poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Likwidacja kasy chorych

Dodano: 11 stycznia 2002, 20:27

Wszyscy pracownicy Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych dostaną wypowiedzenia z pracy. Tylko część z nich zostanie ponownie zatrudniona, ale już w lubelskiej filii ogólnopolskiego funduszu, który zastąpi 16 zlikwidowanych kas chorych. Na odprawy dla 215 pracowników likwidowanej LRKCh trzeba przeznaczyć około 1 mln zł.

Przymiarki do likwidacji kas chorych trwają w całym kraju. W lutym br. do Sejmu trafi znowelizowana Ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, która uprawni ministra zdrowia do powołania nowych rad kas chorych (3 członków obecnej rady, 3 reprezentantów samorządu terytorialnego oraz 3 przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia). - Nowe rady pod kontrolą ministra ujednolicą politykę zdrowotną w całym kraju - zapewnia Renata Furman, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. - Co się będzie działo w kolejnych miesiącach, trudno na razie powiedzieć. Na pewno od 2003 roku nie będzie już kas chorych. W zamian będzie jeden fundusz z oddziałami w 16 miastach.
Siedzibą funduszu będzie Warszawa. Filie mają być zlokalizowane w miastach wojewódzkich - tam, gdzie są obecne centrale kas chorych. Siedzibą LRKCh jest Lublin. Najprawdopodobniej obecne oddziały kasy chorych w terenie będą zlikwidowane. Gdyby doszło do tego pracę w filii w Białej Podlaskiej straciłoby 26 osób, w Chełmie - 16, a w Zamościu - 24.
Nieoficjalnie Dziennik dowiedział się, iż nowe rady kas chorych powołają nowych dyrektorów. Ci zaś wprowadzą pacjentów i placówki ochrony zdrowia w system funduszowy. Z najnowszych doniesień wynika, że już wkrótce wszyscy pracownicy LRKCh będą sukcesywnie otrzymywać wypowiedzenia z pracy. Ponieważ kasy chorych powstały w 1999 roku większość zatrudnionych kwalifikuje się (z racji ponad 3 lat pracy w danej firmie) do trzymiesięcznego wypowiedzenia. Niektórzy zostaną ponownie zatrudnieni w funduszu. Ilu będzie się musiało pożegnać z pracą? - Nie wiem, bo nie znam jeszcze zadań jakie staną przed filiami funduszu - odpowiada Adam Borowicz, dyrektor LRKCh. - Na pewno dla wszystkich nie będzie miejsca.
Dyr. Borowicz liczy się z tym, że on także może być zdjęty ze stanowiska. Nowo wybrana rada kasy chorych może to zrobić. - Ale nie musi - dodaje. - Gdybym stracił stanowisko, to przecież mam zawód. Jestem chirurgiem. Mogę jeździć w pogotowiu i zakładać gips.
W LRKCh panuje atmosfera wyczekiwania. Ludzie liczą się z tym, że mogą stracić zatrudnienie. - Co sprytniejsi już sobie znaleźli pracę - zauważa dyr. Borowicz. - Faktycznie wśród pracowników panuje psychoza strachu. Nie wiadomo co nas czeka jutro.
- Dyrekcja sugeruje, aby samemu się zwalniać. Najprawdopodobniej chodzi o zaoszczędzenie na odprawach - mówią w kuluarach pracownicy. - Nikt się zwolnić jednak nie chce. Wszyscy czekamy.
Odprawy przysługują pracownikom tylko wtedy, kiedy są zwolnieni przez zakład pracy. Na odprawy dla 215 pracowników zatrudnionych w LRKCh trzeba by przeznaczyć około 1 mln zł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO