środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

List abp Życińskiego do wiernych: Unikajmy teorii spiskowych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 maja 2010, 20:01

O unikanie teorii spiskowych i formułowania bezpodstawnych oskarżeń w związku z katastrofą pod Smoleńskiem apeluje w liście do wiernych metropolita lubelski abp Józef Życiński.

Metropolita podkreśla w liście, że w "doświadczeniu wyjątkowej dawki bólu", jakie przyniosła katastrofa pod Smoleńskiem, ważne staje się każde słowo, które ten ból wyraża.

"Należy unikać słów stwarzających wrażenie przesady. Tymczasem niektórzy z naszych bliskich używają języka patosu, nazywając bliskich nam zmarłych >męczennikami<. W tradycji chrześcijańskiej nazywamy męczennikiem kogoś, kto oddał życie za wiarę. Nie odnosimy jednak tego terminu do osób, które zginęły w katastrofach" - napisał abp Życiński.

Duchowny dodaje, że wiele osób, którym trudno jest pojąć "wstrząsające misterium cierpienia, chciałoby szybko wyjaśnić, kto konkretnie jest winien powstałej tragedii. Popularne stają się wtedy podejrzenia i teorie spiskowe".

Metropolita apeluje, by pozostawić szczegółowe wyjaśnienia spornych kwestii kompetentnym komisjom. "Umiejmy zamilknąć, gdy wymaga tego kultura płynąca z wiary religijnej. Zauważmy, że Chrystus nigdy nie wskazuje, kto personalnie ponosi odpowiedzialność za Jego Mękę.

Dalej w liście czytamy, że "nie wolno nam reagować na dramat cierpienia krzykiem domysłów czy bezpodstawnych oskarżeń.

"Umiejmy więc wyprowadzić wnioski o potrzebie kultury politycznej, w której nawet wtedy, gdy różnimy się poglądami, potrafimy wyrażać te różnice bez ośmieszania, poniżania czy prób niszczenia innych osób. Doświadczając grozy i majestatu śmierci, zechciejmy pamiętać, że interesy partyjne czy sukces w wyborach nie mogą być nigdy ważniejsze niż szacunek dla godności naszych bliźnich, bez względu na to jaką partię reprezentują" - napisał metropolita lubelski.

List ma być odczytany w kościołach archidiecezji lubelskiej w niedzielę.

Cały list abp. Życińskiego do wiernych

Smutek i nadzieja

Słowo Metropolity Lubelskiego na niedzielę przed uroczystością Matki Bożej Królowej Korony Polskiej

Drodzy wierni,

Jutrzejsza uroczystość Matki Bożej Królowej Korony Polskiej stanowi dla nas lekcję patriotyzmu i odpowiedzialności za historię, którą współtworzymy uczestnicząc w bólu i nadziei naszych bliskich. W tym roku uroczystość tę będziemy przeżywać inaczej niż zwykle, modląc się za naszych bliskich, którzy zapłacili cenę życia w katastrofie pod Smoleńskiem. Ta śmierć zobowiązuje. Uświadamia nam, iż ludzi o różnych rodowodach, pochodzących z odległych formacji, może łączyć ta sama miłość do Ojczyzny i ta sama wierna pamięć o dramatach polskiej historii, których symbolem pozostaje Katyń. Aby wyrazić nasz szacunek dla wszystkich, których żegnaliśmy w ostatnich dniach, zechciejmy w duchu Ewangelii wyprowadzić z ostatniej katastrofy wnioski, których oczekuje od nas Chrystus.

Współcierpieć bez patosu

W doświadczeniu wyjątkowej dawki bólu ważne jest każde słowo, w którym znajduje wyraz głębia naszego bólu. Należy unikać słów stwarzających wrażenie przesady. Tymczasem niektórzy z naszych bliskich używają języka patosu, nazywając bliskich nam zmarłych "męczennikami”. W tradycji chrześcijańskiej nazywamy męczennikiem kogoś, kto oddał życie za wiarę, np. o. Maksymiliana Kolbego lub ks. Jerzego Popiełuszkę. Nie odnosimy jednak tego terminu do osób, które zginęły w katastrofach. Język polski jest dostatecznie bogaty, by wyrazić nasz szacunek dla nich bez nadużywania terminów, które mają ścisły sens teologiczny. Nadużywanie niewłaściwych słów może łatwo prowadzić do zbanalizowania tragedii, gdy głęboki sens dramatu ludzkiego cierpienia zostanie przesłonięty potokiem słów.

