sobota, 24 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Likwidacja kasy chorych

Dodano: 11 stycznia 2002, 20:27
Autor: Ewa Stępień

Wszyscy pracownicy Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych dostaną wypowiedzenia z pracy. Tylko część z nich zostanie ponownie zatrudniona, ale już w lubelskiej filii ogólnopolskiego funduszu, który zastąpi 16 zlikwidowanych kas chorych. Na odprawy dla 215 pracowników likwidowanej LRKCh trzeba przeznaczyć około 1 mln zł.

Przymiarki do likwidacji kas chorych trwają w całym kraju. W lutym br. do Sejmu trafi znowelizowana Ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, która uprawni ministra zdrowia do powołania nowych rad kas chorych (3 członków obecnej rady, 3 reprezentantów samorządu terytorialnego oraz 3 przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia). - Nowe rady pod kontrolą ministra ujednolicą politykę zdrowotną w całym kraju - zapewnia Renata Furman, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. - Co się będzie działo w kolejnych miesiącach, trudno na razie powiedzieć. Na pewno od 2003 roku nie będzie już kas chorych. W zamian będzie jeden fundusz z oddziałami w 16 miastach.
Siedzibą funduszu będzie Warszawa. Filie mają być zlokalizowane w miastach wojewódzkich - tam, gdzie są obecne centrale kas chorych. Siedzibą LRKCh jest Lublin. Najprawdopodobniej obecne oddziały kasy chorych w terenie będą zlikwidowane. Gdyby doszło do tego pracę w filii w Białej Podlaskiej straciłoby 26 osób, w Chełmie - 16, a w Zamościu - 24.
Nieoficjalnie Dziennik dowiedział się, iż nowe rady kas chorych powołają nowych dyrektorów. Ci zaś wprowadzą pacjentów i placówki ochrony zdrowia w system funduszowy. Z najnowszych doniesień wynika, że już wkrótce wszyscy pracownicy LRKCh będą sukcesywnie otrzymywać wypowiedzenia z pracy. Ponieważ kasy chorych powstały w 1999 roku większość zatrudnionych kwalifikuje się (z racji ponad 3 lat pracy w danej firmie) do trzymiesięcznego wypowiedzenia. Niektórzy zostaną ponownie zatrudnieni w funduszu. Ilu będzie się musiało pożegnać z pracą? - Nie wiem, bo nie znam jeszcze zadań jakie staną przed filiami funduszu - odpowiada Adam Borowicz, dyrektor LRKCh. - Na pewno dla wszystkich nie będzie miejsca.
Dyr. Borowicz liczy się z tym, że on także może być zdjęty ze stanowiska. Nowo wybrana rada kasy chorych może to zrobić. - Ale nie musi - dodaje. - Gdybym stracił stanowisko, to przecież mam zawód. Jestem chirurgiem. Mogę jeździć w pogotowiu i zakładać gips.
W LRKCh panuje atmosfera wyczekiwania. Ludzie liczą się z tym, że mogą stracić zatrudnienie. - Co sprytniejsi już sobie znaleźli pracę - zauważa dyr. Borowicz. - Faktycznie wśród pracowników panuje psychoza strachu. Nie wiadomo co nas czeka jutro.
- Dyrekcja sugeruje, aby samemu się zwalniać. Najprawdopodobniej chodzi o zaoszczędzenie na odprawach - mówią w kuluarach pracownicy. - Nikt się zwolnić jednak nie chce. Wszyscy czekamy.
Odprawy przysługują pracownikom tylko wtedy, kiedy są zwolnieni przez zakład pracy. Na odprawy dla 215 pracowników zatrudnionych w LRKCh trzeba by przeznaczyć około 1 mln zł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!