarstawa (służba zdrowia, urzędniki i całe to pasożytnictwo). Aby to dziadostwo wyeliminować należy sprywatyzować do cna, jak weterynarzy. Czy ktoś widział strajkującego weteryniarza, albo biorącego w łapę? Nie, bo nie mają pokus, albowiem są na swoim. Wystarczy spojrzeć na łapiducha. Rodzina na wsi pole i inwentarz sprzeda, aby ten został dohtorem. A ten, co jeszcze pajdę chleba z wodą i cukrem niedawno wpier***ał przy żniwach instruuje, że nie po to 7,5 lat się męczył, aby za 2500 zł pracować. Nie tędy droga konowały. Szantażujecie społeczeństwo, bo wiecie, że musi być ono leczone, ale jest biednie więc nie daje ono w łapę ile się spodziewacie, stąd silne parcie na NFZ, aby wyrwać jak najwięcej na fury, domy, dziwki i gorzałę. Przecież macie już opracowane rozwiązanie: przyjąć 4 pacjentów w państwowej przychodni, a 40 w prywatnym gabinecie za 100 pln. i jeszcze wam źle? Pewien dyrektor szpitala powiedział: - Żyje nam się lepiej. Dobrze, że chociaż wam - brzmi odpowiedź społeczeństwa.
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2010 o 08:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='anonym6666' timestamp='1291921540' post='402340']
Przeciętny obywatel, który płaci skłądki powienien mieć coś w stylu karty kredytowej.
Ile przelał kasy, tyle może wydać u lekarza. Jak braknie, dorzuca do konta.
Ważne, aby nie mógł tej składkowej kasy sobie wypłacić ot tak.
[/quote]

Taki system jaki proponujesz spowodowałby, że najciężej chorzy zostaliby pozbawieni pomocy. Leczenie np. białaczki kosztuje setki tysięcy złotych. Na takiej indywidualnej karcie byś takiej sumy nie zebrał przez całe życie. A jakbyś zebrał np. po 50 latach oszczędzania. To co z tymi, którzy dopiero weszli w wiek produkcyjny? Zostaliby skazani na śmierć bo mają za mało uzbieranych składek?

Obecny, choć niedoskonały system (bo taki niestety nie istnieje!) oparty jest o tzw. zasadę solidaryzmu. Ze składek osób zdrowych finansowane jest leczenie osób chorych. Od kataru, którego koszt leczenia jest symboliczny zaczynając, a na ciężkich chorobach, których koszt leczenia jest ogromny - kończąc.
Rozwiń
crx
crx (10 grudnia 2010 o 08:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo lekarze!Tylko 16 gr z 1 zł zapłaconej w ramach ubezpieczenia zdrowotnego trafia do "rzeczywistej służby zdrowia".Większość czyli 84 gr gdzieś znika po drodze.To taka dziwna specyfika na terenie pomiędzy Bugiem i Odrą!!!
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2010 o 07:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w szpitalach zlikwidować rozbudowaną biurokrację to i rentowność wzrośnie
no a jeśli musi mieć zatrudnienie rodzina i znajomi mnożący papierki i przekładający je z miejsca na miejsce to nie dziwne że szpital leży
A w ogóle Tusku sprywatyzuj szpitale to będzie normalnie
Prywaciarek nie będzie utrzymywał bandy urzędasów
śmierć Chorej Kasie!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!