Wiele osób, którym trudno jest pojąć wstrząsające misterium cierpienia, chciałoby szybko wyjaśnić, kto konkretnie jest winien powstałej tragedii. Popularne stają się wtedy podejrzenia i teorie spiskowe. Nie rańmy prywatnymi tłumaczeniami tych, którzy cierpią. Pozostawmy szczegółowe wyjaśnienia spornych kwestii kompetentnym komisjom. Umiejmy zamilknąć, gdy wymaga tego kultura płynąca z wiary religijnej. Zauważmy, że Chrystus nigdy nie wskazuje, kto personalnie ponosi odpowiedzialność za Jego Mękę. Zmagający się z bólem Hiob nie stawia pytania "kto jest winien?”. Prorok Izajasz ufa w realiach niewoli babilońskiej, że leczące działanie łaski Bożej jest silniejsze od przejmującej dawki cierpień niesionych przez zniewolenie. Pisze on z nadzieją i zaufaniem Bogu: "Pan da ci pokój po twych cierpieniach i kłopotach” (Iz 14,3).

W tej wielkiej duchowej tradycji nie wolno nam reagować na dramat cierpienia krzykiem domysłów czy bezpodstawnych oskarżeń. W rozważaniu ran i Męki Chrystusa trzeba natomiast poszukiwać sensu dla naszych piekących ran, aby przeciwdziałać pokusie zniechęcenia i rozpaczy. Koncentrując uwagę na przesłaniu Zmartwychwstałego Chrystusa, mimo bólu, będziemy mogli wtedy powtórzyć za Tomaszem Apostołem "Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).

Zamiast tropić podejrzanych i w ich stronę kierować nieodpowiedzialne oskarżenia, chrześcijanin winien podjąć trudne pytanie: czego Bóg oczekuje od nas w zaistniałej sytuacji? Jaka powinna być nasza odpowiedź, abyśmy potrafili pełniej wyrażać naszą miłość do Ojczyzny i szacunek dla współbraci? Zauważmy, że w modlitwie przy trumnach zjednoczyło nas poczucie tego samego szacunku, bez względu na to, jakie były sympatie polityczne ofiar katastrofy. Byłoby czymś niewłaściwym, gdybyśmy potrafili odnosić się z szacunkiem do naszych bliźnich dopiero po ich śmierci. Umiejmy więc wyprowadzić wnioski o potrzebie kultury politycznej, w której nawet wtedy, gdy różnimy się poglądami, potrafimy wyrażać te różnice bez ośmieszania, poniżania czy prób niszczenia innych osób.

Doświadczając grozy i majestatu śmierci, zechciejmy pamiętać, że interesy partyjne czy sukces w wyborach nie mogą być nigdy ważniejsze niż szacunek dla godności naszych bliźnich, bez względu na to jaką partię reprezentują. Niech w naszym codziennym życiu wyraża się konsekwentnie szacunek dla tych wartości, które jednoczyły wszystkich opłakiwanych zmarłych.

Ks. Jerzy jako nauczyciel chrześcijańskiej nadziei

W sytuacji znaczonej przez dramat paraliżującego bólu, jako źródło nadziei pojawia się dla nas bliska już beatyfikacja Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. Jego tragiczna śmierć w wyniku instytucjonalnego bezprawia mogła się jawić jako przejaw brutalnego absurdu. Z perspektywy 26 lat widzimy w niej świadectwo wiary, w którym miłość okazuje się ważniejsza od przemocy, a cierpienie - przeżywane w perspektywie Chrystusowego krzyża - ukazuje duchową siłę chrześcijaństwa nawet wówczas, gdy czujemy się bezsilni.

Aby przybliżyć i objąć wspólną refleksją duchowe dziedzictwo ks. Jerzego, w kolejne niedziele maja w kościołach Lublina i Świdnika zostanie wygłoszonych 10 wykładów znanych profesorów i dziennikarzy, którzy w szczególny sposób towarzyszyli posłudze ks. Jerzego. O szczegółowym programie tych wykładów informują plakaty umieszczone w naszych parafiach. Każdy z wykładów będzie powtarzany w skali całej archidiecezji za pośrednictwem katolickiego Radia eR. Ufam, iż wspólnota refleksji i modlitwy zjednoczy nas w odkrywaniu głębi sensu, który Bóg pozwala odnaleźć w sytuacjach uważanych wcześniej za absurdalne i tragiczne.

W sobotę, 5 czerwca, tzn. w przeddzień beatyfikacji ks. Jerzego, pragnę serdecznie zaprosić do Archikatedry na godz. 11:00 rodziców wszystkich kapłanów, alumnów i braci zakonnych pochodzących z naszej diecezji. We wspólnocie Eucharystii sprawowanej w roku kapłańskim będziemy wtedy dziękować Bogu za łaskę powołania Waszych synów oraz modlić się, aby we współczesnych realiach kulturowych potrafili oni w stylu ks. Jerzego zło dobrem zwyciężać. Ufam, iż to wspólnotowe dziękczynienie za świętość i duchową siłę, jaką Bóg daje swemu ludowi, stanie się dla nas wszystkich źródłem nowej nadziei i ewangelicznego optymizmu.

W papieskiej szkole nadziei

Poszukując przełamania bólu, który w naturalny sposób będzie towarzyszył naszym bliskim opłakującym ofiary katastrofy pod Smoleńskim, chcemy szukać ukojenia w nauczaniu i przykładzie znoszenia cierpień przez Jana Pawła II. Jego list apostolski o cierpieniu "Salvifici doloris” stanowi dla kolejnych pokoleń szczególnie ważne przesłanie dotyczące chrześcijańskiej postawy w doświadczeniu dramatu krzyża. Przypominając rolę cierpienia w życiu wielu świętych, którzy w bolesnych zmaganiach potrafili odnaleźć sens, Papież Polak pisze: "Chrystus, przez swoje własne odkupieńcze cierpienie, znajduje się wewnątrz każdego ludzkiego cierpienia i może w nim działać mocą swojego Ducha Prawdy, Ducha Pocieszyciela…, tak by każde cierpienie, odrodzone mocą tego Krzyża, stawało się w słabości człowieka prawdziwą mocą Bożą” (Salvifici doloris, 26).

Niosące nadzieję, treści papieskiego nauczania chcemy uczynić przedmiotem głębokich rozważań, przygotowując się duchowo do beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II. Równocześnie nadchodzący okres chcemy przeżywać jako czas przygotowania do obchodów 25-lecia wizyty Ojca Świętego w Lublinie. Rocznica ta przypadnie w czerwcu 2012 r.; jednak już w najbliższych miesiącach powołamy komisje organizacyjne, które dołożą starań, abyśmy mogli jak najgłębiej przeżyć treści ukazane wtedy w nauczaniu papieskim. Nierzadko słyszymy obiegowe opinie, iż Polacy mówią z miłością o Janie Pawle II, nie przykładają jednak należnej wagi do jego nauczania. Zechciejmy wykazać, że jest zgoła inaczej i że nauczanie to wyznacza nasz życiowy program. Traktujemy je jako wyzwanie dla pokolenia, które doświadczyło szczególnej łaski, żyjąc i działając w okresie pontyfikatu Papieża Polaka.

Wyrazem naszej wiernej pamięci o szczególnych związkach ks. kard. Wojtyły ze środowiskiem lubelskim, zwłaszcza zaś z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, pozostanie Centrum Jana Pawła II budowane przy ulicy Nałkowskich i bpa Fulmana w Lublinie. Jego zadaniem będzie rozwijanie inicjatyw duszpasterskich, kulturowych i charytatywnych ukazywanych w nauczaniu Ojca Świętego.

Pragniemy, aby Lublin pozostał ośrodkiem akademickim, w którym będziemy twórczo pracować nad papieską wizją dialogu kultur Wschodu i Zachodu, współpracy ekumenicznej, kulturowego współdziałania między różnymi religiami. Podejmujemy również działania, aby był on miejscem refleksji kładącej nacisk na godność człowieka i rozwijanie ewangelicznej kultury życia w świecie doświadczającym bolesnego kryzysu wartości.

Zadania te będzie realizował Ośrodek Kultury wchodzący w skład Centrum Jana Pawła II. Pragniemy, aby obok budowanego już Ośrodka Duchowości oraz Ośrodka Poradnictwa Psychologicznego stanowił on wyraz pamięci naszej archidiecezji o tych ideałach i wartościach, które Ojciec Święty ukazywał nam jako zadanie do spełnienia. Podejmując to wyzwanie zamierzamy w najbliższym czasie podjąć drugi etap budowy Centrum Jana Pawła II, wznosząc pomieszczenia, które posłużą jako Centrum Kultury.

