czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Liczy się przepis, nie człowiek

Dodano: 31 stycznia 2007, 19:03

Andrzej Kutnik z Lubartowa nie ma władzy w rękach ani nogach. Porusza już tylko ustami. Choroba na zawsze przykuła go do wózka. Ale prezes ZUS odmówił mu prawa do renty inwalidzkiej.

- Kiedy dostałem odmowną decyzję, popłakałem się - mówi z wielkim trudem pan Andrzej. - Już dwa lata staram się o te pieniądze.
Kutnik ma 45 lat. Trzy lata temu zachorował na stwardnienie zanikowe boczne, czyli na tak zwany zanik mięśni. Z każdym dniem jego stan się pogarsza. Trzeba go karmić, pomagać w każdej czynności. - Jeszcze pół roku temu Andrzej ruszał rękami - opowiada zrozpaczona żona Grażyna. - Dziś palce ma bezwładne. Nie może nacisnąć nawet klawisza, żeby uruchomić wózek inwalidzki.

Wspierają go przyjaciele. Organizują zbiórki pieniędzy na leki. Ale to wszystko za mało. - Z opieki społecznej dostaję 126 zł zasiłku stałego i 155 zł opiekuńczego miesięcznie. A trzeba przecież utrzymać rodzinę. Gdybym mógł się poruszać i zarabiać, to wcale bym się nie zwracał do ZUS o rentę - dodaje z przejęciem pan Andrzej.

Choć jest ciężko chory, nie domagał się specjalnego traktowania. Złożył do ZUS wniosek o rentę i cierpliwie czekał. Okazało się jednak, że jest formalna przeszkoda. Pan Andrzej za krótko pracował w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Jego starania odrzuciła także centrala ZUS w Warszawie. W odmowie Ewa Nowakowska, wicedyrektor Departamentu Świadczeń Emerytalno-Rentowych, stwierdziła, że aby dostać świadczenie, Kutnik musiałby wykazać "szczególne okoliczności”. Czyli musiałby przekonująco uzasadnić, dlaczego miał przerwy w zatrudnieniu.

- Ta renta po prostu mu się należy - komentuje Justyna Wereszczyńska, prezes lubartowskiego stowarzyszenia charytatywnego "Niech się serce obudzi”. - Bo przepracował w swoim życiu 15 lat. Bo nie z jego winy w latach dziewięćdziesiątych Lubartów dotknęło bezrobocie. Wtedy, podobnie jak setki innych osób, stracił pracę w "Kasprzaku” i wyjechał do pracy za granicę. Pracował tam legalnie. Ale dla ZUS-u to się nie liczy.


Rzecznika ZUS w Warszawie chcieliśmy zapytać, czy jest jeszcze jakaś szansa na to, by pan Andrzej rentę jednak dostał. Niestety, biuro prasowe, które z prasą komunikuje się na piśmie, nie udzieliło nam jeszcze odpowiedzi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!