poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Lubelszczyzna wciąż nie ma trzeciego europosła. Bratkowski czeka od roku

Autor: Rafał Panas

Arkadiusz Bratkowski powinien otrzymać mandat europosła jesienią ub. roku. Ale do tej pory nie otrzy
Arkadiusz Bratkowski powinien otrzymać mandat europosła jesienią ub. roku. Ale do tej pory nie otrzy

Przewodniczący sejmiku województwa Arkadiusz Bratkowski od roku czeka, by zostać europosłem. Przez ten czas mógł dostać przynajmniej 500 tys. zł uposażenia i diet.

Teraz nasze województwo ma w Parlamencie Europejskim dwóch deputowanych: Lenę Kolarską-Bobińską (PO) oraz Mirosława Piotrowskiego (PiS). Jednak dzięki Traktatowi z Lizbony Polska powinna mieć od grudnia 2009 r. dodatkowego europosła i to właśnie z naszego regionu.

Mandatu nie zdążył objąć Edward Wojtas, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Miejsce poselskie w PE powinien otrzymać drugi kandydat z listy Arkadiusz Bratkowski, działacz PSL z Zamojszczyzny. Ale do tej pory nie otrzymał.

– Przewodniczący PE Jerzy Buzek obiecał wiosną ubiegłego roku, że nowi posłowie zaczną pracę jesienią 2010 roku. Nadal czekam – rozkłada ręce Bratkowski (w niedzielnych wyborach bez powodzenia walczył o senatorski mandat). W jego sprawie pisało już do Buzka sześciu rektorów lubelskich wyższych uczelni. Na czym polega problem?

Traktat muszą ratyfikować wszystkie kraje Unii. Polska zrobiła to dopiero w lutym tego roku. W innych krajach głosowanie szło też jak po grudzie. Np. we Francji trzeba było zmienić ordynację wyborczą.

Jednak kilka dni temu pojawiła się dobra informacja.

– Wszyscy już ratyfikowali traktat, oprócz jednego z sześciu landów Belgii, walońskiego. Oczekujemy, że zrobią to na początku grudnia lub stycznia. Więc na początku przyszłego roku powinniśmy mieć nowego europosła. To będzie prezent na gwiazdkę – mówi Lena Kolarska-Bobińska.

Europosłanka tłumaczy, że każdy poseł w Brukseli i Strasburgu jest dla naszego regionu bardzo ważny. – Choć pewien czas zabierze nowemu parlamentarzyście poznanie siedziby Parlamentu i przystosowanie się do pracy. Kluczowy jest dobry asystent, który organizuje pracę – dodaje Kolarska-Bobińska.

Mandat deputowanego to nie tylko prestiż, ale solidne zarobki. Każdy europarlamentarzysta dostaje miesięcznie 7 665 euro brutto (5 963 euro po opodatkowaniu, po środowym kursie to 25 581 zł) oraz 298 euro diety za każdy dzień posiedzenia plenarnego lub komisji PE (ok. 16 dni miesięcznie).

Dodatkowo każdy deputowany dostaje miesięcznie do 17 540 euro na biura poselskie (w tym m.in. pensje czy zlecone ekspertyzy) – czyli w przeliczeniu ok. 75 tys. zł. Otrzymuje również 4202 euro miesięcznie na zwrot "kosztów ogólnych”, np. rachunków telefonicznych czy opłat pocztowych.

Gdyby – zgodnie z obietnicą Buzka – Bratkowski został eurodeputowanym jesienią ub. roku to do teraz zarobiłby ok. 500 tys. zł (w sumie uposażenia i diet).

Czy Bratkowski będzie dochodził tych pieniędzy? – Nie, to nie jest możliwe. Ja nie mam żadnego dokumentu, który by potwierdzał, że jestem eurodeputowanym – mówi przewodniczący Sejmiku.

Eurodeputowanym będzie do końca obecnej kadencji, czyli do 2014 roku.
Czytaj więcej o:
ZLS
Gość
Gość
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ZLS
ZLS (15 października 2011 o 15:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ile stracił.Aż 500 tysięcy.A ile w tym czasie wziął jako przewodniczący sejmiku i co w tym czasie zrobił?Widocznie w PE pozmali się na kandydacie i nie mają zamiaru dokooptować i uzupełnić vacat
Rozwiń
Gość
Gość (15 października 2011 o 13:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='MD' timestamp='1318487811' post='546810']
Znam człowieka. Uczciwy i mądry facet. Żenujące są te złośliwe komentarze internetowych trolli. Ale zawiść to niestety cecha wielu polaczków, bo na pewno nie prawdziwych Polaków
[/quote]
"Serdecznie dziękuję mieszkańcom (...) za poparcie mnie podczas wyborów parlamentarnych, w których ubiegałem się o mandat senatora RP." ze strony społecznika.

Po jaką cholerę startował w kolejnych wyborach, kiedy wkrótce będzie gdzieś indziej.
Rozwiń
Gość
Gość (14 października 2011 o 19:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dodatkowo każdy deputowany dostaje miesięcznie do 17 540 euro na biura poselskie (w tym m.in. pensje czy zlecone ekspertyzy) – czyli w przeliczeniu ok. 75 tys. zł. Otrzymuje również 4202 euro miesięcznie na zwrot "kosztów ogólnych”, np. rachunków telefonicznych czy opłat pocztowych.

To jeszcze trzeba dodać 12 razy 75 tysięcy na wynajęcie lokalu, ja bym wynajął od samego siebie i zatrudnił tam całą rodzinę i zlecał im ekspertyzy I oczywiście 12 razy 4202 euro ryczałtu czyli ponad 21,5 tysiąca. W sumie do tyłu ponad 920 tysięcy plus 500 tysięcy diet i uposażenia czyli prawie 1,5 miliona, czyli około 120 tysięcy miesięcznie przy minimalnej ok 1300 zł. Inaczej licząc jeden europoseł może miesięcznie zgarnąć tyle ilu stu ciężko pracujących lublinian.
Warto być politykiem?
Rozwiń
Marysieńka
Marysieńka (14 października 2011 o 12:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj, rzeczywiscie wielka strata dla europosła, że jego mądrosci nie mogli wykorzystac przy uchwalaniu doktryn, o których wczoraj było bardzo głosno w mediach, ze w takim przypadku strata takich pieniędzy przy takich mądrosciach jest niczym.
Rozwiń
Dzidek
Dzidek (13 października 2011 o 16:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pozdrowienia dla synka tego pana, który w drugiej klasie liceum jeździł do szkoły bmw za 150 tys... oraz oczywiście dla córki i miejscowego księdza
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!