Z tej racji zwracam się z apelem o solidarne zjednoczenie naszych działań, w którym wyrazi się pamięć o więzi łączącej nasze środowisko z kard. Wojtyłą w ciągu 24 lat jego profesorskiej posługi. Apeluję o finansowe wsparcie prowadzonej budowy Centrum. Dzięki realizacji ambitnych planów, Lublin stanie się na mapie Polski drugim obok Krakowa miastem, w którym będzie kultywowana wierna pamięć o dziedzictwie duchowym Jana Pawła II. Aby ułatwić formę realizacji tego zadania, w najbliższym okresie przy wszystkich kościołach naszej archidiecezji rozprowadzane będą cegiełki, których nabycie zasili fundusz budowy Centrum Jana Pawła II. Ufam, iż przekazana w ten sposób ofiara stanie się symbolem waszej więzi z tym wielkim dziedzictwem, które przekazał nam Papież Polak. "Bóg zapłać” za dar serca wyrażający solidarność z Tym, który - odchodząc - pozostał niezmiennie obecny w naszych sercach i w naszej wdzięcznej pamięci.

Wyrażam nadzieję, iż wartości przypominające posługę Jana Pawła II zjednoczą nas równie silnie, jak solidarny ból po katastrofie pod Smoleńskiem. Za przejawy głębokiej solidarnej współtroski, okazanej w trudne dni narodowych rekolekcji, gorąco dziękuję wszystkim przedstawicielom zarówno polskich, jak i rosyjskich środowisk. Doświadczyliśmy wtedy wzruszających form współobecności i współdziałania środowisk medycznych i dziennikarskich, wielkich rzesz wiernych wyrażających swój ból, a także polityków i przedstawicieli rządu, duchownych i młodzieży. Niech ten klimat duchowej jedności okaże się silniejszy od przedwyborczych konfliktów.

Niechaj wielkie dziedzictwo Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki określa styl naszej wierności Chrystusowi, niosąc nadzieję także w doświadczeniu bólu. Błogosławię na codzienne budowanie nadziei.

Wasz Pasterz
Arcybiskup Józef
Lublin, 23 kwietnia 2010 r.
- - - - - - - - - -
List ten proszę odczytać podczas Mszy świętych w niedzielę 2 maja br.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
Gość
(54) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 maja 2010 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, dla kogo pracuje?

Jesli na lubelszczyźnie jakoby Akcja Katolicka włącza się w zbieranie podpisów na kandydata na prezydenta Andrzeja Olechowskiego, to wystarczy poczytać życiorys Olechowskiego, pokojarzyć i wszystko jasne.

[url="http://######www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=1271"]######www.aferyprawa.com/index2.php?p=tek...yka&id=1271[/url]



www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=1271
Rozwiń
Gość
Gość (4 maja 2010 o 08:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, dla kogo pracuje?
[/quote]
Jesli na lubelszczyźnie jakoby Akcja Katolicka włącza się w zbieranie podpisów na kandydata na prezydenta Andrzeja Olechowskiego, to wystarczy poczytać życiorys Olechowskiego, pokojarzyć i wszystko jasne.

[url="######www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=1271"]######www.aferyprawa.com/index2.php?p=tek...yka&id=1271[/url]
Rozwiń
Gość
Gość (4 maja 2010 o 07:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ojciec napisał:
Synku, a ty to starozakonny?

Dziadzia, ośmieszasz to - w co to tak wierzysz. Kiedyś tylko czerwony drwił z nas, dziś musimy obawiać się też nadgorliwców.
Dziwne czasy
Rozwiń
Ojciec
Ojciec (4 maja 2010 o 00:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NORMALNY napisał:
SZCOWNI KATOLE WIĘCEJ JADU BO TO PODSTAWA EGZYSTENCJI TEJ GRUPY PSEUDO-WIERZĄCYCH.NAJWAŻNIEJSZE W NIEDZIELĘ POKAZAĆ SIĘ WSZYSTKIM Z WYCIĄGNIĘTYM JĘZYKIEM I RĘKAMI ZALOŻONYMI NA PIERSIACH.BRRRRRRRRRRRRRRRRAWO BRRRRRRRRRRRRRRRRAWO.OK
Synku, a ty to starozakonny?
Rozwiń
Gość
Gość (2 maja 2010 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NORMALNY napisał:
SZCOWNI KATOLE WIĘCEJ JADU BO TO PODSTAWA EGZYSTENCJI TEJ GRUPY PSEUDO-WIERZĄCYCH.NAJWAŻNIEJSZE W NIEDZIELĘ POKAZAĆ SIĘ WSZYSTKIM Z WYCIĄGNIĘTYM JĘZYKIEM I RĘKAMI ZALOŻONYMI NA PIERSIACH.BRRRRRRRRRRRRRRRRAWO BRRRRRRRRRRRRRRRRAWO.OK


no niestety to prawda, wałęsa też z Matką Boską w klapie i co robi
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (54)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!